Współzałożyciel Pyszne.pl: obługujemy ponad 500 tys. zamówień miesięcznie

W 2016 roku za pośrdnictwem Pyszne.pl zamówienie online złożyło prawie milion osób. W samym pierwszym półroczu 2017 roku obsłużyliśmy blisko 3,5 miliona zamówień o łącznej wartości prawie 35 mln euro, czyli średnio ponad 583 tysiące zamówień miesięcznie. Rekordowe obroty generowane tylko dla jednej z warszawskich restauracji oscylują blisko 300 000 zł miesięcznie, natomiast w miastach wielkości Torunia czy Wejherowa sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie – mówi Piotr Czajkowski, współzałożyciel Pyszne.pl.

Dyrektor zarządzający platformy do zamawiania jedzenia online opowiada o początkach projektu, rozwoju serwisu, sprzedaży platformy globalnemu gigantowi oraz perspektywach przed tym rynkiem.

Grzegorz Marynowicz: Jesteś w Pyszne.pl od początku, kiedy wspólnie z Arkadiuszem Krupiczem uruchamialiście serwis za dotację z PARP. Czy zakładałeś wówczas, że tak się potoczy historia tego projektu?

Piotr Czajkowski: Zaczynaliśmy jako startup. Zanim przystąpiliśmy do realizacji pomysłu, przestudiowaliśmy mnóstwo zagranicznych i krajowych projektów o zbliżonym profilu, przeanalizowaliśmy dane, rozważyliśmy różne możliwe scenariusze. Szczególnie dużo uwagi poświęciliśmy studiowaniu polskiego rynku. Zamawianie jedzenia przez internet nie było wówczas w Polsce prawie w ogóle znane. Wiedzieliśmy więc, że będzie to pewną barierą, jednak oceniliśmy, że z czasem uda się ją przekroczyć. Nie sądziłem natomiast, że pewnego dnia staniemy się częścią największej w Europie kontynentalnej grupy Takeaway.com, działającej w 10 krajach, w tym w Niemczech, Holandii czy Austrii. Co więcej, że staniemy się jednym z wiodących serwisów w grupie.

Spodziewaliśmy się oczywiście wzrostu popularności zamawiania online, do którego zresztą sami się przyczyniliśmy. Jednak dynamika rozwoju rynku zdecydowanie przerosła nasze oczekiwania. Od kilku lat rośniemy o ponad 100% rocznie.

Zanim o obecnej sytuacji platformy, opowiedz proszę, jak wyglądały Wasze początki? Skąd w ogóle pomysł i czy na rynku istniały wówczas (2010) podobne projekty?

Na pomysł serwisu do zamawiania jedzenia wpadł pod koniec 2008 roku mój wspólnik Arkadiusz Krupicz. Odbywaliśmy wówczas obaj praktykę w Niemczech, w firmie Siemens. Nasze plany na najbliższy okres były zdefiniowane. Obaj chcieliśmy zostać w Siemensie, napisać prace dyplomowe i ukończyć studia. Wieczory wypełniały nam różne drobne projekty i rozmowy o tym, czym zajmiemy się po zakończeniu studiów. Podczas jednego z takich wieczorów Arkadiusz wspominał o stronie do zamawiania jedzenia online, z której korzystaliśmy podczas studiów. Postanowiliśmy złożyć kolejne zamówienie, ale tym razem przyjrzeliśmy się frontendowi i procesom. Pomysł i stojący za nim model biznesowy bardzo się nam spodobał. Następnie dołączył do nas Marcin Krupicz, brat Arka i razem zabraliśmy się za przeanalizowanie, czy taki portal miałby szansę sprawdzić się w Polsce. Wynik był bardzo optymistyczny, dlatego wkrótce po tym zabraliśmy się za prace nad projektem.

Pyszne.pl wystartowało w podobnym czasie jak kilka innych firm. Część z nich zdążyła zakończyć już działalność, inne wciąż walczą o swoją część rynku. Na początku najtrudniejsze było przełamanie bariery mentalnej zarówno ze strony użytkowników, jak i partnerskich restauracji. Teraz zamawianie jedzenia przez internet jest rozwiązaniem dość naturalnym, jednak wówczas było nowością. Wypracowana przez lata rozpoznawalność marki Pyszne.pl przełożyła się na zaufanie użytkowników. Klienci przekonali się, że szeroki wybór, możliwość dodawania i sprawdzania opinii oraz szybkość zamówienia przeważają nad korzyściami dzwonienia do restauracji.

