Oprócz urodzin i imienin trudno o lepszą okazję na prezent dla swojego potomka niż Dzień Dziecka. Czy można uznać za niego przejęcie prowadzonej przez rodzica firmy? Z pewnością tego typu podejście byłoby prostą drogą do upadku budowanego przez niego biznesu. Pokoleniowa sukcesja jest bowiem procesem, którego skuteczne przeprowadzenie wymaga wykonania szeregu czynności poprzedzających samo przekazanie firmy w ręce następców.
Pokoleniowa sukcesja i klucze do jej sukcesu
Historie udanych sukcesji pokazują, że przejęcie firmy nie może być skokiem na głęboką wodę. Sukcesor powinien być stopniowo wdrażany w działalność biznesową i poznawać jej poszczególne aspekty. To ułatwi mu zarządzanie biznesem już od pierwszych dni, w których stanie się jego właścicielem.
Zmiana własności nie powinna być także zaskoczeniem dla pracowników firmy. By budować stabilność, plany sukcesji powinny być przekazywane z odpowiednim wyprzedzeniem również kluczowym menadżerom. W przeciwnym wypadku w firmie może pojawić się chaos, który jak wiadomo, nie sprzyja zarządzaniu.
Z budowanym przez siebie biznesem ciężko jest się w stu procentach rozstać. Udana sukcesja wymaga z tego powodu również wiele pracy od odchodzącego właściciela. W tym wypadku nie chodzi jednak o wysiłki na rzecz firmy, a raczej o działania zmierzające do zmiany swojego charakteru. Przekazujący władzę musi zaakceptować to, że jego następca może chcieć zarządzać przedsiębiorstwem w inny niż on sposób. By zapobiec zamieszaniu, po sukcesji nie powinien ingerować w działania następcy. Chyba, że obie strony zadecydowały wcześniej inaczej.
Przykłady udanej sukcesji
Udana sukcesja ewolucyjna to przykład działania założyciela firmy Ziaja Ltd. Do przejęcia zarządzania założonym w 1989 roku przez małżeństwo Aleksandry i Zenona Ziaja przedsiębiorstwem od lat przygotowywany był ich syn Bartosz. Ten sukcesywnie przechodził w firmie przez kolejne stanowiska, będac między innymi kierowcą. Dzięki temu oprócz wiedzy w naturalny sposób budował również swój autorytet w strukturach przedsiębiorstwa. Obecnie pełni w nim stanowisko wiceprezesa.
Za wzorowy model przekazywania władzy i majątku między pokoleniami jest uznawana sukcesja w firmie Mokate. Jej współczesna historia rozpoczęła się w 1990 roku. Wtedy to małżeństwo Kazimierza i Teresy Mokryszów stworzyło markę o nazwie pochodzącej od pierwszych dwóch liter ich nazwiska i imion. Obecnie firmą zarządza syn założycieli – Adam. Jak podkreśla on w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, pozycję lidera swojej branży oprócz właścicieli buduje już drugie i trzecie pokolenie jej pracowników. Sukcesja w Mokate obejmuje więc również także załogę, której także obecny prezes był wcześniej częścią.
Innym rodzajem sukcesji jest działanie przeprowadzone przez jednego z liderów rynku biżuteryjnego. Wojciech Kruk, będący właścicielem marki W.Kruk, wprowadził do branży swoją córkę Anię. Ta z sukcesem otworzyła własną, innowacyjną markę ANIA KRUK. Oprócz odświeżonego wzornictwa wyróżnia ją szersze wykorzystanie nowoczesnych kanałów sprzedaży. To przykład międzypokoleniowej współpracy, która z sukcesem wprowadza nowe rozwiązania do już sprawdzonego modelu.
Przykład sukcesji menadżerskiej stał się udziałem firmy związanej z branżą, która w znaczącym stopniu pasuje do dzisiejszego święta. Chodzi o rodzinę Kristiansen, która jest właścicielem marki LEGO. Ta od kilku pokoleń znajduje się w jej rękach. Kolejni przedstawiciele rodziny nie mieli jednak problemu, by zarządzanie operacyjne w kluczowych momentach powierzać doświadczonym menadżerom. Sami zachowują nadzór właścicielski, co sądząc po wynikach finansowych firmy, okazało się wyjątkowo udanym połączeniem.
Praca, a nie prezent
W biznesie nie brakuje również przykładów nieudanych sukcesji. Co więcej, statystyki pokazują, że fiaskiem kończy się większość z nich. Zgodnie z danymi Instytutu Biznesu Rodzinnego, proces ten udaje się w zaledwie co trzeciej firmie rodzinnej. Z kolei tylko 15 proc. tego typu firm trafia do jej trzeciego pokolenia.
Z udanych przejęć przez potomków właścicieli można wywnioskować jedno. Sukcesja to proces, który wymaga właściwego przygotowania, odpowiedniej pracy oraz rzetelnego ocenienia własnych możliwości. Brak któregokolwiek z tych elementów sprawi, że firma podzieli los nieudanych prezentów na Dzień Dziecka. Z konsekwencjami znacznie gorszymi dla darczyńcy niż obdarowanego.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)