Wróciła z Dubaju i sprzedaje musli przez internet

2 lata temu wróciłam do Polski po kilku latach życia w Dubaju i zaczęłam szukać biznesu, który mnie zaciekawi, będzie „kobiecy” i przede wszystkim będzie miał potencjał rozwoju – mówi Izabela Matyjaszek. Przedsiębiorcza kobieta rozwija projekt Mojemusli.pl oferujący spersonalizowane mieszanki musli.


Grzegorz Marynowicz: Czym jest MojeMusli.pl i jak to działa w praktyce?

Izabela Matyjaszek: MojeMusli.pl jest sklepem internetowym, w którym klient sam może skomponować własne musli. Produkt jest przygotowywany świeżo i wysyłany do klienta zapakowany w dużą i atrakcyjną tubę. Jest to opcja dla osób, które nie lubią jakiegoś składnika (np. rodzynek), mają uczulenie lub nietolerancję np. glutenu. Do wyboru jest już ponad 70 różnych składników i wybór ten ciągle rozbudowujemy. Dodatkowo nasi klienci mają kontrolę nad kaloriami, gdyż komponując każdą tubę znają dokładnie wartości odżywcze. Ponadto mamy około 20 gotowych propozycji mieszanek musli ułożonych przez dietetyków i nasz kreatywny zespół, które gorąco polecamy. Klient może, również sam wybrać nazwę każdej swojej mieszanki, która będzie nadrukowana na tubie.

Jaka jest geneza MojeMusli.pl. O ile pamiętam to odkupiła Pani firmę od jej założycieli? Jak do tego doszło? Skąd zainteresowanie akurat tym projektem?

Marka została założona i działa nieprzerwanie od 2010 roku. 2 lata temu wróciłam do Polski po kilku latach życia w Dubaju i usilnie zaczęłam szukać biznesu, który mnie zaciekawi, będzie „kobiecy” i przede wszystkim będzie miał ogromny potencjał rozwoju. Po kilku miesiącach poszukiwań stałam się właścicielką MojeMusli.pl – pierwszego sklepu w Polsce, który oferuje spersonalizowane mieszanki musli.

Jak ten biznes wygląda od kuchni? Rozumiem, że składniki zamawiacie u dostawców, ale gdzie odbywa się mieszanie i pakowanie zamówionych mieszanek? Przychodzi zamówienie i co dalej?

Mamy swoich stałych, sprawdzonych dostawców zarówno produktów typowych jak różnego rodzaju płatki, bakalie i orzechy, jak i produktów specjalistycznych jak owoce liofilizowane, prawdziwa belgijska czekolada itp. Towar zawsze jest świeży, a każda mieszanka musli jest mieszana na zamówienie. Musli nie zalega u nas na półkach tak jak w sklepach tylko jest przygotowywane świeżo pod konkretne zamówienie. Zarówno mieszanie jak i pakowanie, oraz nadawanie paczek odbywa się w zakładzie w Zielonej Górze. Każde zamówienie realizujemy natychmiast od momentu pojawienia się u nas w systemie, a dostarczone zostaje zazwyczaj w 24h od jego złożenia. 

Użytkownik może sobie skomponować musli, ale rozumiem, że jego koszt zależy od składników bo więcej kosztują liofilizowane owoce niż otręby czy płatki owsiane?

Tak, zgadza się. Koszt tuby uzależniony jest od wybranych składników. Do najdroższych należą zdecydowanie liofilizaty, gdyż do wyprodukowania 100 g liofilizowanych owoców potrzeba aż 1 kg świeżych. To one jednak w dużej mierze decydują o doskonałym smaku naszego musli i odróżniają nas od produktów marketowych. W ofercie mamy również najlepsze orzechy, bakalie, ziarna i pestki, słodkie dodatki oraz super foods jak jagody goji, morwa biała albo nasiona chia. Niewątplliwym plusem jest to, że bez względu na ilość wybranych dodatków tuba jest zawsze pełna po brzegi.

Kto jest głównym klientem? Z tego co wiem to jednak firmy, a nie klienci indywidualni? Ilu macie takich stałych klientów?

Sklep z założenia jest dla klientów indywidualnych, ale to prawda mamy sporo zamówień z dużych firm, banków, a nawet szkół językowych. To była moja inicjatywa by zaproponować dużym firmom nasze musli w formie stałego zaopatrzenia kuchni lub prezentów dla kontrahentów. Sama we wcześniejszym miejscu pracy miałam w każdy poniedziałek rano poranek ze smakołykami od szefowej. Wiem, że jest to doskonały sposób budowy motywacji  zespołu! Dodatkowo uważam, że era gadżetów w postaci długopisów czy smyczy już się skończyła, a taka tuba wygląda bardzo elegancko, zawartość jest ciekawa. Bycie „fit” jest modne i wiele firm za tym trendem podąża. Oprócz zamówień firmowych, często pracownicy z własnej inicjatywy zbierają zamówienia wśród zespołu, każde musli nazywają imieniem pracownika i składają grupowe zamówienia.

Jak promujecie MojeMusli.pl? 

Z racji, że jesteśmy sklepem internetowym to główny marketing odbywa się właśnie w sieci i podejmujemy działania typowe dla branży e-commerce. Całkiem niedawno promowaliśmy się także w znanych magazynach m.in. Ewy Chodakowskiej „Be Active”, „Women’s Health” i innych. Staramy się brać udział w różnych targach ze zdrową żywnością. Aktywnie działamy w social media, gdzie często organizujemy konkursy z nagrodami. Wielu klientów poznało nas za pomocą „poczty pantoflowej” po tym jak znajomy lub znajoma nas zarekomendowali.

Czy w zagranicznych projektach macie jakiś pierwowzór, przykład jak ten biznes może się rozwijać? 

Tematyka zdrowego odżywiania w Polsce zdecydowanie rośnie i świadomość klientów także. Na zachodzie zdrowa żywność to codzienność i my także chcemy aby ludzie zaczęli zwracać większą uwagę na to co wybierają i czym karmią swoje dorastające dzieci. Nie chodzi tutaj tylko o wybieranie produktów BIO, bo jeśli klient sięga po produkt organiczny pełen cukrów prostych i tłuszczu to wcale zdrwoszy nie będzie. U nas wciąż na półkach ze zdrową żywnością znajdują się produkty, które „fit” są tylko z nazwy.

Podobne koncepty internetowe działają z powodzeniem w m.in. w Niemczech, Czechach czy Wielkiej Brytanii. Tuby zdrowego musli można spotkać tam w marketach na dziale ze zdrową żywnością, eliminując te płatki śniadaniowe, które nie mają nic wspólnego ze zdrowym śniadaniem. My także chcemy, aby markę mojemusli.pl tak postrzegano. 

Działacie jednak w branży spożywczej, która wymaga spełnienia określonych norm, warunków itp. To spora odpowiedzialności i ryzyko. Jakie trudności wiążą się z prowadzeniem takiego biznesu?

Tak naprawdę każdy biznes niesie za sobą ogromne ryzyko. To prawda, branża spożywcza nie jest łatwym biznesem. Dostosowanie lokalu do określonych wymogów, inspekcje oraz przede wszystkim ciągła kontrola produktu – wszystko to jest potrzebne, ale nie jest czymś nadzwyczajnym i niemożliwym. Nie wyobrażam sobie aby w mojej firmie pracował ktoś kto nie spełnia wymogów odpowiednich dla pracownika w branży spożywczej. Sama jem nasze musli codziennie na śniadanie, więc cieszę się, że jest pakowane przez sprawdzonych ludzi. Trudności, jakie napotykamy są typowe dla nowoczesnych konceptów działających w pewnej niszy. Występuje pewna nieprzewidywalność, a rozwój następuje raczej skokowo.

Czy planujecie też wejście ze swoimi mieszankami do sklepów stacjonarnych? A może już to robicie? Proszę powiedzieć więcej na ten temat.

Współpracujemy z wieloma małymi sklepikami ze zdrową żywnością – oni najbardziej nas doceniają, bo mają bardzo wymagających klientów. Od czerwca nasze produkty można także znaleźć lokalnie w jednej z francuskich sieci supermarketów. Pomysł na musli w tubach od razu się spodobał osobom, którym zaprezentowaliśmy nasz produkt. Nie ma tak bogatego w dodatki musli na polskim rynku, a ponadto jest bardzo oryginalnie zapakowane i przyciąga wzrok klientów. Pewną przeszkodą wejścia na ten rynek może być cena produktu, jednak cenę powodują przede wszystkim doskonałe składniki, a tutaj nie jesteśmy gotowi na kompromis. Mamy nadzieję, że nasz produkt niedługo będzie bardziej dostępny w działach ze zdrową żywnością. Obecnie realizujemy duże zamówienie na rynek brytyjski, staramy się pokazać wszędzie, bo chcemy aby każdy usłyszał o doskonałym musli.