Lokale, którym kilka lat temu proponowaliśmy współpracę, bywały sceptyczne, co do tego, czy na niej skorzystają biznesowo. Obecnie mamy ponad 5 600 partnerskich restauracji, w tym największe sieci gastronomiczne, jak Da Grasso, Biesiadowo, Sphinx czy 77 Sushi. Włączamy do sieci około 200 lokali miesięcznie, spośród których połowa sama zgłasza się z propozycją współpracy. Przez lata działalności rozwinęliśmy głębokie zrozumienie biznesu restauracyjnego w Polsce. Naszym partnerom w pierwszej kolejności zależy oczywiście na dodatkowym zysku, jaki osiągną dzięki serwisowi. Spełniamy to oczekiwanie. Rekordowe obroty generowane za pośrednictwem Pyszne.pl dla jednej z restauracji warszawskich oscylują blisko 300.000 zł miesięcznie, natomiast w miastach wielkości Torunia czy Wejherowa sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie.

W początkach działalności musieliśmy również zmierzyć się z kwestiami czysto technicznymi. Funkcjonujący pierwotnie system przesyłania zamówień SMS-ami nie zawsze zdawał egzamin. Restauracje nie zawsze odbierały SMS-y, zdarzały się nieporozumienia. Czasem musieliśmy interweniować osobiście i przekazywać zamówienia telefonicznie. Ostatecznie wyposażyliśmy restauracje w terminale GPRS, które z powodzeniem funkcjonują do dzisiaj.

Jak doszło do sprzedaży projektu globalnej grupie Takeaway.com? Kto się do kogo zgłosił? Czy długo trwały negocjacje?

Na pewnym etapie stało się dla nas jasne, że dalszy rozwój firmy uzależniony jest od kolejnych, poważnych inwestycji. Szukaliśmy inwestora o wizji rozwoju firmy zbliżonej do naszej, którego celem byłoby zdobycie i utrzymanie pozycji lidera polskiego rynku. W 2012 roku podjęliśmy decyzję sprzedaży udziałów niemieckiej spółce yd. yourdelivery GmbH. Grupa po przeprowadzeniu dokładnej analizy uczestników rynku sama nawiązała z nami kontakt, co bardzo nas ucieszyło. Proces od rozpoczęcia negocjacji do podpisania umowy trwał około 3 miesięcy. Dopiero później staliśmy się częścią Takeaway.com, co jeszcze wzmocniło naszą pozycję. Dzięki temu nasza pozycja lidera stała się tak silna. Według naszych szacunków, pod względem ilości zamówień jesteśmy w obecnym momencie pięciokrotnie więksi od gracza rynkowego numer 2 w Polsce.

Jesteście obecnie najbardziej rozpoznawalnym projektem tego typu. Czym zatem Wy wygraliście z konkurencją? Jakie czynniki decydują o powodzeniu w tego typu biznesie?

Osiągnęliśmy naszą dzisiejszą pozycję, ponieważ z powodzeniem osiągnęliśmy efekt skali, konieczny do utrzymania się na rynku w perspektywie długofalowej. Zbudowaliśmy największą bazę restauracji oraz poczyniliśmy inwestycje w marketing, które zaowocowały wzrostem liczby użytkowników. Dużą wagę przywiązujemy też od zawsze do zapewnienia klientowi końcowemu jak najlepszego doświadczenia z serwisem, które będzie chciał powtarzać. Dążymy do tego, aby miał jak najszerszy wybór, aktywnie nawiązując współpracę z restauracjami oferującymi różne rodzaje kuchni z każdej półki cenowej. Wychodzimy przed szereg – aby włączyć do oferty także popularne restauracje nie świadczące dostaw we własnym zakresie, wprowadziliśmy własną sieć dowozów kurierskich na ekologicznych rowerach elektrycznych. Oprócz tego rozbudowujemy platformę o funkcjonalności, które zjednują nam użytkowników o zróżnicowanych potrzebach. Akceptujemy wiele form płatności, w tym gotówką, kartą kredytową, szybkim przelewem internetowym, przez Sofort Banking, PayPal, PayU i Android Pay. Jako jedyny serwis tego typu w Polsce przyjmujemy także Bitcoiny. Innym udogodnieniem wprowadzonym ostatnio z myślą o wygodzie klientów jest funkcja Pickup – odbiór własny jedzenia z restauracji o określonej godzinie, na przykład po drodze z pracy.

Pyszne.pl tylko w pierwszym półroczu zanotowało 3,5 mln zamówień, foto: YAY foto

Porozmawiajmy trochę o samej kuchni tego biznesu i liczbach. Na czym właściwie zarabiacie? Ilu użytkowników Was odwiedza? Ile transakcji miesięcznie realizujecie?

Przede wszystkim nie pobieramy żadnych opłat od użytkowników. Zamówienie jedzenia z dowozem na Pyszne.pl kosztuje dokładnie tyle samo, co bezpośrednio w restauracji. Zarabiamy natomiast na prowizji od zamówień, które dzięki nam trafiają do restauracji. Zysk jest więc zarówno po naszej stronie, jak i po stronie restauracji, których obroty rosną.

