Zdjęcie: Christopher Penler/Shutterstock
O tym, że Elon Musk może mieć problemy z rozwojem swojej działalności w Teksasie, zdążyły już napisać największe medialne agencje. Okazuje się, że wyniki wyborów połówkowych w Stanach Zjednoczonych mogą mieć także wpływ na dalszy rozwój rozwiązań sztucznej inteligencji. O tym, że centra danych AI mogą dotknąć nowe ograniczenia, zwłaszcza w kontekście ich budowy, pisze portal TechCrunch.
Społeczny opór
Tego typu obiekty stały się ważnym tematem społecznym w USA. Sondaż exit poll NBC pokazał, jak bardzo wyborcy są zaniepokojeni sztuczną inteligencją. Ponad połowa z nich uważa, że ta przyniesie więcej szkody niż pożytku. Prawie 80% jest z kolei przeciwnych budowie centrów danych w swoich dzielnicach.
Sprzeciw wobec centrów danych był szczególnie odczuwalny w stanach takich jak Ohio, gdzie OpenAI rozważa budowę centrum danych o wartości 500 mld dolarów, wspieranego przez ponad 100 mld dolarów finansowania od Nvidii.
Centra danych AI zagrożone?
Temat stał się więc również polityczną kartą przetargową. Pierwsze lokalne regulacje w tej kwestii już się pojawiają. Przykładowo, hrabstwo w Ohio, w którym miał się znaleźć tego typu obiekt budowany przez firmę Meta, uchwaliło zakaz budowy centrów danych.
Szansę na wprowadzenie nowych przepisów na szerszym szczeblu może zwiększyć kontrola Demokratów nad Kongresem. Jeden z projektów zakłada nawet ogólnokrajowe moratorium na budowę nowych centrów danych. To ma trwać do czasu, aż Kongres wprowadzi nowe zabezpieczenia, i zagwarantuje, że budowa nie spowoduje wzrostu kosztów energii elektrycznej, nie zaszkodzi środowisku ani nie będzie kontynuowana bez zgody społeczności.
Czy tego typu przepisy będą respektowane? Część ekspertów spodziewa się wprowadzenia przez Donalda Trumpa kolejnych dekretów wykonawczych, tak, by omijać przyszłe decyzje Kongresu. Prawdopodobnie czeka nas więc żywiołowa walka, na której branża AI może stracić wiele także wizerunkowo.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)