Zostali odcięci od źródeł zarobkowania. Artyści mają pomysł na globalny biznes

Ludzie kultury, którzy na co dzień żyją z występów na scenie, kontaktu z widzem, wpływów z biletów wraz z lockdownem znaleźli się w dramatycznej sytuacji. O ile inne branże powoli wracają do życia to aktorzy teatralni, muzycy, pracownicy oper czy filharmonii wciąż mogą zapomnieć o odrabianiu strat związanych z pandemią. Kurtyna opadła a wraz z nią artyści zostali odcięci od swoich źródeł dochodu. Grupa artystów związanych z Opolskim Teatrem Lalki i Aktora postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Mają globalny pomysł na biznes w branży kulturalnej, doświadczony zespół, pomysł na dystrybucję oraz determinację, by swój projekt wcielić w życie. W internecie zbierają pieniądze na sfinansowanie pomysłu.

O pomyśle na multimedialne spektakle w technologii 360 stopni, sektorze kultury, który jako pierwszy odczuł cięcia w budżecie miasta Opola, etapie, na którym jest projekt, modelu biznesowym, zbiórce w internecie oraz pieniądzach, które są potrzebne do zrealizowania projektu, opowiada Krzysztof Jarota, szef projektu i aktor Opolskiego Teatru Lalki i Aktora.

Grzegorz Marynowicz: Jesteś aktorem, artystą, a to obszar, który należy do najbardziej dotkniętych skutkami lockdownu. Rozumiem, że właśnie ten trudny czas był inspiracją do pracy nad projektem pierwszego multimedialnego spektaklu z życiem technik lalkowych w technologii 360?

Krzysztof Jarota: Pomysł na projekt powstał na kwarantannie. Nasz sektor został zamrożony jako jeden z pierwszych. Oczywiście jak najbardziej słusznie -tu nie ma wątpliwości ponieważ spektakl to zawsze spotkanie aktorów i widzów w jednej przestrzeni. A więc sporej grupy ludzi. Kurtyna opadła a wraz z nią możliwości zarobkowania przez nas aktorów. Nie chcąc siedzieć bezczynnie i narzekać jak to się źle sprawy mają postanowiłem wyjść na przeciw wirusowi i załatwić go jego własną bronią. Skoro on rozprzestrzenia się globalnie zabierając nam naszą pracę to my też możemy w ten sposób rozprzestrzeniać nasze przedstawienie odbierając tym samym to co nasze: kontakt z widzem.

Przyznam, że dla mnie to czarna magia. Wyjaśnij proszę laikowi na czym polega Wasz projekt? Jak będzie wyglądał taki spektakl? Co zyskuje widz? Na czym polega innowacyjność tego pomysłu?

Samo wrzucenie przedstawienia do sieci to za mało. Tu trzeba zaskoczyć i formą i treścią żeby dotrzeć do jak największej ilości osób. Stąd wziął się pomysł na spektakl realizowany w technologii 360 stopni z użyciem języka teatru lalek-czyli ruchu, plastyki, lalek, form, dźwięku, pantomimy, gry aktorskiej. Celowo odrzucamy słowo. Uniwersalność spektaklu pod każdą szerokością geograficzną polega właśnie na opowiadaniu historii bez słów-powołując się bardziej na wrażeniowość i emocje wynikające z fabuły. Dodatkowo wykorzystując technologię kamery 360 stopni dajemy widzowi możliwość uczestnictwa w historii-w samym jej środku. Czyli widz nie tylko jest obserwatorem ale też uczestnikiem. To najlepszy substytut żywego spotkania sztuki w teatrze.To zdecydowanie innowacyjne podejście do sztuki w sieci.

Nowa optyka , która daje ogromne możliwości. Jednak taka produkcja nie jest tania. Musimy stworzyć odpowiedni ekosystem w przestrzeni internetowej oraz opłacić usługę programistyczną. Chcemy aby dostęp do spektaklu odbywał się w trybie minimalnych płatności. Natomiast zamierzamy dotrzeć z naszym”produktem” do jak największej liczby osób na świecie-wykorzystując formułę 6 uścisków dłoni. Czyli tym samym może uda się udowodnić ,że między jedną a drugą osobą na świecie dzieli nas zaledwie 6 osób. Teoretycznie jesteśmy w stanie dotrzeć np. do Quentina Tarrantino po 4 uściskach a do mongolskiego pasterza z odległych stepów nawet po 3. Sumując mamy pomysł na produkt, dystrybucję i sprzedaż. Nie ma co ukrywać ,że liczymy na efekt skali. Być może w ten sposób udało by się nam artystom zabezpieczyć się finansowo na trudne czasy.

Na jakim etapie projektu jesteście? Kto jest w tą inicjatywę zaangażowany? Czy Wasz zespół ma niezbędne know-how żeby to zrobić?

Jesteśmy w zasadzie na początku drogi. Bo o ile w głowach mamy już większość rzeczy poukładanych tak nasza zbiórka stanęła w miejscu. W naszym projekcie chcemy zaangażować artystów z różnych grup: aktorów, plastyków, muzyków, operatorów, grafików, może scenarzystów…. Jest to szeroko rozumiana branża kreatywna, która w ogólnym ujęciu przynosi spory przychód PKB, a która z racji na pandemię stanęła w miejscu i nawet w sytuacji odmrożenia jest mocno uzależniona od czynnika ludzkiego w wersji grupowej.

Na portalu zrzutka.pl trwa kampania crowdfundingowa, która ma pomóc zebrać środki na realizację projektu. Ile pieniędzy potrzebujecie żeby projekt spiąć od A do Z? Jakie minimum sobie zakładacie? Na co zostaną przeznaczone te pieniądze?

Rzeczywiście uruchomiliśmy zbiórkę crowdfundingową na swój projekt. To ile osób zaangażujemy w głównej mierze zależy od ilości zebranych funduszy. Minimalna kwota jaką musimy zebrać aby ruszyć z projektem to 37 tyś zł , przy założeniu że angażujemy też własne środki.

Pieniądze ze zbiórki w głównej mierze pokryją koszty usługi programistycznej ale też pozwolą nam opłacić pracę rzemieślniczą jaką będzie :produkcja lalek i scenografii, skomponowanie muzyki, napisanie scenariusza, wykonanie ról aktorskich czy też wygenerowanie odpowiedniej grafiki na green screeny. Oczywiście jeżeli okaże się ,że wpływy z biletów będą duże, pokryjemy wtedy nasz własny wkład finansowy oraz spróbujemy zainwestować środki w kolejne produkcje.

foto. Krzysztof Jarota na scenie teatru

W naszym składzie mamy tylko i wyłącznie zawodowców. Profesjonalnych aktorów i plastyków. Jesteśmy też umówieni z kompozytorem teatralno-filmowym z bardzo dużym dorobkiem zawodowym, mamy pracownie , która wykona nam profesjonalne lalki. No i oczywiście jest też operator kamery 360 , który jako jeden z nielicznych na świecie ma też patent na kamerę 360 w wersji makro. Możliwości mamy ogromne wprost przeciwnie proporcjonalne do zebranych środków. Proszę też pamiętać, że żeby stworzyć ten wirtualny świat, musimy też stworzyć ściany z green screena-zielonego materiału. To będzie nasza scenografia, na którą w postprodukcji zostanie umieszczona grafika.

Rozumiem. że jest to projekt komercyjny. Na czym chcecie zarabiać? Kto i co ma kupić od Was? Kto jest docelowym klientem?

Docelowo planujemy stworzyć spektakl odcinkowy. Tak żeby widz pozostał z nami na dłużej. Jako ,że będzie to pierwsze na świecie widowisko w takiej technologii liczymy,że sporo osób wykupi do niego dostęp choćby z czystej ciekawości. Uniwersalność tego spektaklu , oprócz tego co już powiedziałem wcześniej, ma też polegać na tym,że będzie on skierowany do szerokiej grupy wiekowej. A więc nie tylko do dzieci ale generalnie dla wszystkich. Oczywiście osią historii będzie świat rzeczywisty i wygenerowany w wyobraźni dziecka ale w tym świecie znajdujemy się przecież my-dorośli I to trochę o nas i o naszych pokoleniowych relacjach będzie ta historia. Umieścimy ją czy to w formie płatnej aplikacji czy też w biletowanym streamingu . Wszystko zależy ile pieniędzy uda nam się zebrać. Wariantów jest kilka.

Co oferujecie internautom, którzy wesprą Wasz projekt?

Oczywiście za konkretną pomoc finansową oferujemy odpowiednie nagrody. Chociażby stworzenie obiektu 3D lub skanu twarzy dla rzeczywistości VR/AR, Wirtualny spacer Google Street View, stworzony przez certyfikowanego fotografa Google Street View, profesjonalne szkolenie z zakresu wymowy i autoprezentacji, obejmujące takie zagadnienia jak: oddech, intonacja, retoryka, akcent, pauza, opanowanie stresu przed wystąpieniem publicznym etc. Oraz kilka innych. Szczegóły można poznać w opisie kampanii na serwisie Zrzutka.pl

Jak wspomnieliśmy na początku jesteś przede wszystkim aktorem. Jak wygląda życie artysty w tym trudnym czasie? Jak brak spektakli odbił się na sytuacji Twojej i kolegów z teatru?

W tym szczególnym czasie, nasz zawód -zawód aktora, ucierpiał chyba najbardziej. Bo choć kultura została już formalnie odmrożona jako jedna z ostatnich gałęzi, to w praktyce -strach przed zgromadzeniami i reżim sanitarny wykluczają aktywność sztuki teatralnej na dłuższy czas. Więc , może to trochę przewrotnie zabrzmi ale cała nasza nadzieja w projekcie wirtualnym. Mało kto zdaje sobie sprawę, że aktor zarabia wtedy kiedy gra. Adekwatnie do liczby zagranych spektakli. My nie gramy od połowy marca. Być może uda się zorganizować jakieś spektakle na sierpień ale na razie to tylko symulacja. Logika i rozsądek każą nam myśleć ,że niestety będą to raczej wydarzenia epizodyczne. Tak więc sztuka sztuką ale ta zrzutka to również danie nam artystom szansy na wykonanie jakiejś pracy ,za którą być może uda się zarobić. A przecież każdy z nas ma jakieś miesięczne finansowe zobowiązania…

Miasto Opole nie pomaga? Czy to prawda, że prezydent ograniczył teatrowi budżet?

Nasz teatr starał się o dofinansowanie z MKiDN , składając dość ciekawy projekt, ale niestety podmiotów walczących o środki było zbyt dużo. Nam się nie udało. Nie udało się również utrzymać miejskiej dotacji . Nasz organizator obciął nam fundusze o ok. 10 procent co przekłada się na 2 premiery w sezonie mniej. W takiej sytuacji kiedy spektakle są biletowane , te 10 procent generuje kolejne 10 a może i 20 procent strat tytułem braku wpływu z biletów. Nie ma co ukrywać nasza grupa zawodowa -aktorów, jest najbardziej poszkodowana bo tylko my zarabiamy od ilości spektakli. Nie wygląda to optymistycznie.  Dlatego bardzo zachęcamy do wpłat. Zbiórka kończy się co prawda pod koniec lipca ale już wiemy,że będziemy musieli ją przedłużyć bowiem zebraliśmy na razie 7 procent kwoty minimalnej. Zauważyliśmy ,że ludzie hojniej wspierają ratowanie osiedlowych siłowni niż kultury i bądź co bądź artystów, którzy mają teraz niezłą siłownię finansową…

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*