WearMeUp.Club rzuca wyzwanie sieciówkom. Chce ułatwić szycie odzieży na własną rękę

Informacje o autorze

28 maja 2026
Udostępnij:

33 proc. Polek i Polaków w ostatnim roku samodzielnie szyło lub przerabiało ubrania. Firma WearMeUp.Club chce pobudzić tę aktywność, oferując narzędzie do tworzenia wykrojów krawieckich na miarę.

WearMeUp.Club rzuca wyzwanie sieciówkom

Fast fashion jest zjawiskiem masowej produkcji ubrań, które oferują wielkie sieci handlowe. Okazuje się, że zalew sieciówkowej mody stał się podstawą do rozkwitu alternatyw. Jedną z nich jest kupowanie ubrań z drugiej ręki, które stopniowo zyskuje na popularności. Z danych platformy Vinted wynika, że w ubiegłym roku łączna wartość transakcji za jej pośrednictwem to prawie 47 mld zł. Oznacza to, że w ciągu roku odnotowano jej wzrost o 47 proc.

Kupowanie ubrań z drugiej ręki w coraz większej ilości przypadków staje się podstawą do rozpoczęcia procesu twórczego. Chęć wyróżnienia się oryginalnym stylem sprawia, że w krajowym społeczeństwie rośnie popularność szycia. To chce wykorzystać WearMeUp.Club, polska firma oferująca unikatowe narzędzie.

Szycie wraca do łask

Statystyki potwierdzają, że szycie należy współcześnie do najpopularniejszych hobby w Polsce. Według badania przeprowadzonego przez agencję SW Research aż 63 proc. badanych deklaruje, że kiedykolwiek szyło lub przerabiało ubrania, a 27 proc. robi to kilka razy w miesiącu lub częściej. Coraz więcej osób poszukuje również wskazówek, jak doskonalić swoje umiejętności w tym zakresie. Polskie fora krawieckie zrzeszają już od 80 do 120 tys. użytkowników.

„Według naszego badania, 33 proc. Polek i Polaków w ostatnim roku samodzielnie szyło lub przerabiało ubrania, a 26 proc. korzystało z usług krawca. To pokazuje, że moda coraz częściej staje się nie tylko zakupem, ale także świadomą decyzją: co naprawiam, co przerabiam i co tworzę samodzielnie” – mówi Marta Zagożdżon, CEO WearMeUp.Club.

WearMeUp.Club ułatwia rozwój pasji

W ten trend chce wpasować się właśnie firma Marty Zagożdżon. CEO WearMeUp.Club. opierając się na własnych doświadczeniach, dążyła do stworzenia rozwiązania, które zmniejszy bariery wejścia i umożliwi rozwijanie hobby, jakim jest szycie.

„Moje doświadczenia ze szkoły kroju i szycia pokazały mi, ile satysfakcji daje samodzielne tworzenie ubrań, ale też jak dużą barierą bywają wykroje: ich dobór, dopasowanie do sylwetki, przygotowanie do druku czy zrozumienie instrukcji. Późniejsze badania potwierdziły, że nie było to wyłącznie moje odczucie. 37 proc. osób szyjących wskazuje dopasowanie wykroju do sylwetki jako trudność, 35 proc. ma problem z przygotowaniem go do druku lub krojenia, a 30 proc. ze zrozumieniem instrukcji. Chcemy pokazać, że szycie nie musi być trudne, hermetyczne ani zarezerwowane tylko dla zaawansowanych” – wyjaśnia Marta Zagożdżon.

Firma opracowała narzędzie, które umożliwia generowanie wykrojów krawieckich na miarę. Zadaniem użytkownika jest jedynie wybór modelu ubrania i podanie swoich wymiarów. W odpowiedzi system przygotowuje gotowy wzór do pobrania w formacie A4, A3 lub ploterowym.

„W naszym autorskim rozwiązaniu algorytmy wspierają automatyzację oraz personalizację wykrojów. To nie jest popularne generative AI tworzące obrazki. Kluczowa jest tutaj użyteczność: geometria, konstrukcja odzieży, proporcje i matematyczna logika wykroju. Efektem ma być plik, z którego rzeczywiście można uszyć ubranie” – mówi Marta Zagożdżon.

Wsparcie dla WearMeUp.Club

Platforma firmy jest dostępna w pięciu językach – polskim, angielskim, niemieckim, hiszpańskim i francuskim. System obsługuje zarówno centymetry, jak i cale, co ma ułatwić ekspansję zagraniczną rozwiązania.

Ta wkrótce może stać się faktem za sprawą funduszy unijnych. Firma wzięła udział w programie „Platfomy startowe dla nowych pomysłów” koordynowanym przez PARP. Dotacja na rozwój wyniosła 600 tys. zł, a środki pochodziły z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej (FEPW). To kolejny element współpracy pomiędzy WearMeUp.Club a Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości.

„Współpracujemy z PARP od procesu inkubacji, który robiliśmy we Wschodnim Akceleratorze Biznesu. Wsparcie, które otrzymaliśmy od Agencji, oraz wiara w nasz projekt, pozwoliły nam przejść od pomysłu i prototypowania do realnego rozwoju produktu. Gdyby nie FEPW, nasza inicjatywa mogłaby utkwić w szufladzie – więc zachęcam gorąco przedsiębiorców do korzystania z programów PARP. Szuflady nie potrzebują tych pomysłów, za to rynek już tak” – podsumowuje Marta Zagożdżon.

Polecamy

Więcej w tym dziale: