Rynek piwa w Polsce kurczy się od lat. Czy nadchodzą jeszcze gorsze czasy?

Informacje o autorze

30 kwietnia 2026
Udostępnij:

Trend spadkowy to tendencja, która już od 2019 roku cechuje rynek piwa w Polsce. Wiele czynników sprawia, że kolejne lata mogą go jeszcze bardziej pogłębić.

Rynek piwa w Polsce kurczy się od lat

Około 90 proc. krajowej branży piwnej należy do trzech największych graczy. Mowa o Kompanii Piwowarskiej (Asahi), Grupie Żywiec (Heineken) i Carlsberg Polska. Polski rynek piwa nie jest jednocześnie zbyt łaskawy dla lokalnych browarów rzemieślniczych. Ich udział w całościowej sprzedaży rocznej mieści się według różnych statystyk w przedziale od 0,5 do 1 proc. Możliwe jednak, że część z nich będzie w stanie odpowiednio wykorzystać kryzys, który panuje w tej branży.

Kryzys branży piwnej

A ten trwa mniej więcej od 2019 roku. Od tego czasu branża znajduje się w rocznym trendzie spadkowym. Najnowsze dane firmy NielsenIQ (NIQ) wskazują, że wartość polskiego rynku piwa w 2025 roku wynosiła 22,5 mld zł. Oznacza to jej roczny spadek o ponad 4 proc. To sporo, zwłaszcza że ceny detaliczne produktów wciąż rosną.

W latach 2019-2024 znacząco spadła również produkcja tego napoju. W pierwszym z badanych okresów wynosiła ona 39,7 mln hektolitrów. Pięć lat później było to już o 13 proc. mniej, a więc 34,6 mln hektolitrów.

Branża zmaga się obecnie z największym kryzysem w czasie ostatnich dwóch dekad. Wygląda na to, że sytuacja ta może w dalszym ciągu postępować.

Rynek piwa z kolejnymi ciosami

W początkowych latach spadków branża piwna próbowała radzić sobie, wprowadzając do swojej oferty szeroką paletę piw bezalkoholowych. Ta strategia początkowo znacznie poprawiała wyniki poszczególnych browarów, a segment „zerówek” notował regularne wzrosty. Te wciąż mają miejsce, jednak ich dynamika znacząco wyhamowała.

Jeszcze w 2024 roku roczny wzrost w tym zakresie wynosił 17 proc. Zgodnie z najnowszymi danymi za 2025 rok, jego wartość to już tylko 3 proc. Należy zaznaczyć, że piwa 0 proc. to jedyne rynkowe produkty, których sprzedaż wciąż rośnie. Skoro nie były one jednak w stanie do tej pory odwrócić spadkowej tendencji całej branży, to nie zrobią tego również przy niższych wzrostach sprzedaży.

Duży wpływ na trudną sytuację krajowej branży piwnej mają wprowadzone zmiany prawne. Od 2019 roku akcyza na alkohol wzrosła o ponad 40 proc. To siłą rzeczy przełożyło się na wyższe ceny i zmniejszony popyt na produkty. Wciąż niewiadomy jest los kolejnej podwyżki akcyzy w roku 2027. Ta z uwagi na weto prezydenta, uzależniona jest teraz od efektów dalszych prac legislacyjnych.

Te trwają jednak również nad innymi przepisami, które mogą pogłębić recesję na rynku piwa w Polsce. Niektóre z pomysłów zmian obejmują zakaz reklamowania piw bezalkoholowych, a także sponsorowania sportu przez browary i ich uczestnictwo w imprezach masowych.

Piwu w ostatnim czasie nie sprzyjała także pogoda. Wyjątkowo zimne lato ubiegłego roku dołożyło swój udzial do dalszych spadków sprzedaży. Branży nie pomaga również stałe zanikanie małych sklepów. Te mają swój udział w ok. 40 proc. struktury sprzedaży. Łączac to wszystko z zyskującym na popularności trendem NoLo (no/low alcohol) otrzymujemy przepis na dalsze spadki na rynku piwa w Polsce.

Szansa dla najmniejszych?

Czy w obecnej sytuacji na krajowym rynku piwa można skutecznie rozwijać swój biznes? Okazuje się, że tak, czego przykład dają niektóre z browarów rzemieślniczych. Udowadnia to chociażby Browar PINTA, który w 2025 roku już po raz 14. z rzędu, zwiększył wielkość swojej produkcji. Zarządzający nim podkreślają, że dostosowali swoją działalność do aktualnych rynkowych tendencji.

„Cieszymy się, że PINTA kontynuuje wyznaczony już w poprzednich latach trend ekspansji piw kraftowych w Polsce w trudnych warunkach trwającego praktycznie od 2018 roku spadku konsumpcji piwa. Jesteśmy przekonani, że od poszukiwania przez konsumentów lepszej jakości, ciekawszych piw nie ma już odwrotu” – mówi Ziemowit Fałat, współzałożyciel i współwłaściciel Browaru PINTA.

Całkowita ilość warzonego przez browar w 2025 roku piwa to 36 907 hektolitrów. Oznacza to prawie 15 proc. wzrostu w stosunku rocznym. Głównym dystrybutorem produktów browaru PINTA pozostał w tym czasie Lidl Polska. Oprócz tego dostępne są one stale również w sklepach POLOmarket, Makro, Selgros i Duży Ben.

Jak widać, mimo niekorzystnej koniunktury, na rynku wciąż jest przestrzeń do wzrostów. Współwłaściciel Browaru PINTA podkreśla jednak, że kluczowe w obecnej sytuacji jest właściwe planowanie.

„W pełni wykorzystujemy nasze moce produkcyjne i nie planujemy nowych zbiorników w 2026 roku. Skupimy się na zadbaniu o dotychczasowych lojalnych klientów i piwnej edukacji, a o ewentualnej rozbudowie będziemy decydowali, gdy sytuacja na rynku i klimat wokół piwa nabiorą jaśniejszych kolorów” – podsumowuje Ziemowit Fałat.

Najwięksi wzmacniają gospodarkę

O tym, że pogłębienie kryzysu branży piwnej miało by negatywne skutki nie tylko dla niej, można przekonać się z analizy raportu wpływu lokalnego Grupy Żywiec. Autorzy podkreślają, że działalność podmiotu od lat ma znaczący wpływ na rozwój regionu.

„Browar w Żywcu współtworzy życie regionu od 170 lat. Najnowsze dane z raportu pokazują skalę naszej współpracy z mieszkańcami i samorządem oraz kierunek dalszych działań. W 2025 roku Browar w Żywcu zasilił lokalne finanse publiczne kwotą blisko 10 milionów złotych z wpływów podatkowych. To wymierny wkład w rozwój miasta i powiatu. Dodatkowo w ostatniej dekadzie przeznaczyliśmy ponad 2 mln zł na wsparcie rozwoju miasta, dzięki czemu zakupiono m.in. czujniki jakości powietrza, zmodernizowano oświetlenie czy infrastrukturę miejską, a to tylko niektóre z dofinansowanych inicjatyw” – mówi Magdalena Brzezińska, Dyrektorka ds. Korporacyjnych w Grupie Żywiec.

Sam Browar w Żywcu zatrudnia obecnie prawie 350 osób. Każde z miejsc pracy generuje średnio 8,5 etatów u partnerów z takich sektorów jak gastronomia, czy rolnictwo.

Przykłady zarówno najmniejszych, jak i największych podmiotów na rynku piwa pokazują, że warto zatroszczyć się o rozwiązania, które poprawią jego sytuację w przyszłości. Sama branża w przypadku odpowiednich przekształceń wciąż ma bowiem potencjał do wzrostów. Niekorzystne zmiany legislacyjne mogą jednak skutecznie go ograniczyć.

Polecamy

Więcej w tym dziale: