To nie żebranie. Rozmawiamy z twórcą Wspieram.to

Na początku borykaliśmy się z kiepską opinią finansowania społecznościowego, wiele osób myliło ten model ze zwykłym „żebraniem“. Słabe projekty na rynku nie bardzo pomagały to zmienić. Ciężko pracowaliśmy nad odwróceniem sytuacji i myślimy, że nam się udało – mówi Marcin Galicki, pomysłodawca Wspieram.to – serwisu do zrzutek w internecie.

Kiedy pomyślałeś sobie pierwszy raz „trzeba zrobić polskiego Kickstartera“?

Pod koniec 2011 r., kiedy zapoznałem się bliżej z ideą finansowania społecznościowego. Zrozumiałem wówczas, że nie tylko rodzimi przedsiębiorcy potrzebują takiego narzędzia, ale też generalnie polskie społeczeństwo.  

Ile czasu i środków wymagało uruchomienie witryny?

Tworzenie serwisu i prace koncepcyjne trwały mniej więcej cztery miesiące. Przeznaczyliśmy na to kwotę około 50 tysięcy zł. 

Początek już za Wami. Poinformowaliście, że w ciągu pierwszego roku finansowanie pozyskało 29 projektów a łączna kwota wpłat sięgnęła 280 tys. zł. Co było najtrudniejsze przez te pierwsze 12 miesięcy?

Ojej, zdecydowanie pozyskanie zaufania zarówno ze strony potencjalnych wspierających, projektodawców, ale też i ewentualnych partnerów. Wiele osób mówiło nam “konkurencja wiele nie zadziałała, Wy też nie dacie rady, Polska nie jest gotowa“.  Momentami przypominało to bicie głową o mur. Okazało się, że nasz zespół ma twarde głowy, bo w końcu go przebiliśmy. Teraz te same osoby nam gratulują. Czasem po prostu potrzeba bandy szaleńców, która nie rozumie słów „nie da rady“.

Jaki projekt jako pierwszy pozyskał finansowanie za pośrednictwem Wspieram.to?

Worek bokserski The BEEF! To nasz kamień milowy i pierwsze łezki szczęścia w oku. Tym bardziej, że projekt był dość pokręcony, bo worek wygląda jak… kawał mięsa rodem z filmu Rocky! Jeden z prototypów mamy nawet w firmie. Przyjmuje nasz gniew za każdym razem, kiedy coś nie wyjdzie. Jeszcze się nie rozsypał, więc nie ma tragedii 😀

W polskiej sieci funkcjonuje kilka podobnych platform. Jak sądzisz, co zadecydowało, że użytkownicy tak często wybierali Wspieram.to?

Jakość, jakość, jakość! Zarówno serwisu, jak i zespołu. Naturalnie wciąż się doskonalimy, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że mamy najlepszych ekspertów finansowania społecznościowego w kraju. Może brzmi to trochę zarozumiale, ale niech rekordowy pierwszy rok, mówi sam za siebie. Dzięki kompetencjom całego zespołu jesteśmy w stanie doradzić w każdym aspekcie kampanii na Wspieram.to. Nasze know-how przyciąga coraz większe, ciekawsze projekty, a co za tym idzie, atrakcyjne, unikalne nagrody. Te z kolei przyciągają wspierających i kółeczko się zamyka. Profesjonalizm, przejrzystość i przyjacielskie podejście do naszej społeczności to jest klucz! 

W jaki sposób docieracie do użytkowników, jakie macie sposoby promocji?

Sami zajmujemy się marketingiem w sieci, a w dotarciu do mediów pomaga nam zaprzyjaźniona agencja PR-owa. Obecnie mamy bazę partnerów, wśród których są zarówno media: Startup Magazine, Brief czy MamStartup.pl, jak i firmy internetowe: home.pl czy Brand24.pl. Mamy również ambasadorów, do których zaliczają się Krzysztof Gonciarz, Łukasz Jakóbiak, rodzimy wszech ojciec marketingu Paweł Tkaczyk, a nawet Jurek Owsiak. 

