To nie fanaberia, ale (unijna) konieczność

Rozmowa z Romanem Trzaskalikiem – prezesem Parku Naukowo-Technologicznego Euro-Centrum Sp. z o.o.

Na terenie Parku Naukowo-Technologicznego trwa budowa biurowca pasywnego. Przyznam, że termin „pasywność” kojarzy mi się raczej negatywnie, niż pozytywnie, a na pewno mało energetycznie. Tymczasem biurowiec pasywny to…

– …to taki budynek, który zużywa do swojego ogrzewania i chłodzenia jedynie niecałe 15 kilowatogodzin energii elektrycznej ma metr kwadratowy rocznie. Standardowe biurowce, które są teraz budowane w Polsce, pochłaniają około 120 kWh, łatwo więc dostrzec tę kolosalna różnicę w poborze energii. Gdybyśmy spróbowali porównać te dwa budynki – standardowy i pasywny – do samochodów, to można powiedzieć, że ten pierwszy pali 8 litrów benzyny na 100 km, a ten drugi 1 litr. Zaś nazwa „budynek/biurowiec pasywny” jest dosłownym tłumaczeniem z języka niemieckiego, nie najlepiej, przyznaję, brzmi to po polsku, ale tak się już przyjęło w budownictwie i trudno byłoby to zmieniać.

Ile kosztują takie oszczędności na starcie? Ile trzeba najpierw wyłożyć, żeby potem korzystać z tak nowoczesnych rozwiązań energooszczędnych?

– Nasz biurowiec jest już na ukończeniu, dokładne koszty będę mógł podać w lutym przyszłego roku. Dzisiaj jednak już mogę powiedzieć, bez ryzyka pomyłki, iż cena budowy biurowca pasywnego jest tylko o 15 proc. wyższa od ceny takiego samego budynku postawionego w technologii tradycyjnej.

Skoro więc podobne biurowce nie są znacznie droższe w budowie, a jednocześnie ich eksploatacja jest tak tania, to nasuwa się logiczny wniosek, iż powinny one u nas rosnąć jak grzyby po deszczu. Tymczasem tak nie jest. Dlaczego?

– Zanim odpowiem na to pytania, chciałbym dodać tylko, że podobne budynki pasywne mogą być nie tylko biurowcami, ale wszystkimi innymi budowlami użyteczności publicznej, a sama technologia jest z powodzeniem wykorzystywana także w budownictwie jednorodzinnym.

Pani pytanie brzmiało: dlaczego podobne budownictwo nie rozpowszechnia się w Polsce tak szybko, jakby się można było spodziewać? Powodów jest kilka. Pierwszy to brak doświadczeń. My w Parku Naukowo-Technologicznym Euro-Centrum wybudowaliśmy już budynek energooszczędny, zużywający 32 kWh energii rocznie, mamy więc swoje doświadczenia z projektantami, ale także z wykonawcami, instalatorami i dostawcami sprzętu. To ma duże znaczenie, bo możemy już budować w innej skali, a ponadto, co niemniej ważne, znamy dokładnie ceny materiałów i urządzeń potrzebnych do takiego budownictwa, tak w Polsce, jak i w Europie. W związku z tym nam nie można niczego wmówić. Tymczasem przeciętny Kowalski, który chciałby wybudować dom pasywny dla siebie i rodziny, traktowany jest przez wiele firm jak oszołom, któremu można podyktować ceny wzięte z sufitu, np. narzucić 40-procentową marżę. A jeśli Kowalki spojrzy na ogłoszenia i zobaczy, że może zamówić wykonanie dla niego takiego budynku przez specjalistów i policzy, że to go będzie kosztować owe 40 proc. drożej od technologii tradycyjnych, to łatwo zgadnąć, jakie rozwiązanie wybierze.

Kto bierze te pieniądze? Wykonawcy?

– Wszyscy po trochu. Jest jednak i drugi powód, dla którego budownictwo pasywne nie rozwija się tak szybko, jak na to zasługuje. Mam na myśli skalę. Koszty kształtują się inaczej, gdy stawiamy dom jednorodzinny o powierzchni 250 m kw., a zupełnie inaczej przy budynku o powierzchni 6.500 m kw. Ja bym raczej widział szansę na rozpowszechnienie tego typu budownictwa dla rodzin jako budynków wielomieszkaniowych, a jednorodzinnych.

I wreszcie – upowszechnienie wiedzy o budynkach pasywnych. Na razie nie jest ona duża, ale dyrektywa Unii Europejskiej o budownictwie energooszczędnym zmusza nas do tego, żeby wiedzę tę rozszerzać. Od 1 stycznia 2019 roku wszystkie budynki użyteczności publicznej, a od 1 stycznia 2021 roku wszystkie budynki mieszkalne powyżej 250 m kw. mają być energooszczędne. Rzecz jasna, normy dla Polski przyjmie nasz parlament, bo UE tego nie narzuca, niemniej już dzisiaj wiadomo, że z pewnością nie będzie to 120 kWh energii rocznie, ale znacznie mniej.

