Poniedziałkowe popołudnie potwierdziło to, o czym w Apple mówiło się już od dłuższego czasu. Rok 2026 będzie ostatnim, w którym Tim Cook zajmuje stanowisko dyrektora generalnego technologicznego giganta. 1 września na tym stanowisku zastąpi go starszy wiceprezes ds. inżynierii sprzętu, John Ternus. Obecny szef Apple pozostanie jednak w firmie. Obejmie w niej stanowisko prezesa wykonawczego.
Tim Cook kończy udaną kadencję
Trwająca 15 lat kadencja Cooka to okres, w którym przychody firmy wzrosły ponad czterokrotnie. Apple jest wyceniane na 4 biliony dolarów. Obecny dyrektor generalny nie miał jednak łatwego zadania. Cook przejmował firmę w momencie wielkiej niepewności. Po śmierci Steve’a Jobsa wielu obserwatorów branży nie wyobrażało sobie skutecznego funkcjonowania Apple bez tak kojarzonego z nią założyciela.
Cook, który wcześniej kilkukrotnie zastępował Jobsa na tym stanowisku, wydawał się jednak naturalnym kandydatem do tej roli. To udało mu się potwierdzić, choć nie obyło się bez spektakularnych pomyłek.
Jedną z największych był z pewnością zestaw do rzeczywistości mieszanej Apple Vision Pro, który nie zyskał uznania konsumentów. Do sukcesów Cooka należy jednak chociażby linia urządzeń ubieralnych Apple. Wystarczy wspomnieć, że w 2025 roku sprzedaż Apple Watch stanowił około 25% globalnej sprzedaży smartwatchy.
John Ternus, który przez blisko całą zawodową karierę związany jest z Apple, podobnie jak Cook w 2011 roku, stoi teraz przed niełatwym zadaniem zastąpienia legendy. Co ciekawe, sam ma obecnie 51 lat, czyli tyle, co jego poprzednik, gdy zajmował swoje stanowisko. Jeśli uda mu się powtórzyć jego wynik i za 15 lat wciąż będzie je pełnił, to z pewnością będzie oznaczać to, że sprostał pokładanym w nim oczekiwaniom.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)