Od zera stworzył markę odzieżową, którą noszą Adamczyk, Majdan czy Piaseczny. „Sprzedaliśmy kilkadziesiąt tysięcy ubrań”

Zanim stworzyli własną markę odzieżową pracowali dla znanych producentów. W 2017 roku dojrzeli do decyzji, że nadszedł czas, by zająć się modą samodzielnie i uruchomić własny projekt. Tak powstało Guns & Tuxedos — na bazie pasji, wiedzy i wizji tego, dokąd chcemy zaprowadzić modę męską. Sprzedaliśmy już kilkadziesiąt tysięcy sztuk ubrań. Gdyby na zboczu Mount Everest położyć obok siebie nasze sprzedane garnitury to zajęłyby miejsce od podnóża aż po szczyt-mówi Dariusz Ptaszek, CEO Guns & Tuxedos. Teraz chce pozyskać 4 mln zł od inwestorów na dalszy rozwój.

Na zdjęciu Dariusz Ptaszek, CEO Guns & Tuxedos

Grzegorz Marynowicz: Jaka jest geneza marki, czyli kto wpadł na pomysł nowej marki odzieżowej?

Dariusz Ptaszek: Przez ostatnich kilka lat pracowaliśmy dla wielu marek z segmentu odzieżowego/modowego m.in. dla Guess, Wittchen, Tiffi. Współtworzyliśmy wizerunek brandów takich jak Soho Factory, Próchnik czy Rage Age. Po tak intensywnym okresie pracy pod czyimś szyldem wypracowaliśmy sobie bardzo dobrą marką – nasze nazwiska. Zdobyliśmy ogromny pakiet doświadczeń, który postanowiliśmy przenieść na realizację tym razem – własnych celów. W 2017 roku dojrzeliśmy do decyzji, że nadszedł czas, by zająć się modą samodzielnie i uruchomić własny projekt. Tak powstało Guns & Tuxedos — na bazie pasji, wiedzy i wizji tego, dokąd chcemy zaprowadzić modę męską. W naszym przekonaniu, w dzisiejszym świecie staje się ona coraz mniej męska, dlatego chcieliśmy stworzyć markę, która mocno się opiera na archetypach. Stąd właśnie broń, smokingi i …. oczywiście kobiety.

Dlaczego uznaliście, że na rynku brakuje kolejnego podmiotu na tym konkurencyjnym rynku?

Guns & Tuxedos wychodzi naprzeciw konsumentom, którzy nie utożsamiają się z kreowaną przez popularne marki estetyką unisex, a także nie są zainteresowani eksperymentami z modą w stylu dandy. Używamy takiego sformułowania, że na rynku mamy klony — rzeczy, których nie da się rozpoznać nawet na zdjęciach. Powtarzalne wzory, kserowane w jednej fabryce. My chcemy podkreślić rebeliancki wizerunek brandu, który w połączeniu z wyrazistym i rozpoznawalnym designem Rafał Czapula wypełnia tę niszę.

Od lewej Piotr Adamczyk, Andrzej Piaseczny oraz Radosław Majdan i Małgorzata Rozenek-Majdan

Opowiedzcie jak od zera buduje się biznes w tej branży? Skąd know-how, projekty? Z jakimi trudnościami się wiązało?

Nasz zespół tworzą ludzie, którzy zajmowali się tym od dawna. Lata doświadczeń zdobytych przez każdego z nas, pozwoliło na pewno uniknąć wielu błędów niż gdybyśmy zaczynali od zera w nowej branży. Dzięki temu mogliśmy ruszyć bez zbędnych eksperymentów, funkcjonując niemal od razu jak duża firma. Oczywiście, zdarzają się przeszkody i wyzwania, bo jakby nie było: samochodem jedzie się inaczej, gdy siedzimy za kierownica, a inaczej na tylnym siedzeniu.

Jak od kuchni wygląda szycie ubrań od projektu po sklepową półkę? Kto się tym zajmuje?

Projekt zaczyna się od Rafała Czapula. To on odpowiada za każde ubranie, które znajduje się w naszym sklepie. Często jeden pomysł, staje się inspiracją do stworzenia danej kolekcji tematycznej czy serii z myślą przewodnią. Potem zaczyna się detaliczna praca techniczna, która już na tym etapie jest składową planowania sprzedaży.
Projektant rozrysowuje pojedyncze projekty na kartce z elementami myśli przewodniej według hasła kolekcji i rozkłada na asortymenty. Następnie wybiera tkaniny i dodatki, z których mają być wykonane wszystkie projekty. Potem czas na konsultację z konstruktorami, zrobienie wykrojów i wyszycie wzoru. Następnie faza testów, przymiarek, przeróbek, aż ubranie osiąga stan idealny i przechodzi do produkcji. Dalej już działania przejmuje marketing i dział sprzedaży.

Jak w tej chwili przebijacie się do świadomości klientów? Jak do nich docieracie i sprzedajecie swoje produkty?

Rynek sprzedaży ubrań przez internet jest jednym z trzech największych segmentów e-commerce. Dlatego kładziemy na niego bardzo duży nacisk. Pozwala nam to nie tylko dotrzeć do Klientów w Polsce, ale zdobywać nowe rynki zagraniczne. Oprócz tego działamy w dwóch salonach mieszczących się w warszawskiej Arkadii i katowickiej Silesii. To dopiero początek, bo w planach mamy otwarcia kolejnych showroomów w dużych miastach.

Kto jest Waszym klientem? Czy w ogóle można stworzyć taki profil?

Oczywiście! W końcu przy tak oryginalnym stylu nie definiujemy marki, jako „dla każdego”. Klientem Guns & Tuxedos jest mężczyzna świadomy tego, jak wizerunek wpływa na jego pozycję społeczną, towarzyską i zawodową oraz jaki komunikat wysyła otoczeniu. Jest znudzony formalnym dress code, ale nie chce wyglądać na przestrojonego. Chce podkreślić swój status w pracy, jak i poza nią. James Bond look.

Teraz potrzebujecie pieniędzy na rozwój i w tym celu uruchomiliście zbiórkę na platformie crowdfundingu udziałowego. Dlaczego taka forma finansowania?

Na platformie Crowdway.pl chcemy zebrać kwotę do 4 mln zł, która pozwoli na realizację wszystkich naszych planów. Bardzo się cieszymy, że finansowanie społeczne dobrze się w Polsce rozwija. Dzięki temu możemy zaoferować nasze akcje między innymi własnym klientom, a także wszystkim tym, którym nasz projekt po prostu się spodoba. Osobom, które widzą ogromny potencjał w branży odzieżowej i znają się na tym rynku. W modelu tradycyjnym szukalibyśmy teraz wsparcia ze strony funduszy venture capital, ale zakładając swoją firmę dążyliśmy do niezależności.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Jaki cel sobie zakładacie i na co chcecie przeznaczyć te środki?

Cele na najbliższe lata to przede wszystkim poszerzenie asortymentu i podnoszenie jakości produkcji. Równocześnie dążymy do rozwoju sieci sprzedaży w kanale tradycyjnym. Jak wspomniałem, teraz mamy dwa salony w galeriach premium: Silesia City Center w Katowicach oraz Galeria Arkadia w Warszawie. Do 2021 roku planujemy otworzyć własne showroomy i lokale franczyzowe w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku. Ogromną szansę dla marki postrzegamy w międzynarodowej ekspansji w kanale e-commerce. Obecnie nasze garnitury trafiają do m.in.: Czech, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Szwecji.

Sam start kampanii to jest finisz projektu, ale jak wyglądały przygotowania do zbiórki?

Przygotowania zajęły nam trochę czasu, ale chcieliśmy się wyróżniać na tle innych kampanii. Operacja „Smoking” współgra z wizerunkiem Guns & Tuxedos. Jest elegancka, ale i trochę chuligańska. Nasze layouty zaskakują, ale wzbudzają ciekawość i chęć poznania marki. Zrobiliśmy też intrygujący spot z Mirosławem Zbrojewiczem, który jest przyjacielem Guns’ów. Nieskromnie oceniam, że marketingowy rozmach tej kampanii stawia ją na podium w historii polskiego crowdfundingu. Także pod względem atrakcyjności pakietów. Uważamy jednak, że kampania to początek. Mamy wyznaczone cele na najbliższe pięć lat i m.in.: dzięki zbiórce chcemy je skutecznie zrealizować. Wszystkie materiały dostępne są na stronie kampanii: https://operacjasmoking.gunsandtuxedos.com/

 

Zapewne macie różne scenariusze w zależności od tego, jak przebiegnie kampania. Co, jeśli celu nie uda się osiągnąć?

Jeden z celów już udało się osiągnąć! Nasza Operacja „Smoking” na platformie Crowdway to przecież również promocja, dzięki której odnotowaliśmy zwiększony ruch zarówno w internecie, jak i w tradycyjnych salonach. W pierwszych dniach udało nam się zebrać niemal 350 tys. zł, a to przecież niemała kwota. Wprawdzie do 4 mln jeszcze daleka droga, ale zbiórka dopiero wystartowała. Przygotowaliśmy bardzo atrakcyjne bonusy, które – mamy nadzieję – przyciągają inwestorów: W pakietach od 100 zł do 10 000 zł oferujemy akcje z prawem do dywidendy, garnitury, ekskluzywne zakupy i rabaty. Oczywiście każde środki, które otrzymamy dobrze zagospodarujemy. Jeśli będą mniejsze, nasze cele zrealizujemy, tylko trochę wolniej.

Pochwalcie się proszę kto znany nosi Waszą odzież?

Jesteśmy niezwykle dumni, że naszą odzież wybierają tak wyjątkowi mężczyźni. Ich osobowość to idealne odzwierciedlenie cech marki. Profesjonalizm, wyrazistość i odwaga. Garnitury Guns&Tuxedos noszą m.in.: Piotr Adamczyk, Andrzej Piaseczny, Olivier Janiak, Tomasz Kammel, Piotr Stramowski czy Radosław Majdan.

Zdradźcie jakieś liczby. Ile sztuk odzieży już sprzedaliście? Ile metrów materiału już zużyliście?

Sprzedaliśmy kilkadziesiąt tysięcy sztuk ubrań. Gdyby na zboczu Mount Everest położyć obok siebie nasze sprzedane garnitury to zajęłyby miejsce od podnóża aż po szczyt!

Do ilu krajów i jakich wysyłacie swoją odzież?

Nasze produkty docierają do Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwecji, Niemiec, Holandii, Czech, Słowacji.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

6!

14 czerwca 2019 Odpowiedz

Garnitury z poliestru …

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*