Branża eventowa dobrym miejscem na biznes? Dwie strony medalu

Informacje o autorze

15 kwietnia 2026
Udostępnij:

Branża eventowa odpowiada za 1,5 proc. polskiego PKB. Ile można w niej zarobić i jak radzą sobie jej przedstawiciele?

Branża eventowa dobrym miejscem na biznes? Dwie strony medalu

Rozkręcający się tegoroczny sezon weselny, komunijny i trwający sezon konferencyjny to czas, który może skłaniać osoby przedsiębiorcze do rozważań w kierunku tego, czy branża eventowa to dobre miejsce do prowadzenia własnej działalności. Spojrzenie na rynkowe trendy może skłaniać ku takiemu działaniu.

Na utrzymanie popytu z 2025 roku na konferencje i szkolenia liczy aż 62 proc. badanych firm z tego sektora. Z kolei 17 proc. z nich spodziewa się nawet jego lekkiego wzrostu. Tak wynika z badania „Rynek obiektów konferencyjnych w Polsce 2025/2026 – dane i perspektywy dla branży MICE” Polskiej Organizacji Turystycznej.

Choć optymizm przedstawicieli może motywować do działania, to warto na branżę eventovą spojrzeć w szerszym kontekście.

Warto przeczytać:

Polska branża eventowa w liczbach

A ta wciąż rośnie. Według danych z badania Poland Events Impact spotkania i wydarzenia w naszym kraju gromadzą rocznie ponad 18 mln uczestników. Z kolei raport By The People Group szacuje wartość całej krajowej branży eventowej na 3 mld zł. To sektor, który zapewnia obecnie ponad 215 tys. miejsc pracy.

A tych może być w najbliższych miesiącach jeszcze więcej. Hotelarze, którzy są dominującą grupą w gronie organizatorów eventów, podkreślają że szczyt sezonu dopiero przed nami. Z tego powodu zapotrzebowanie na stanowiska wspierające organizację tych wydarzeń ma rosnąć.

„We wszystkich naszych hotelach w Krakowie i w Warszawie gorący sezon konferencyjny potrwa aż do wakacji. Obok dużych konferencji w bieżącym roku obserwujemy też zainteresowanie mniejszymi spotkaniami biznesowymi. Jednak niezależnie od formatu czy skali wydarzenia, rośnie zapotrzebowanie zarówno na pracowników technicznych, jak i osoby do obsługi gości”– mówi Kamil Sawicki, Cluster Poland Convention Sales Manager w Leonardo Hotels.

Na jakie zarobki można liczyć w branży eventowej?

Sytuacja z perspektywy pracownika w branży eventowej wygląda więc wyjątkowo atrakcyjnie. Przedsiębiorcy w sezonie zgłaszają zapotrzebowanie na stanowiska do obsługi recepcji wydarzeń oraz punktów informacyjnych, ale też do montażu i demontażu infrastruktury eventowej. Brakować ma także asystentów eventowych, którzy wspierają logistykę wydarzenia. 

W uwagi na krótkoterminowy charakter większości prac, przeważają w nich rozliczenia w systemie godzinowym lub dziennym. To specyfika, która przyciąga studentów, podobnie jak zarobki, na które mogą liczyć.

„Z naszych doświadczeń i informacji, jakie posiadamy od firm organizujących wydarzenia biznesowe w naszych hotelach, wynika, że w Warszawie hostessy i hości oraz pracownicy punktów rejestracji otrzymują średnio 30-45 zł brutto za godzinę, ale przy bardziej prestiżowych eventach, wymagających doświadczenia i np. znajomości języków, stawki rosną nawet do poziomów dużo powyżej 50 zł za godzinę. Na podobne zarobki mogą liczyć asystenci eventowi. Z kolei obsługa techniczna, odpowiadająca za montaż sceny, światła i nagłośnienia dostaje, w zależności od skali i skomplikowania eventu, od 35 do 60 zł za godzinę pracy” – wylicza Iwona Furtek, Marketing Manager w Leonardo Hotels.

Co zrozumiałe, na wyższe zarobki mogą liczyć bardziej wykwalifikowani specjaliści. Tu inny jest także sposób rozliczenia – zazwyczaj są to stawki za dzień pracy lub całe wydarzenie. W największych miastach realizatorzy dźwięku, technicy audio oraz realizatorzy oświetlenia mogą zarobić od 700 zł do 1 500 zł netto za dzień pracy. Stawki konferansjerów rozpoczynają się z kolei od 2000 zł netto za event.

Sytuacja wynagrodzenia za poprowadzenie wydarzenia zmienia się, gdy zatrudniono do tego celu celebrytę. Ci mogą liczyć na apanaże w wysokości od 20 000 – 30 000 zł netto za kilkugodzinne wydarzenie. Finalna stawka zależy zarówno od rozpoznawalności prowadzącego, jak i od skali i rangi prowadzonego eventu.

Kto za to zapłaci?

Niestety tak optymistycznie rynek nie wygląda z perspektywy organizatorów wydarzeń. Choć ich liczba stale rośnie, to jest tak również z zadłużeniem całego sektora. By The People Group podaje, że w 2026 roku w Polsce działalność prowadzi ponad 6 tys. firm eventowych. To znaczy przyrost w stosunku do roku 2010, kiedy to było ich 2 tys. 

Jak podaje KRD, łączna suma zadłużenia przedstawicieli branży w kwietniu 2026 roku wyniosła 151,8 mln zł. Rok wcześniej były to 143 mln zł. W ciągu roku wzrosła również liczba przeterminowanych zobowiązań sektora – z 17,7 tys. do 22,7 tys. Eksperci zwracają uwagę na niepokojący wniosek, jaki można z tej tendencji wyciągnąć.

„Sama łączna kwota zadłużenia prawie się nie zmieniła, ale liczba zobowiązań wyraźnie wzrosła niemal o 29 proc. Taki ruch zwykle pokazuje, że problem nie znika, tylko rozlewa się na coraz więcej bieżących płatności. W praktyce tak właśnie wyglądają zatory płatnicze: od odkładanych przelewów, nieopłaconych faktur i narastających zaległości wobec kontrahentów” – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Za największą kwotę zaległości odpowiedzialne są jednoosobowe działalności gospodarcze. Suma ich zadłużenia to 77,5 mln zł. Różnica nie jest jednak znacząca. Tylko nieznacznie lepiej radą sobie spółki prawa handlowego. Te są winne kontrahentom łącznie 74,3 mln zł.

Problemy finansowe w branży eventowej nie są więc zależne od wielkości prowadzonej działalności. Pozytywne dla pracujących w tym sektorze jest to, że zaległości pracodawców zazwyczaj nie dotyczą pracowników. Najwięcej pieniędzy, bo aż 118,2 mln zł, dłużnicy są winni firmom z sektora finansowego i ubezpieczeniowego. Kolejne 9,8 mln zł muszą zwrócić operatorom komórkowym i telewizyjnym, a 4,4 mln zł – firmom handlowym.

Rosnące zapotrzebowanie na usługi eventowe powinno więc mimo wszystko wciąż zapewniać atrakcyjne warunki zatrudnienia w tym sektorze. Jeśli jednak zadłużenie jego przedstawicieli będzie się w dalszym ciągu pogłębiać, to finalnie stracić mogą na tym również i pracownicy. Kluczem do rozwoju będzie więc co najmniej utrzymanie obecnego popytu.

Polecamy

Więcej w tym dziale: