Założyciele Bitcraft opowiadają o przejęciu przez Netguru

Niewiele osób zakładających firmę zastanawia się nad jednym z kluczowych elementów jej funkcjonowania – płynnością finansową. Większość naszych klientów  w tamtym okresie pochodziła z Polski. Niestety prawdą okazała się niestabilność lokalnych kontrahentów, opóźnienia w płatnościach, a w końcu także brak płatności. Teraz 80 proc. naszych przychodów pochodzi z zagranicy – mówi Michał Wasilewski. Jeden z założycieli start-upu Bitcraft opowiada o początkach biznesu, pozyskaniu inwestora oraz o przejęciu start-upu przez Netguru.

Grzegorz Marynowicz: Opowiedzcie krótko o genezie Bitcraft?

Michał Wasilewski, Engineering Manager w Netguru : W 2014 roku każdy z założycieli pracował oddzielnie, we własnej firmie lub na etacie. Na początku działalności Bitcraft zatrudniał łącznie 6 osób, rok później już 15 pracowników. W sierpniu 2016, tuż przed podpisaniem umowy inwestycyjnej z Podlaskim Funduszem Kapitałowym Bitcraft miał na pokładzie 25 ekspertów. Pięciokrotny wzrost zatrudnienia w niecałe 2 lata. W 2018 roku, kiedy firma została przejęta przez Netguru – jedną z najlepszych agencji konsultingowych świadczących usługi z zakresu projektowania i tworzenia produktów cyfrowych – zatrudnialiśmy już 50 osób.

Jak wyglądały początki biznesu? Jakie trudności napotykaliście? Jak przekonywaliście pierwszych klientów?

Początkowo największym wyzwaniem była samoorganizacja. Pojawiali się pierwsi pracownicy, pierwsi duzi klienci i trzeba to było zorganizować w jednolite przedsiębiorstwo. Pierwszych klientów do firmy sprowadziły znajomości i dotychczasowe kontakty Marcina i Jakuba. Firma nie inwestowała wtedy dużo w reklamę i nie angażowała środków w marketing. Najzwyczajniej w świecie nie było na to czasu i zasobów. Mimo to, pierwsze artykuły o firmie pojawiły się w prasie już na początku 2015 roku, dotyczyły one głównie tematów rekrutacyjnych.

Niewiele osób zakładających firmę zastanawia się nad jednym z kluczowych elementów jej funkcjonowania – płynnością finansową. Większość klientów Bitcraft w tamtym okresie pochodziła z Polski. Niestety prawdą okazała się niestabilność lokalnych kontrahentów, opóźnienia w płatnościach, a w końcu także brak płatności. To były główne problemy spędzające nam sen z oczu. Wtedy wspólnie podjęto decyzję, że należy znaleźć rozwiązanie. Pamiętajmy, że Bitcraft był wtedy młodą firmą, bez znaczących zasobów, której ciężko było znaleźć finansowanie.

Na rozwój biznesu potrzebowaliście kapitału i zapukaliście do drzwi PFK. Ile środków pozyskaliście? Dlaczego akurat ten podmiot? Czy rozmowy trwały długo?

Poszukiwaliśmy inwestora lokalnego, znającego lokalne realia, rynek pracowników i wymagania otoczenia. Rozmowy z Podlaskim Funduszem Kapitałowym rozpoczęły się w lutym 2016 i zakończyły się podpisaniem umowy inwestycyjnej we wrześniu tego samego roku. Na czele spółki stanął Michał Wasilewski, w zarządzie zasiedli również Marcin Piesiak jako wiceprezes oraz Jakub Protasiewicz. Bez wdawania się w szczegóły mogę powiedzieć, że środki pozyskane z funduszu były wystarczające do tego, by móc dalej się rozwijać, co potwierdzają nasze wyniki w chwili zakończenia inwestycji.

Na co przeznaczyliście wówczas pozyskane środki? Co Wam dała współpraca z PFK oprócz pieniędzy?

Fundusze pozyskane z inwestycji zostały przeznaczone na dwa najbardziej potrzebne elementy: kadry oraz zaplecze sprzętowe. Inwestycja pozwoliła też firmie na utrzymanie tempa rozwoju oraz zwiększenia poziomu inwestycji wewnętrznych, jednocześnie utrzymując dobrą płynność finansową.

Stabilna pozycja firmy umożliwiła ekspansję na rynki zagraniczne, kontrakty były zawierane z firmami z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii, Luxemburga, Stanów Zjednoczonych Ameryki oraz z Kanady.

Nawiązanie współpracy z doświadczonymi kolegami z funduszu oraz powołanie profesjonalnej rady nadzorczej pozwoliło firmie czerpać najlepszą wiedzę od praktyków biznesu. To nieoceniona wartość, której nie da się przeliczyć na złotówki.

Jak Bitcraft urósł od momentu pozyskania pierwszego finansowania do teraz kiedy PFK sprzedał udziały w projekcie? Możecie to zobrazować jakimiś liczbami?

W historii Bitcraft jest kilka kluczowych dat: wrzesień 2014 – założenie firmy przez 4 założycieli, wrzesień 2016 – podpisanie umowy inwestycyjnej z Podlaskim Funduszem Kapitałowym oraz sierpień 2018 – nawiązanie współpracy z poznańskim Netguru.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

We wrześniu 2014 roku firma to jedynie 4 osoby, wrzesień 2016 to już 26 osób. Lipiec 2018 – prawie 50 ekspertów na pokładzie.
Sprzedaż w 2014 100% składała się z kontraktów polskich, we wrześniu 2016 już 20% sprzedaży pochodziło z eksportu, a w lipcu 2018 sprzedaż eksportowa zdominowała przychody stanowiąc 80% całości.

