Zaczął szyć sweterki dla psów.”Wśród klientów mamy milionera z Nowego Jorku”

Według danych SGGW rynek artykułów dla zwierząt jest w Polsce wart 3 mld zł i rośnie o 15 proc. rocznie. Swoją niszę na nim znalazł Ksawery Jankowski. Założył firmę, która dzierga na drutach sweterki dla psów. – W Polsce nasze swetry noszą czworonogi takich gwiazd jak Małgorzata Rozenek Majdan, Dorota Szelągowska czy Joanna Koroniewska. Ostatnio nasze swetry upodobał sobie multimilioner z Nowego Jorku – co roku zamawia coś dla swoich jamników – mówi twórca Wooldog.

Ksawery Jankowski, twórca Wooldog

Bartłomiej Godziszewski: Kiedy zdecydowałeś o przejściu „na swoje” i rozpoczęciu przygody z biznesem?

Ksawery Jankowski, twórca Wooldog: Firmę założyłem samodzielnie 3 lata temu. Gdy firma jest jeszcze w fazie rozwoju, etat jest po prostu niezbędny. Dopiero wraz z jej rozwojem i obserwacją podejmujesz decyzję czy warto zrezygnować z etatu i odciąć się od „finansowej kroplówki”. Na szczęście pracuję zdalnie, więc wszystko da się ze sobą pogodzić. Wbrew pozorom łączenie pracy na etacie z prowadzeniem własnej firmy może dawać dobre efekty, o ile oczywiście ta firma jest prowadzona z pasją.

Od dziecka interesowałem się też modą. Mama ściągała z Niemiec zachodnie żurnale, które w czasach PRL były przepustką do innego świata. Zawsze marzyłem, żeby zaprojektować płaszcz, surdut czy bluzkę podobne do tych prezentowanych w czasopismach. Krótko mówiąc, coś, czego każdy z nas używa na co dzień i tak po latach pojawił się pomysł, żeby związać fashion z psem. Moje marzenia się spełniły – projektowanie i psy za jednym zamachem.

Na starcie finansowałeś biznes w własnych środków? A może pożyczka, rodzina, dotacja? 

Pomysł został sfinansowany z własnych funduszy. Wykonanie dwóch sklepów internetowych (w czym brałem udział, bazując na swoich umiejętnościach), wykonanie identyfikacji marki (stworzyłem ją od początku do końca), przystosowanie miejsca pracy, zakup i dobór materiałów, wykonanie dziesiątek albo wręcz setek prototypów swetrów. Było tego sporo. Z biegiem czasu koszty naturalnie rosną, pojawia się konieczność inwestowania w rozpoznawalność marki, pozycjonowanie, sesje fotograficzne oraz influencer marketing. Konieczne są fundusze na start, a nigdy nie wiadomo, czy biznes wypali i czy się zwrócą, nie mówiąc już o prawdziwym zarabianiu na nowej firmie.

Jeśli już jesteśmy przy finansach – czy ubranka dla zwierząt to coraz bardziej liczący się biznes w Polsce?

Tak, z roku na rok nasza sprzedaż jest coraz większa. Zresztą same sklepy z ubrankami oraz przydomowe manufaktury pojawiają się jak grzyby po deszczu. Coraz bardziej wzrasta także świadomość Polaków. Zaczynają rozumieć, że dla większości mniejszych ras psów odzienie jest po prostu konieczne. Z danych SGGW na 2017 rok wynika, że sam rynek zoologiczny w Polsce jest wart 3 mld zł (w USA 43 mld dolarów), natomiast jego przyrost to ok 15% rdr. Druga rzecz to moda – Polacy zaczynają kupować nie tylko to, co konieczne, ale też to, co zwyczajnie ładne, cieszące oko i pasujące do ich stylu życia.

Jak wygląda proces powstawania takiego ubranka?