Jakie macie plany na przyszłość? 

MojeMusli.pl bardzo prężnie się rozwija i z miesiąca na miesiąc przybywa nam klientów. Cały czas myślimy jak wyjść im naprzeciw, co jeszcze możemy zrobić aby bardziej zadowolić naszych klientów i dotrzeć do jak największej liczby osób. Na pewno następnym krokiem będą punkty odbioru osobistego w dużych miastach. Obecnie można osobiście odebrać musli tylko w Zielonej Górze, a koszt wysyłki czasem zraża klientów. Dlatego teraz poszukujemy alternatywnych miejsc, w których klienci będą mogli odebrać swoje musli. Chcemy też rozwinąć ofertę skierowaną do osób o specjalnych wymaganiach żywieniowych rozbudowując ofertę produtków bezglutenowych, bez dodatku cukru oraz wysoko-białkowe dla sportowców.

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Piszczyk

4 listopada 2016 Odpowiedz

Chyba sie nie powiodla „kariera” w Dubaju…

Kamil

4 listopada 2016 Odpowiedz

Ile kosztuje taka wrzutka z bankiera? W zasadzie to całkiem fajna reklama.

niepelnosprawny,.org

4 listopada 2016 Odpowiedz

dlatego jak sama pani mowi cena moze byc „trucizna” dla pani biznesu

Arcadio Morales

4 listopada 2016 Odpowiedz

Powiodła powiodła ale Dubaj nie jest krajem do życia na dłuższą metę

Adamek

4 listopada 2016 Odpowiedz

To świetny pomysł, sprzedawać tak zdrową żywność aby nie musieć się ruszać z domu 🙂 Kobieca logika

Wiedzacy

4 listopada 2016 Odpowiedz

Blondynka w Dubaju? Wszystko jasne…

milady

4 listopada 2016 Odpowiedz

oj, meżczyzni, mężczyźni.zjedzcie troche musli, poluzujcie gume w gaciach, albo wyjdzcie na powietrze . Pani Izabelo swietny i zdrowy pomysl na biznes:)

hdrvn

4 listopada 2016 Odpowiedz

Biznes, jak biznes nie ma się czym podniecać

izabela_De

4 listopada 2016 Odpowiedz

Mymuesli.de – inspiracja czy pani skopiowala ten pomysl?

Ant

4 listopada 2016 Odpowiedz

Arabus się pewnie nią znudził i wypędził z domu. Wziął sobie inną głupią i młodszą. Uroda też nie ta co dawniej. Dlatego musi kombinować i rozwijać swoje biznesiki bo ciałem już tyle nie zarobi.

Bogdan

4 listopada 2016 Odpowiedz

Zazdrość tu chyba niektórych zżera albo głupota zeby takie rzeczy pisac. Ma dziewucha leb na karku i cos robi ciekawego w odróżnieniu od was. Oryginalny pomysl!

mx

4 listopada 2016 Odpowiedz

Uwielbiam czytać komentarze polaczków gdy jakiemuś ich rodakowi coś się udaje.

2NHEG

4 listopada 2016 Odpowiedz

ale szajs… biznes od 2010 i teraz dopiero pierwsze o nim slysze… a musli to sam sobie wole zmieszac po swojemu kazdego dnia ianczej a nie zeby kto mi tam w jakims „zakladzie” w ZG robil…

qwer

4 listopada 2016 Odpowiedz

moze biznes trafil w odpowiednie rece dlatego o nim teraz slychac? a mieszaj pan co tam sobie chcesz kogo to obchodzi

mn

4 listopada 2016 Odpowiedz

składasz zamówienie, ktoś z firmy leci do biedronki po słonecznik i inne składniki pakuje w tube i sprzedaje frajerom w cenie zakupu x10… tak się teraz robi biznesy

Teodor

5 listopada 2016 Odpowiedz

Haters gonna hate. Pomysl moze i prosty, ale i tak laska ma wiecej odwagi niz wiekszosc komentujacych! :]

Zaba

5 listopada 2016 Odpowiedz

Skąd się biorą tacy ludzie jak cześć komentujących ? Czy rozmówczyni jest waszą kandydatką na żonę, kochankę czy przyjaciółkę ? Skąd w was tyle żółci ? Spróbujcie się pouśmiechać to was nie zabije !

Komentarze

Aby dodać komentarz Zaloguj się lub Zarejestruj w MamBiznes.pl