Matura to nie tylko test i jego końcowy wynik. Prawdziwy egzamin dojrzałości w wielu przypadkach rozpoczyna się już po otrzymaniu końcowego świadectwa. To moment podjęcia decyzji – czy kontynuować edukację w celu zdobycia wyższego wykształcenia, czy stać się częścią rynku pracy. Eksperci zauważają, że choć studia wciąż są niezbędne do pracy w wielu specjalistycznych branżach, to ich brak współcześnie znacząco nie ogranicza możliwości zawodowego rozwoju.
„Studia nadal mają ogromną wartość i w wielu profesjach są konieczne. Dają solidne podstawy merytoryczne i rozwijają kompetencje, których trudno nauczyć się wyłącznie w praktyce. Nie można jednak zakładać, że sam dyplom gwarantuje dziś dobrą pracę albo wysokie zarobki. Rynek zmienia się szybciej niż programy nauczania, dlatego coraz większego znaczenia nabierają gotowość do ciągłego uczenia się, zdobywanie nowych umiejętności i praktyczne doświadczenie. Ostatecznie to właśnie kompetencje, zaangażowanie i umiejętność dostosowania się do zmian coraz częściej decydują o sukcesie zawodowym – niezależnie od tego, czy ktoś ukończył studia, czy rozwijał się inną ścieżką” – mówi Anna Pietraszko, Dyrektor Projektów Consultingowych, HR i Szkoleniowych w Grupie Progres.
Współczesny rynek pracy, a studia
Problemem staje się sytuacja, w której umiejętności zdobywane na studiach nie przekładają się na niezbędne w pracy doświadczenie. A tego coraz częściej wymagają pracodawcy. Z danych GUS wynika, że większość pracujących obecnie zdobywa je właśnie na rynku pracy, a nie w akademickich przestrzeniach.
To osoby bez ukończonych studiów stanowią bowiem większość zatrudnionych. Spośród 17,238 mln osób aktywnych zawodowo, w I kwartale 2026 roku aż 56 proc. to osoby bez wykształcenia wyższego. Najwięcej z nich osoby z wykształceniem policealnym i średnim zawodowym lub branżowym.
Ta sytuacja wynika w głównej mierze z potrzeb współczesnego rynku pracy. Na nim coraz mniej istotny staje się sam fakt posiadania lub nieposiadania konkretnego dyplomu. Większe znaczenie ma umiejętność dopasowania się do wymagań potencjalnego pracodawcy.
Zgodnie z badaniem „Popyt na pracę 2025” opracowanym przez GUS, w ubiegłym roku w Polsce odnotowano 94,3 tys. wolnych etatów. Najwięcej z nich dotyczyło: robotników przemysłowych i rzemieślników (19,7 tys.), operatorów i monterów maszyn i urządzeń (16,1 tys.), pracowników usług i sprzedawców (8 tys.) oraz osób wykonujących prace proste (6,1 tys.). To stanowiska, na których kluczowe są praktyczne umiejętności i doświadczenie.
Edukacja przestaje nadążać?
Na zmiany dotyczące aktualnego rynku pracy warto spojrzeć także z nieco innej perspektywy. Dynamiczny rozwój nowych technologii, zwłaszcza sztucznej inteligencji, sprawia, że pojawiają się profesje, dla których system edukacji dopiero tworzy programy kształcenia.
Według World Economic Forum, do najszybciej rozwijających się zawodów należą dziś specjaliści big data, inżynierowie fintech oraz eksperci AI i machine learning. Z uwagi na powyższe, o zatrudnieniu w tych branżach coraz częściej decydują portfolio, praktyczne umiejętności, znajomość narzędzi i doświadczenie zdobyte podczas realizacji projektów, a nie sam dyplom.
Pracodawcy i ich perspektywa
Zrozumienie tej sytuacji widać także w postawie pracodawców. Jak wynika z badania Grupy Progres, rynek pracy zmienia swoje podejście do kandydatów. Pracodawcy za najważniejsze czynniki decydujące o zatrudnieniu uznają doświadczenie (78 proc.) i kwalifikacje (77 proc.). Dla porównania, wykształcenie jako jeden z najważniejszych czynników przy zatrudnianiu wskazało jedynie 20 proc. respondentów.
Współcześnie ewentualne braki w nim, firmy są w stanie rekompensować samemu. Pracownikom najczęściej oferowane są kursy i szkolenia (56 proc.), możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych (27 proc.) oraz udział w konferencjach i wydarzeniach branżowych (23 proc.). Część pracodawców finansuje także naukę języków obcych oraz dalszą edukację, w tym studia i studia podyplomowe (po 8 proc.). To działania, które opłacają się obu stronom.
„Dzisiejszy rynek pracy wymaga ciągłego rozwoju, dlatego coraz większe znaczenie ma nie tylko to, jakie doświadczenie i kwalifikacje kandydat posiada w momencie aplikowania, lecz także jego potencjał oraz gotowość do zdobywania nowych umiejętności. Pracodawcy, którzy tworzą przestrzeń do nauki i podnoszenia kwalifikacji, mogą skuteczniej odpowiadać na zmieniające się potrzeby biznesu i budować zaangażowane zespoły. Coraz częściej obserwujemy również, że osoba bez wyższego wykształcenia rozpoczyna pracę na stanowisku juniorskim lub operacyjnym, a następnie awansuje dzięki szkoleniom, zdobywanemu doświadczeniu i wsparciu przełożonych, z czasem obejmując stanowiska specjalistyczne, koordynatorskie, a nawet menedżerskie” – dodaje Anna Pietraszko.
Każda z decyzji ma szansę się obronić
Ewolucja, którą przeszedł rynek pracy, niejako ułatwia jego najmłodszym uczestnikom podjęcie pierwszych zawodowych decyzji. Współcześnie nie jest już tak, że rezygnacja z dalszej edukacji zamyka drogę do wymarzonej pracy. Często wyznacza do niej po prostu inny szlak.
„Na stanowiska specjalistyczne, eksperckie i menedżerskie nadal najczęściej aplikują osoby z wyższym wykształceniem i w wielu profesjach jest ono niezbędne. Zdarza się jednak, że do procesu rekrutacyjnego trafia kandydat bez dyplomu uczelni, ale z bogatym doświadczeniem, imponującym portfolio i umiejętnościami zdobywanymi przez lata. Taka osoba potrafi skutecznie konkurować z absolwentami studiów, a niekiedy nawet się wyróżnia dzięki determinacji, samodzielności i konsekwencji w rozwoju zawodowym. Dla wielu pracodawców to właśnie kompetencje potwierdzone praktyką stają się dziś argumentem przesądzającym o zaproszeniu na rozmowę” – podsumowuje Anna Pietraszko, Dyrektor Projektów Consultingowych, HR i Szkoleniowych w Grupie Progres.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)