Zdjęcie: Gemini
Okazuje się, że organom unijnym, mimo upływu lat, wciąż równie łatwo jest wywoływać niepokój u poszczególnych grup przedsiębiorców. Swoje niezadowolenie wobec jednej z propozycji nowych regulacji w Unii Europejskiej wyrażają bowiem przedstawiciele kolejnej branży. Po producentach sprzętu AGD, którym grozi znaczące utrudnienie działalności, brukselscy urzędnicy mogą wziąć się za chipsy. Nie chodzi jednak o ich konsumpcję, a konkretnie o ich producentów. W tych rykoszetem mogą uderzyć nowe przepisy.
O co chodzi?
Spór został wywołany przez zmiany dotyczące regulacji wspólnej organizacji rynków produktów rolnych. Jednym z celów nowych przepisów jest ochrona tradycyjnych nazw produktów mięsnych. W tym celu wprowadzony ma być zakaz posługiwania się nimi przez producentów jego roślinnych zamienników.
Idea wydaje się jak najbardziej szlachetna i zapewne wielu uzna, że warto ją popierać. Innego zdania są jednak producenci chipsów i innych przekąsek. Ci obawiają się, że nowe przepisy ograniczenia mogą wprowadzić również na nich.
Chipsy i ich nazwy pod lupą UE?
Jak informuje Politico, Europejskie Stowarzyszenie Producentów Przekąsek (European Snacks Association) ostrzega, że ich przyjęcie może w konsekwencji oznaczać konieczność wprowadzenia zmian w nazwach i opakowaniach konkretnych produktów. Chodzi na przykład o chipsy, czy krakersy bekonowe. Podmiot, którego członkiem jest m.in. producent chipsów Lay’s, zwraca uwagę na niedorzeczność tej sytuacji.
W tego typu przypadkach nazwa nie ma bowiem związku ze składem produktu. To jedynie określenie ich smaku. Czy unijni komisarze uznają finalnie, że tego typu różnica jest za trudna do dostrzeżenia przez samych konsumentów?
Postulaty producentów
To trudno obecnie stwierdzić, ale jak widać, nie wykluczają tego sami producenci. W związku z tym, chcą wprowadzenia do regulacji wyjątku, który pozwalałby na stosowanie w dalszym ciągu nazw mięsa do opisu smaków danych rodzajów przekąsek. Ten oprócz chipsów i krakersów, miałby obejmować również sosy, przyprawy i inne produkty, w których określenia związane z mięsem odnoszą się do smaku, a nie rzeczywistego składu produktu.
Jak twierdzą przedstawiciele European Snacks Association, problem może powstać na skutek konfliktu trzech konkretnych regulacji. Chodzi o rozporządzenie dotyczące przekazywania konsumentom informacji o żywności, przepisy o aromatach spożywczych oraz regulację wspólnej organizacji rynków rolnych. Nie ma pewności, które postanowienia będą miały w przyszłości pierwszeństwo.
Czasu na jego zagwarantowanie jest jeszcze jednak trochę. Kształt ostatecznych przepisów wciąż jest negocjowany. W przypadku, gdyby nie udało się wprowadzić do nich postulowanego wyjątku, producenci będą musieli dokonać zmian etykiet i nazw produktów. A to wiązać się będzie z kolejnymi kosztami.
Nowe regulacje mają zacząć obowiązywać w 2029 roku.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)