Niedawno poinformowaliście o tym, że Bitcraft został przejęty przez Netguru, a tym samym PFK dokonał wyjścia z inwestycji. Czy możecie coś powiedzieć o stopie zwrotu jaką zrealizował fundusz?

Nie jestem upoważniony do podawania do publicznej wiadomości danych na temat stopy zwrotu osiągniętej przez Fundusz. Biorąc jednak pod uwagę krótki okres inwestycji (poniżej 24 miesięcy), PFK udało się według mojej wiedzy zrealizować jeden z wyższych zwrotów z zainwestowanego kapitału w historii dotychczasowych transakcji.

Z perspektywy czasu gdybyście mieli wymienić plusy i minusy współpracy z inwestorem?

Pozytywnymi efektami takiej współpracy są z pewnością wartości materialne tj. kapitał oraz zaplecze biznesowe, ale też wartości niematerialne: wiedza, praktyka i doświadczenie. Tego ostatniego musielibyśmy, albo uczyć się sami, albo tak jak w naszym przypadku, czerpać z rady i doświadczenia funduszu.

Minusem współpracy z jakimkolwiek inwestorem jest pewna utrata autonomiczności. W jakim stopniu – to zależy od formuły nawiązanej współpracy. W przypadku Bitcraft i Podlaskiego Funduszu Kapitałowego, zarząd firmy miał wolną rękę w podejmowaniu decyzji, oczywiście z uwzględnieniem opinii Rady Nadzorczej w kwestiach strategicznych.

Ilu aktualnie klientów ma Netguru? Jakie znane marki obsługuje?

Netguru pracuje nad blisko setką projektów jednocześnie. Misją firmy jest wspieranie przedsiębiorców w tworzeniu produktów, które pozwalają ludziom robić rzeczy inaczej. Produkty, które Netguru wykonało dla klientów zmieniły już sposób, w jaki ludzie korzystają z usług bankowych, słuchają muzyki, wypożyczają rowery miejskie czy opiekują się starszymi członkami rodziny. Firma współpracuje zarówno ze startupami, jak i dużymi korporacjami. Wśród klientów znajdują się takie marki jak np. Się Pomaga, Volkswagen, Solaris Bank czy IKEA.

Co w biznesie takim jak software house jest najważniejsze i najtrudniejsze jednocześnie?

Software house zazwyczaj nie posiada wartości materialnych, maszyn, sprzętu, którym handluje. Wartością i siłą napędową firmy są ludzie. To jest jednocześnie najważniejszy element układanki i najtrudniejsza kwestia. Dzisiaj rynek należy do pracownika, należy więc znaleźć takie rozwiązania, takie podejście, które pozwolą zatrzymać ludzi, żeby chciało im się pracować w tej, a nie innej firmie. To bardzo trudne i wymagające. Staramy się sprostać temu wyzwaniu w Netguru. Dla przykładu wprowadziliśmy tzw. investment time, w ramach którego członkowie zespołu mogą rozwijać swoje umiejętności poprzez uczestnictwo w różnego rodzaju inicjatywach łączących ze sobą kompetencje różnych działów. Organizujemy zewnętrzne szkolenia i wewnętrzne konferencje, na których uczymy się od siebie nawzajem. Zespół chętnie korzysta z możliwości pracy zdalnej i elastycznego czasu pracy, który pozwala na dopasowanie obowiązków do stylu życia, a nie odwrotnie. Dzięki temu z firmy odchodzi mniej niż 3% pracowników w ciągu kwartału.

Co sobie obiecujecie po połączeniu z Netguru? Jakie macie plany?

Połączenie z Netguru to naturalny krok w ewolucji obydwu firm. Teraz już jako jeden organizm działamy w kierunku zrealizowania kolejnych ambitnych planów. Chcielibyśmy, aby kiedyś Netguru było globalnym liderem w dziedzinie digital transformation. Chcemy powiększać zespoły eksperckie, we wszystkich miastach w których mamy biura tj. w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i od niedawna w Białymstoku. Wspólnie będziemy realizować projekty technologiczne dla największych graczy z całego świata.

W Netguru mam osobistą ambicję zbudować najlepszy zespół specjalistów Python w Polsce. Szukamy i zatrudniamy najlepszych ludzi, także w moim rodzinnym Białymstoku, takich którzy chcieliby tworzyć międzynarodowe projekty i pracować z najlepszymi markami.

Czy dziś zrobilibyście coś inaczej w Waszym biznesie?

Budowanie własnej firmy od podstaw to niesamowite wyzwanie i bardzo pouczające doświadczenie. Początki są zawsze trudne, poruszania się po ekosystemie biznesowym uczyliśmy się na własnych błędach. Nie zamieniłbym tych doświadczeń na nic innego. Wszystko co udało nam się zbudować przez te kilka lat doprowadziło nas do momentu kulminacyjnego w którym dołączyliśmy do Netguru. Teraz możemy wykorzystać te doświadczenia i wspólnie tworzyć coś większego.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Jan Niezbędny

27 września 2018 Odpowiedz

Szkoda, że Pan Prezes nie chwali się ile procent rotacji mieli przed przejęciem przez Netguru…

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*