Zdjęcie: Ole.CNX/Shutterstock
Kolejny dzień i kolejne spekulacje dotyczące IPO. Po planach startupu Oura, analitycy na tapet wzięli zbliżający się giełdowy debiut Nscale z Wielkiej Brytanii. Związany z centrami danych AI projekt szczególną popularność uzyskał w ubiegłym roku. Wtedy to kolejne finansowania znacząco windowały jego wartość. Od tygodni mówi się z kolei o tym, że jego debiut na giełdzie NYSE ma nastąpić jeszcze we wrześniu. Ten, jeśli rzeczywiście się odbędzie, będzie znaczącym testem popularności projektu.
Słabe strony strategii Nscale
Podczas IPO weryfikacji zostaną poddane przede wszystkim ambitne założenia zarządzających. Jak donosi Financial Times, spółka oczekuje, że giełdowy debiut pomoże jej w osiągnięciu wartości 35 mld dolarów. W ramach oferty publicznej projekt sam chce pozyskać z kolei 3 mld dolarów.
W przeszłości tego typu kwoty otrzymywane przez startupy związane z AI nie wzbudzały zaskoczenia. Jednak w świetle ostatniej debaty dotyczącej zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją i potrzebą zahamowania tempa jej rozwoju, nie musi to być tak oczywiste. Debiut giełdowy za złą strategię uważa na przykład CEO DeepL, o czym pisaliśmy wczoraj. Jeśli dojdzie do IPO Nscale, będzie okazja sprawdzenia słuszności tych słów.
Nawet jeśli wydarzenie zakończy się sukcesem, eksperci wskazują na zależności, które w dłuższej perspektywie mogą załamać kurs brytyjskiego projektu. Chodzi o jego uzależnienie od jednego podmiotu – firmy Microsoft. Zgodnie z dokumentem IPO startupu, spośród kontraktów o wartości 103 mld dolarów, około 85% to umowa na dostarczenie mocy obliczeniowej właśnie dla tego giganta.
Nagła zmiana kursu rozwoju tej firmy mogłaby skończyć się dla Nscale tragicznie. A ta, w świetle ostatnich wydarzeń nie jest przecież wykluczona.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)