Zdjęcie: Andrzej Rostek/Shutterstock
Przypomnijmy, że reforma PIT zakłada między innymi podwyższenie pierwszego progu podatkowego do 130 tys. zł. Oprócz tego, dochody na poziomie od 130 do 150 tys. zł, mają zostać objęte pośrednią stawką podatkową, wynoszącą 24 proc. W efekcie, pracujący mogą zyskać na proponowanych zmianach nawet 3600 zł. Tyle, że ich wejście w życie w 2027 roku póki co się oddala.
Kłopotliwa reforma PIT
Przepisy wprowadzające zmiany przeszły co prawda już niemal całą procedurę legislacyjną, okazuje się jednak, że rząd przeprowadzi ją od nowa. Wszystko za sprawą działania senatu. Ten zdecydował się na przywrócenie do treści ustawy przepisów dotyczących także podatku CIT. Zdaniem wielu, takie połączenie różnych przepisów podatkowych stanowi poważne ryzyko niezgodności z konstytucją. A to mogłoby w efekcie zakończyć się wetem prezydenta.
Rząd zdecydował więc o rozpoczęciu procedowania nowego projektu wyżej wymienionej ustawy. Celem jest zakończenie prac przed 30 listopada, tak, by zdążyć opublikować wprowadzone zmiany w terminie minimum miesiąca przed rozpoczęciem kolejnego roku podatkowego.
To może się oczywiście udać. Część ekspertów zwraca jednak uwagę na szybkość, z jaką mogą być uchwalane nowe przepisy. Projekt nie przeszedł bowiem chociażby etapu uzgodnień i konsultacji. W efekcie niemożliwym może być wyłapanie ewentualnych błędów. A ustawa wpłynąć ma bezpośrednio na około 3,5 mln podatników.
Jaki będzie finalnie efekt tak forsowanych zmian, może okazać się więc już dopiero po ich wejściu w życie. A to również nie brzmi w tym kontekście najlepiej.
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :)