Gastronomia powoli wychodzi z długów. Z pomocą może przyjść okres komunijny

Informacje o autorze

22 maja 2026
Udostępnij:

Ponad 1 mld zł to kwota zaległego zadłużenia, które gastronomia posiadała na koniec marca 2026 roku. Najszybciej swoją płynność finansową poprawiają podmioty branży cateringowej.

Gastronomia powoli wychodzi z długów

Gastronomia wciąż jest jedną z branż, których w największym stopniu dotyczą problemy z płynnością finansową. Wszystko za sprawą przeterminowanego zadłużenia sektora. Te, według danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK, na koniec marca 2026 roku wynosiło ponad 1,02 mld zł. Sektor powoli wychodzi jednak z niekorzystnej sytuacji.

W skali roku o prawie 5 mln zł zmniejszyła się wartość niespłaconych zobowiązań branży gastronomicznej. Choć to zaledwie 0,5 proc., to istnieją segmenty, które radzą sobie zdecydowanie lepiej. Takim przykładem są usługi cateringowe. Przedstawiciele tego segmentu zredukowali swoje zadłużenie o 10,6 proc. w czasie ostatnich dwunastu miesięcy.

Szansą dla całej gastronomii jest rozpoczęty już sezon komunijny i związany z nim trend, który coraz częściej pojawia się wśród Polaków.

Gastronomia liczy na większą aktywność

Okazuje się, że ci na organizację przyjęć komunijnych przeznaczają coraz większe budżety. To pozytywna informacja, niezależnie od tego, czy imprezy te odbywają się w lokalach, czy korzystają jedynie z zamówionego cateringu. Komunijny okres może być podstawą do odbicia się branży gastronomicznej od zadłużeniowego kryzysu.

„Organizacja przyjęcia komunijnego to obecnie dla wielu rodzin wydatek liczony nie w setkach, a często w tysiącach złotych. Koszt takiej uroczystości często sięgają nawet 10 tys. zł, co oznacza, że za kwotę niespłaconych zobowiązań branży gastronomicznej można byłoby zorganizować ok. 100 tys. takich przyjęć. Skala kosztów zależy dziś przede wszystkim od formy wydarzenia i liczby zaproszonych gości. Coraz częściej Polacy decydują się na bardziej rozbudowane i wystawne przyjęcia. Skromniejsze uroczystości są zwykle efektem ograniczeń budżetowych. W efekcie sezon komunijny pozostaje dla gastronomii okresem wyraźnie zwiększonego popytu i może przejściowo wspierać poprawę bieżącej sytuacji finansowej przedsiębiorstw działających w tej branży” – komentuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Skala problemu wciąż jest jednak na tyle duża, że nawet wzmożona aktywność Polaków może nie wystarczyć, jeśli będzie odbywać się jedynie sezonowo.

Dwa bieguny

Za największą część sektorowego zadłużenia odpowiadają najliczniej reprezentowane w branży podmioty. A tymi są restauracje i stałe placówki gastronomiczne (PKD 5610A). Ich udziałem jest aż 73 proc. zaległych zobowiązań sektora.

„Restauracje wciąż odpowiadają za lwią część niespłaconych zobowiązań w gastronomii. W naszych bazach figuruje też najwięcej niesolidnych płatników – prawie 8300 firm, a średnie zadłużenie przypadające na jedno przedsiębiorstwo sięga niemal 90 tys. zł. To efekt przede wszystkim wysokich kosztów operacyjnych, które w gastronomii stanowią kluczowe obciążenie – obejmują m.in. ceny produktów, wynagrodzenia pracowników, energię, logistykę, dostawy oraz utrzymanie lokali. Każdy z tych elementów silnie wpływa na rentowność, a ich łączne oddziaływanie sprawia, że nawet przy rosnących przychodach wiele firm nadal ma trudności z regulowaniem zobowiązań. W efekcie to właśnie restauracje generują prawie trzy czwarte niespłaconych długów w branży” – wyjaśnia Paweł Szarkowski, Prezes BIG InfoMonitor.

Na przeciwnym biegunie znajdują się firmy cateringowe (PKD 562). To własnie u nich widać największą poprawę wskaźników finansowych. Nie oznacza to jednak, że podmioty te nie mają problemów z przeterminowanym zadłużeniem. Poziom ich zaległości wciąż przekracza 90 mln zł. W ciągu roku udało go się jednak zredukować o prawie 11 mln zł. Catering dysponuje bowiem atutem, którego nie mają restauracje.

„Catering, dzięki większej elastyczności kosztowej, niż tradycyjne restauracje, szybciej dostosowuje się do sezonowych wahań popytu. Rosnąca popularność tego rozwiązania może w dłuższym horyzoncie sprzyjać większej równowadze w części rynku gastronomicznego” – mówi dr hab. Waldemar Rogowski.

Kluczowy czas dla gastronomii

Z porównania dwóch branżowych sektorów można wysnuć wniosek, że sezonowy wzrost popytu nie będzie w stanie w dłuższej perspektywie poprawić sytuacji finansowej w gastronomii. Być może jednak udany sezon komunijmy przerodzi się w trwały trend, który mógłby już sporo w tej materii zmienić. Coraz częściej w restauracjach odbywają się bowiem także przyjęcia wynikające z innych, cyklicznych uroczystości.

Być może skuteczne propagowanie takiej formy organizowania np. urodzin, czy innych rocznic pomoże walczyć z wyzwaniami branżowych przedsiębiorców. Dalszy wzrost kosztów pracy i energii może jednak zniweczyć wpływ każdego, nawet najbardziej długofalowego pozytywnego trendu.

Polecamy

Więcej w tym dziale: