Zdjęcie: Erman Gunes/Shutterstock
Dla startupów, które jeszcze w tym roku chcą zadebiutować na giełdzie nie zostało dużo czasu. Wiele z nich jest już w trakcie procesu IPO. Jest tak w przypadku firmy Oura, o której pisaliśmy w tym kontekście na MamBiznes wielokrotnie. Projekt ma konkretne plany dotyczące środków, jakie zamierza w tym procesie pozyskać. Okazuje się, że grupą, która na giełdowym debiucie skorzysta najbardziej, są inwestorzy startupu.
Debiut giełdowy Oura – założenia
Zgodnie z aktualizacją dokumentu IPO, Oura oraz jej obecni inwestorzy zaoferują podczas tego procesu łącznie 50 mln akcji w przedziale cenowym od 40 do 44 dolarów za sztukę. Co ważne, większość pozyskanej w ten sposób kwoty trafi do obecnych akcjonariuszy projektu. Ci oferują bowiem 36,5 mln akcji, czyli blisko dwie trzecie całości.
W przypadku ceny 42 dolarów za akcję, ich grupa zyskałaby 1,53 mln dolarów, a startup otrzymał kwotę 567 mln dolarów (przed poniesieniem opłat). Większość pierwszej z kwot trafi do Forerunner Ventures, drugiego co do wielkości akcjonariusza firmy. Fundusz zamierza sprzedać cały pakiet 9,3% posiadanych akcji. To około 28,7 mln sztuk i prawie 80% całości sprzedawanej przez akcjonariuszy.
Co ważne, większość z kwoty, którą chce pozyskać sam startup, zamierza przeznaczyć na spłatę zobowiązań podatkowych związanych z akcjami pracowniczymi. Te zostaną nabyte właśnie w procesie IPO.
Debiut giełdowy Oura nie jest więc wydarzeniem skierowanym na zebranie dodatkowego kapitału na rozwój. To raczej forma umożliwienia dotychczasowym akcjonariuszom wyjścia z inwestycji. Nie oznacza to jednak, że projekt nie liczy na inne korzyści związane z tym procesem. Jeśli akcje Oury osiągną górny przedział cenowy, wartość startupu może przekroczyć 14 mld dolarów.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)