W 2016 roku na Pyszne.pl złożyło zamówienie prawie milion osób. W samym pierwszym półroczu 2017 roku obsłużyliśmy blisko 3,5 miliona zamówień o łącznej wartości prawie 35 mln EUR, czyli średnio ponad 583 tysiące zamówień miesięcznie. Dla porównania w pierwszym półroczu 2016 było to łącznie 1,7 miliona zamówień, co obrazuje dynamikę naszego wzrostu na krajowym rynku – wydawałoby się już nasyconym – rynku.

Czy ten biznes jest zależny od pogody, sezonu?

Tak, zauważamy wahania ilości zamówień w zależności od pory roku. Po jedzenie z dostawą użytkownicy nieco chętniej sięgają w miesiącach chłodniejszych, kiedy pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu.

Wasze reklamy w TV znają przede wszystkim kibice, ale jakimi innymi kanałami docieracie do klientów? Czy telewizja jest najważniejszym z nich? Jak ważne jest SEO, social media czy po prostu płatny display? Co jest najbardziej efektywne?

Marketing jest obszarem kluczowym dla biznesu takiego, jak nasz. Stosujemy wszystkie wymienione narzędzia. Jesteśmy stale obecni w środkach masowego przekazu (TV, Outdoor), korzystamy też z możliwości programmatic marketingu. Pyszne.pl często wymieniane jest jako modelowy przykład łączenia marketingu offline z online, przekładającego się na skuteczność kampanii jako całości. Trudno wyizolować i wskazać jeden zdecydowanie najbardziej efektywny obszar, gdy żaden z nich nie funkcjonuje bez pozostałych. Marketing to sztuka łączenia wielu uzupełniających się narzędzi we właściwych proporcjach – tak to postrzegamy.

Ile osób obecnie pracuje nad rozwojem Pyszne.pl?

Obecnie zatrudniamy ponad 100 osób. Nasz zespół jest jedyny w swoim rodzaju, bo od samego początku wychodzimy z założenia, że tylko z najlepszymi można dotrzeć na szczyt. Przy doborze pracowników zwracamy szczególną uwagę na osobisty potencjał rozwoju kandydatów, a po zatrudnieniu mocno wspieramy ich ambicje, na przykład dofinansowując szkolenia, kursy, studia podyplomowe.

Jak szacujecie rynek, na którym działacie i Wasz w nim udział? Jakie są przed tym rynkiem perspektywy?

Wartość rynku jest trudna do oszacowania – oprócz platform takich jak nasza, funkcjonują na nim też systemy zamówień online należące do poszczególnych sieci restauracji, zamówienia telefoniczne, zamówienia cateringowe. Jednakowoż jesteśmy jego niekwestionowanym liderem i – ze względu na obiecujące dotychczasowe wskaźniki wzrostu – strategiczną spółką grupy Takeaway.com. Od kilku lat z rzędu notujemy ponad dwukrotny roczny wzrost. Możliwości rozwoju, jakie rysują się na krajowym rynku, są jednak znacznie większe. Na przykład w Holandii, gdzie obrót wyniósł w pierwszej połowie roku blisko 260 mln EUR, internetowa droga zamawiania stała się już równie powszechna, jak telefoniczna. Biznes na podobną skalę chcemy stworzyć na polskim gruncie. Przyglądając się zachodzącym współcześnie zmianom stylu życia i rosnącej roli technologii w zaspokajaniu codziennych potrzeb, oceniamy to jako realną perspektywę. Dlatego planujemy utrzymanie dotychczasowej strategii silnego marketingu, rozbudowywania oferty i aktywnego nawiązywania współpracy z restauracjami, w tym sieciami gastronomicznymi. Przczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Avatar

andrew

23 sierpnia 2017 Odpowiedz

znam ten portal, mam z nimi na pieńku… Są niesolidni, na stronie są inne informacje, dostawcy liczą inne kwoty albo nie dowożą. Nie korzystam, nie polecam, nie lubię 😉

Avatar

piotr

23 sierpnia 2017 Odpowiedz

Mają droższy dowóz niż konkurencja 😛

Avatar

mi

24 sierpnia 2017 Odpowiedz

znam ten portal, jest ok, choć czasem czeka się aż za długo… płacić najlepiej w aplikacji, wtedy dostawca nic nie doliczy, ani razu nie zdarzyło się by nie dowieźli. Korzystam, ostrożnie polecam, lubię 🙂

Komentarze

Pozostaw odpowiedź piotr Anuluj pisanie odpowiedzi

*
*