Budynek pasywny, powstający w Parku Naukowo-Technologicznym Euro-Centrum, zostanie oddany do użytku w lutym przyszłego roku i wówczas mogą do niego wprowadzać się firmy i instytucje. Jest zainteresowanie?

– Gdybyśmy chcieli wynająć ten budynek na zasadach komercyjnych, to już dzisiaj, jeszcze przed oddaniem do eksploatacji, byłby zajęty w całości. Zainteresowanie jest ogromne, zwłaszcza ze strony dużych firm, które z powodów prestiżowych i komfortowych chciałyby się tutaj ulokować. Chciałbym bowiem dodać, że atrakcyjność tego biurowca nie polega tylko na jego pasywności, ale także dużej nowoczesności pod względem infrastruktury teletechnicznej, np. przewidujemy tu stworzenie specjalnego data center. Z pewnością więc będzie on najbardziej funkcjonalnym budynkiem na Śląsku.

Niemniej podjęliśmy decyzję, że biurowiec ten będzie przeznaczony tylko i wyłącznie dla firm innowacyjnych, badawczo-rozwojowym, tak więc, oprócz wspomnianego data center, będą tu także laboratoria, nad którymi prace koncepcyjne i projektowe już trwają. Powstaną tu, na przykład, specjalne komory do badania wydajności energetycznej i trwałości materiałów budowlanych. Jak na razie tego typu laboratorium istnieje jedynie w Warszawie, w dodatku tam prowadzi się analizy dla producentów, my natomiast chcemy służyć taką wiedzą również konsumentom. Nie jest bowiem sztuką wyprodukować cegłę, styropian czy wełnę mineralną o wysokiej energooszczędności i wysłać ją do certyfikacji. Sztuką natomiast jest wyprodukować te materiały na masową skalę i trzymać ten sam poziom tak, ażeby klient zaopatrujący się w supermarkecie miał gwarancję najwyższej jakości pod tym względem. W naszych laboratoriach prywatny nabywca materiałów budowlanych będzie mógł zbadać jakość towaru, które chce kupić w większej ilości. O ile wiem, dzisiaj takich możliwości w Polsce nie ma.

Spotkałam się gdzieś z takim powiedzeniem, że ten powstający w Parku biurowiec pasywny, to swego rodzaju perpetum mobile. Czy to jednak nie jest stwierdzenie nieco przesadzone?

– Być może jest to powiedzenie trochę na wyrost, ale tkwi w nim także duża cześć prawdy. Prawdą jest przecież, że ten nasz budynek nie będzie potrzebował do swego funkcjonowania żadnej energii z zewnątrz – do ogrzewania, chłodzenia, wentylacji i oświetlenia ciągów komunikacyjnych.

Niemożliwe, przecież jakaś energia jest potrzebna dla działania tego budynku.

– Oczywiście, ja mówię o energii dostarczanej z zewnątrz. Budynek, rzecz jasna, będzie czerpał energię z ogniw fotowoltaicznych zainstalowanych na dachu, będzie to więc odnawialna energia solarna. Jest to zresztą światowy trend na przyszłość – projektanci już wymyślają budynki, jednorodzinne również, które nie trzeba będzie podłączać do żadnych źródeł energii z zewnątrz, bazą jest energia odnawialna. Nasz budynek jest właśnie przykładem tej tendencji. Ze względu na to, że będą tu ogromne ilości odbiorników energii elektrycznej, np. komputery, ale nie tylko, to musimy podpiąć dla nich zewnętrzny prąd, bo solary nie wystarczą. To jednak będzie energia dla urządzeń, a nie dla samego biurowca. Bo ten, jak powiedziałem, będzie samowystarczalny. Na oświetlenie klatek schodowych, ogrzewanie i wentylację wystarczy mu zakumulowana energia dostarczona przez słońce. Warto wiedzieć, że konstruktorzy i projektanci idą jeszcze dalej, niż budynki pasywne.

To znaczy?

– To znaczy, że zaczynają projektować budynki tzw. plus energetyczne, czyli takie, które nie tylko są samowystarczalne, ale dysponują nadmiarem energii. Są takimi mikroelektrowniami. To jest następny etap budownictwa publicznego, a kto wie, może i indywidualnego w dalszej przyszłości.

Dziękuję za rozmowę.

Ewa Grochowska
Park Naukowo-Technologiczny Euro-Centrum sp. z o.o.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*