Zdjęcie: Fotokon/Shutterstock
O problemach, które przyszłe unijne przepisy, w przypadku ich wejścia w życie, mogą sprowadzić na producentów AGD w Polsce, pisaliśmy na MamBiznes całkiem niedawno. Nie trzeba było wiele czasu, by na rynku uwydatnił się inny z trendów, który zagraża ich rentowności. „Rzeczpospolita” poinformowała o najnowszych statystykach, które dotyczą udziału chińskich produktów wśród sprzętu AGD w Europie.
Polskie AGD i rany z wielu stron
Dziennik powołuje się na dane Eurostatu i APPLiA Polska. Z tych wynika, że od początku roku do końca lipca na teren Unii Europejskiej trafiło ponad 26,5 mln sztuk sprzętu AGD z Chin. To o 12,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Odwrotna sytuacja cechuje z kolei produkty z Polski. W badanym okresie dostawy na unijny rynek z naszego kraju wyniosły 9,1 mln sztuk, co jest wartością o 0,8 proc. niższą niż przed rokiem.
W ujęciu strukturalnym Chiny odpowiadają za więcej niż 38 proc. rynku. Udział Polski to z kolei 13,2 proc. Wartościowo, w okresie ujętym badaniem import z Chin wzrósł w ciągu roku o 12,9 proc., a jego wartość przekroczyła 3,2 mld euro. W przypadku importu z Polski, odnotowano jego spadek o 6 proc., co zaskutkowało wartością nieco ponad 2 mld euro.
W ucieczce azjatyckiej części rynku już teraz pomaga sama Unia Europejska. Lokalni producenci są bowiem objęci kosztami ETS. Tych nie muszą uwzględniać z kolei producenci spoza Unii. Bez zmian w tej kwestii, problem będzie się więc pogłębiał. A czy można na nie liczyć? To mocno wątpliwe.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)