Polacy ruszyli po pellet. Produkcja nie nadąża, a ceny rosną

Informacje o autorze

15 października 2026
Udostępnij:

Popularność, jaką pellet cieszy się w Polsce, powoduje stały wzrost jego ceny. Do wysokiego zapotrzebowania dołączają problemy ze zdobyciem surowca do produkcji. Czy czekają nas w związku z tym dalsze podwyżki?

Polacy ruszyli po pellet

Zdjęcie: Gemini

Pellet stał się jedną z popularniejszą metod ogrzewania w Polsce. Na wzrost zapotrzebowania na ten surowiec wpływ mają także dotacje dotyczące wymiany źródeł ciepła, takie jak program Czyste Powietrze. Wszystko to sprawia, że pellet jest obecnie również jedną z najdroższych, o ile nie najdroższą z popularnych metod ogrzewania. Czy wzrost jego cen może się zatrzymać?

Pellet i jesienny rajd cenowy

Niestety póki co niewiele na to wskazuje. A skala podwyżek jest naprawdę imponująca. Obecnie za wysokiej jakości pellet A1 w zależności od regionu zapłacimy od 1800 do nawet 2750 zł za tonę. Jeszcze w sierpniu jego średnia cena w przypadku tej wielkości zamówienia wynosiła 2162,44 zł. Tak wynika z obliczeń portalu cenapelletu.pl. Źródło podaje, że we wrześniu wzrost cenowy wyniósł 22 zł za tonę.

Według danych na 13 października, obecna średnia cenowa za tonę pelletu A1 to 2333 zł (PelletRadar) lub nawet 2375,36 zł (muratordom.pl),

Przyczyny podwyżek i dalsze perspektywy

Rosnące ceny pelletu zostały poddane analizie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Organ za główne przyczyny podwyżek uznał problemy z wystarczającą produkcją, wynikające między innymi z rosnącej popularności pieców na pellet. 

„Z tego rodzaju kotłów korzysta obecnie w Polsce ok. 450 tys. gospodarstw domowych i ta liczba zwiększyła się o ponad 90 tys. w porównaniu z 2023 r. Za rosnącymi potrzebami konsumentów nie nadąża produkcja pelletu” – napisano w analizie UOKiK.

Nie wygląda niestety na to, że obecna tendencja może szybko się skończyć. Świadczą o tym inne z zależności. Jak podaje portal tvn24.pl, w tym kontekście ważne znaczenie ma decyzja Lasów Państwowych. Te zdecydowały bowiem o zmniejszeniu sprzedaży drewna. Braki surowcowe w połączeniu z chęcią zaopatrywania się Polaków w opał jak najwcześniej, sprzyjają rosnącej presji cenowej.

Szybciej niż unormowanie tej sytuacji może przyjść więc zima. A wtedy producenci mogą mieć niestety jeszcze większą swobodę w windowaniu cen.

Polecamy

Więcej w tym dziale: