Dane nie pozostawiają złudzeń. Polacy coraz częściej kupują nieruchomości w Hiszpanii. Tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku liczba tego typu zakupów wyniosła 1126, co uplasowało naszych rodaków w pierwszej dziesiątce ogółu kupujących nacji na tym rynku. Nabywcy starają się zadbać także o to, by nie przekroczyć ważnego limitu. Ich wiedza o tym, co warunkuje, że w Hiszpanii znajduje się rezydencja podatkowa danej osoby, często nie jest jednak pełna.
Hiszpańska rezydencja podatkowa – konsekwencje
A brak tej wiedzy może nieść ze sobą przykre konsekwencje. W przypadku zakupu nieruchomości w Hiszpanii przez polskiego rezydenta, płaci on jedynie lokalne podatki. Wśród nich znajdują się między innymi: IRNR od najmu (zasadniczo 19 proc. dla rezydentów UE) lub od wartości użytkowania niewynajmowanej nieruchomości, podatek od zysku przy sprzedaży (ok. 19 proc.), czy lokalny coroczny podatek od nieruchomości IBI.
Sytuacja zmienia się diametralnie po uzyskaniu hiszpańskiej rezydencji podatkowej. Wtedy podatnik musi rozliczać w tym kraju swój cały światowy dochód. Wchodzą w niego więc zarówno pensje, dywidendy, odsetki, najem i zyski z akcji, jak i posiadane nieruchomości (także w Polsce). Wtedy pojawiają się też nowe obowiązki informacyjne dotyczące majątku za granicą.
Mylne przekonanie
Jak mówią eksperci, większość Polaków uważa, że skuteczną ochroną przed uzyskaniem statusu rezydencji podatkowej w Hiszpanii, jest przestrzeganie limitu liczby dni spędzanych w ciągu roku w tym kraju. To błąd, który może zaskutkować późniejszymi problemami.
„Klienci najczęściej pytają, ile dni mogą bezpiecznie spędzić w Hiszpanii, żeby hiszpański fiskus nie uznał ich za rezydentów. Tymczasem liczy się też m.in. to, gdzie prowadzona jest firma i gdzie mieszka rodzina” – mówi Joanna Ossowska-Rodziewicz, współwłaścicielka agencji nieruchomości By-Bright.
Najważniejsze zasady
Hiszpania uznaje osobę za rezydenta podatkowego, jeśli przebywa ona w kraju dłużej niż 183 dni w roku kalendarzowym. Ten jest liczony od 1 stycznia do 31 grudnia, a nie w dowolnym momencie roku. Co więcej, do tej puli mogą zostać doliczone również sporadyczne nieobecności, jeśli podatnik nie udowodni rezydencji w innym państwie. To jednak nie jedyna sytuacja, kiedy status hiszpańskiego rezydenta podatkowego można uzyskać.
Rezydentem można zostać także wtedy, gdy w Hiszpanii znajduje się centrum interesów, m.in. miejsce zarządzania firmą, główne źródła dochodu czy kierowanie inwestycjami – nawet przy pobycie krótszym niż 184 dni. Urząd może uznać daną osobę za rezydenta także wtedy, gdy w Hiszpanii mieszkają jego małżonek i małoletnie dzieci.
„Zdarza się, że klient formalnie mieszka poniżej pół roku w Hiszpanii, ale cała rodzina jest tu na stałe, dzieci chodzą do lokalnej szkoły, a on zarządza biznesem zdalnie. W oczach urzędu to już może być hiszpańska rezydencja” – zaznacza Robert Reiski, współwłaściciel By-Bright.
Zachowanie polskiej rezydencji podatkowej
Aby bezpiecznie mieszkać w Hiszpanii okresowo, najlepiej pilnować określonych zasad: nie przekraczać 183 dni pobytu rocznie, utrzymywać realne mieszkanie i centrum życia w Polsce, prowadzić działalność zawodową z Polski, a rodziny nie osiedlać na stałe w Hiszpanii.
Oprócz tego warto także corocznie uzyskiwać polski certyfikat rezydencji podatkowej oraz gromadzić dowody pobytu w kraju. Należeć do nich mogą na przykład bilety lotnicze, potwierdzenia płatności kartą, rachunki za media czy rezerwacje.
Podwójna rezydencja podatkowa – co w tej sytuacji?
Może zdarzyć się również sytuacja, w której zarówno Polska i Hiszpania uznają daną osobę za swojego rezydenta. W takim przypadku zastosowanie ma umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania między krajami. O ustaleniu właściwej rezydencji podatkowej decyduje wtedy kolejno: stałe miejsce zamieszkania, ośrodek interesów życiowych, miejsce zwykłego pobytu, a na końcu obywatelstwo.
Należy pamiętać, że choć certyfikat polskiej rezydencji jest ważnym dowodem, nie stanowi pełnej ochrony w sytuacji, gdy fakty wskazują na przeniesienie życia podatnika do Hiszpanii.
Świadoma decyzja
Nie jest jednak powiedziane, że posiadanie hiszpańskiej rezydencji podatkowej to każdorazowo sytuacja niekorzystna dla podatnika. By się o tym przekonać, przed przekroczeniem limitu dni, podpisaniem umowy o pracę w Hiszpanii, objęciem funkcji administratora spółki, przeniesieniem rodziny czy sprzedażą firmy, akcji lub nieruchomości warto przygotować symulację co najmniej trzech wariantów: nierezydenta, zwykłego rezydenta oraz rezydenta korzystającego z preferencyjnego reżimu podatkowego dla nowych przyjezdnych. W przypadku właścicieli polskich spółek kluczowe jest również miejsce faktycznego zarządu firmy i zasady dotyczące zagranicznych spółek kontrolowanych.
„Warto przeanalizować swoją sytuację, zanim czas spędzany w Hiszpanii przełoży się na obowiązek podatkowy, którego się nie spodziewaliśmy. Decyzję o rezydencji trzeba podjąć świadomie, znając wszystkie jej konsekwencje, a nie odkryć rok później przy rozliczeniu podatkowym, że zmieniły się zasady, według których płacimy podatki” – podsumowuje Joanna Ossowska-Rodziewicz.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)