Bardzo nas cieszy, że także same media coraz chętniej opisują poczynania naszych projektodawców. Zdarza się, że po wysłaniu notki prasowej o starcie jakiegoś projektu, dostajemy wiadomość zwrotną „Dzięki, ale artykuł już jest na stronie. Tutaj macie linka…“. Postrzeganie naszej idei zmieniło się drastycznie przez ten rok. Serce rośnie!

Co zyskują osoby, które dokonują wpłat na realizację poszczególnych przedsięwzięć?

Świadomość, że mogą być istotną częścią sukcesu danego projektu. To niesamowite uczucie, kiedy wiesz, że to właśnie dzięki Tobie powstają rzeczy, które inaczej często nie miałyby racji bytu. Fakt, że dostajesz przy tym unikalną nagrodę, której nie dostaniesz nigdzie indziej, to prawdziwa wisienka na torcie. 

Co zyskuje serwis, czyli na czym zarabiacie?

Zadowalamy się prowizją w wysokości 8.5% od udanych projektów. Jeżeli jednak projekt się nie uda, zebrane fundusze wracają w całości do wspierających i nie pobieramy żadnej prowizji. 

Ile osób pracuje nad rozwojem serwisu?

Obecnie jest to osiem osób: czterech specjalistów do spraw marketingu, finansowania społecznościowego oraz wizerunku marki, dwóch programistów, jeden grafik i jeden handlowiec. 

Jakie cele stawiacie sobie na najbliższy czas?

Wiele się nauczyliśmy w trakcie pierwszego roku funkcjonowania. Udało się także poprawić wizerunek crowdfundingu w Polsce. Na początku borykaliśmy się z kiepską opinią finansowania społecznościowego, wiele osób myliło ten model ze zwykłym „żebraniem“. Słabe projekty na rynku nie bardzo pomagały to zmienić. Ciężko pracowaliśmy nad odwróceniem sytuacji i myślimy, że nam się udało. W drugim roku, wraz z projektodawcami pokażemy jak potężnym narzędziem jest Wspieram.to. Pierwsze zbiórki na ponad 100 tysięcy zł, pierwsze startupy z prawdziwego zdarzenia, pierwsze firmy komercyjne, projekty uczelniane, aż wreszcie pierwszy milion! Będzie się działo!

Co mógłbyś poradzić osobom, które myślą nad własnym startupem?

Przede wszystkim traktuj porażki jako lekcje, jak czegoś nie robić. Zanim wystartujesz, upewnij się też, że właśnie tym chcesz się zajmować! Receptą na sukces jest zwyczajnie prawdziwa, ciężka praca. Nie każdy jest na nią gotowy. Nie wiem, czy miałeś kiedyś takiego pecha, aby się topić, ale wyobraź sobie, że tak jest. Wyobraź sobie, że jesteś kilka oddechów od końca. Jedyne, o czym myślisz to jak bardzo chcesz zaczerpnąć powietrza! W chwili, kiedy poczujesz, że chcesz odnieść sukces, tak bardzo jak chcesz oddychać, wtedy odniesiesz sukces! Przy okazji baw się tym i ciesz. Być może pewnego dnia spotkamy się na jakiejś konferencji i przybijemy sobie piąteczkę.  

– Młodzi Polacy chcą zarabiać na Bitcoinach

– Zarabia handlując śmieciami w internecie

– Zarabiają w sieci na skupowaniu faktur

Komentarze

Avatar

rpju2

7 lutego 2014 Odpowiedz

bicie piany, ten „projekt” nie uda się 😉 każdy teraz robi jakies projekty, mój sąsiad nazywa projektem umycie samochodu po pracy- ma taki projekt do zrealizowania i target z reguly zostaje osiągnięty kiedy jego daciua duster błyszczy pod blokiem.

Avatar

stev1989

12 lutego 2014 Odpowiedz

Widze ze twórcy inspirowali sie mowami motwacyjnymi z YT ;D
„(…) as bad as you wanna breathe!”

Yup, to jest recepta na sukces. Konsekwentne dzialanie dzien w dzien, nawet wtedy kiedy sie nie chce albo nie widzi do konca sensu. Dzialanie, dzialanie, dzialanie!

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*