Dzierganie to sztuka przez duże S. Żeby stworzyć z kłębka wełny coś przykuwającego wzrok, potrzeba kilkunastoletniego doświadczenia połączonego z niezwykłą wręcz cierpliwością. To tak monotonna praca, że młodych odstrasza. Świat oferuje tyle różnych bodźców, że nie sposób długo wytrwać, siedząc na kanapie z drutami w ręku. To zadanie dla osób z pasją. Tworzy dla nas kilka kobiet – prawdziwych pasjonatek, których szukaliśmy przez kilka lat. Każdy dzień to dla nich i dla całego zespołu nauka czegoś nowego – jak zrobić sprawniej, ładniej, dokładniej. Bez współpracy grupowej nie powstałoby nic.
Każdy produkt tworzony jest indywidualnie, co dla naszych Klientów jest wyznacznikiem pewnego statusu, do którego chcą dążyć i jakości, jaką chcą oferować swoim czworonogom. Dla nas to natomiast pewność, że tworzymy coś unikalnego, jedynego w swoim rodzaju. To daje naprawdę ogromną satysfakcję.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Sprzedajecie swoje towary za granicę?

Znajdujemy klientów (a raczej oni znajdują nas) dosłownie w każdym zakątku świata. Praca na drutach to dla nich często nowość porównywalna z nieosiągalną kosmiczną technologią. Sprzedajemy swoje wyroby w całej Europie i Ameryce Północnej, ale też w Australii, Japonii, Kolumbii, Peru, Libanie i Izraelu. To niebywałe uczucie zobaczyć dumną właścicielkę z psem w swetrze Wooldog na zatłoczonych ulicach Nowego Yorku.

W Polsce nasze swetry noszą pieski Małgorzaty Rozenek Majdan, Doroty Szelągowskiej, Joanny Koroniewskiej, Izabelli Krzan (Miss Polski 2016), Magdaleny Kokoszki, Agnieszki Kuleszy i wielu innych osobistości. Ostatnio nasze swetry upodobał sobie multimilioner z Nowego Jorku – co roku zamawia coś dla swoich jamników.

Co do liczb – cóż, w naszych swetrach chodzą setki psów, ale z niecierpliwością czekamy na moment, kiedy będą ich tysiące, a nawet więcej.

Zdradź, jak pozyskujesz klientów i które metody promocji są najbardziej efektywne?

Wykorzystuję przede wszystkim influencer marketing. Ten model reklamy nadal jest rzadko używany, dlatego my możemy zdobyć przewagę nad konkurencją.
Dodatkowo egzamin zdaje perfekcyjna wręcz obsługa Klientów, zrozumienie ich potrzeb, emocji oraz przede wszystkim umiejętność słuchania tego, co mają nam do powiedzenia.

Nasze produkty są na tyle dobre, że promują się same, jeden zadowolony psi entuzjasta potrafi polecić nasz sweter całej rzeszy swoich znajomych. W tym roku wdrożyliśmy certyfikat autentyczności naszych produktów. Każdy Klient otrzymuje od nas również w prezencie godzinę indywidualnych porad ze znanym psim behawiorystą.

W zeszłym roku naszą firmę dostrzegł jeden z największych amerykańskich biznesowych magazynów – „Inc. Magazine”, który przyznał nam wyróżnienie „TOP DOG STARTUP”. To bardzo motywuje do dalszej pracy.

Czy w Wooldog pojawia się pewna sezonowość pracy?

W wielu firmach występuje sezonowość, więc normalne jest, że występuje także u nas. Sezon letni to naturalnie czas na psie harce na plaży, wyjazdy na urlop i wygrzewanie się na słońcu. W okresie od kwietnia do sierpnia mobilizujemy siły na kolejny sezon, żeby przygotować prototypy, pokazać nowy produkt, zaskoczyć czymś nietypowym, rozwijać strategie komunikacji z Klientami. Często podróżuje i przywożę ze sobą mnóstwo inspiracji do kolejnych projektów, np. w Maroku można zobaczyć na ile różnych odcieni można barwić tkaniny oraz podziwiać niezliczone intensywne kolory przypraw wystawianych na lokalnych targowiskach. W Nowym Jorku czy w Rzymie wystarczy wyjść na ulicę, żeby zetknąć się z wielką modą i przy kawie najzwyczajniej obserwować ludzi. Po takim wyjeździe do głowy przychodzi mnóstwo ciekawych pomysłów.

Na czym skupiasz się obecnie? Jakie plany masz na najbliższy czas?

Rodzina i syn na pierwszym miejscu, dalej jest miejsce na moją pasję, czyli właśnie Wooldoga. Plany są ambitne, mam już konkretną wizję dalszego rozwoju, ale szczegółów na razie nie chciałbym zdradzać.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*