Polski start-up chce być AirBnB dla transportu

Od 10 lata podróżuję na inne kontynenty ze wskazaniem na Azję Południowo-Wschodnią. Poznałem po prostu wspaniałych ludzi i z nimi zacząłem przygodę spontanicznych podróży nieco dalej. W trakcie podróży nierozłącznym problemem często jest organizowanie lokalnego, czy dłuższego transportu i nie mówimy tutaj tylko o aspekcie miast, ale również miejsc na końcu świata, czy skokach między wyspami. Około 3 lata temu zaczęło się spisywanie w notesie pewnych informacji i zagadnień pod Tripholdera. W pewnym momencie notes był pełen notatek no i przyszedł cudowny moment przekształcenia teorii w realia. Tak powstał start-up Tripholder – mówi jego założyciel Sebastian Szajter. Polak niedawno wystartował z projektem, który sam nazywa „platformą AirBnB dla transportu”. Z projektem zrzeszającym podróżników z przewoźnikami od początku rusza na rynek globalny.

Grzegorz Marynowicz: Opowiedz jaki projekt rozwijasz? Czym jest Tripholder?

Sebastian Szajter: To platforma łącząca tych, którzy poszukują transportu z tymi, którzy mają środek transportu do zaoferowania. Powiedzmy, że modelem biznesowym przypominamy trochę AirBnB. Różnicą jest to, że AirBnB zabezpiecza globalny rynek zaplecza noclegowego, my natomiast skupiliśmy się na zabezpieczeniu rynku transportu ludzi. To ponad 100 rodzajów środków transportu w jednym miejscu więc wszystko co lata, pływa i jeździ ale i nadaje się do użytku, nadaje się do zaoferowania na Tripholderze. Od tych najpowszechniejszych, jak samochody, czy samoloty po najbardziej zwariowane, jak psi zaprzęg, czy balon.

Oferty pochodzą co prawda również od podmiotów komercyjnych ale nacisk kładziemy na oferty osób prywatnych. Ktoś powie: ale jest Uber. Samych samochodów jest miliard, a do 2050 będzie 2,5 miliarda. My jednak oprócz samochodów, chcielibyśmy zaangażować niezagospodarowane środki transportu, które trzymamy na balkonach, a garażach, pod wiatami, na halach itd. Środków transportu na świecie mamy ponad 3 miliardy, gdzie w dużej części znajduje się to w rękach prywatnych osób. Dlaczego by nie wygenerować nowych lub dodatkowych przychodów, czy zminimalizować kosztów utrzymania środka transportu?

Kiedy wystartowaliście i skąd w ogóle pomysł na taki start-up?

Spółka została zarejestrowana we wrześniu 2016 roku ale prace nad platformą trwały 2 lata. Pomysł rodził się w głowie w związku z doświadczeniem w podróży. Od małego miałem ciągotki do szwendania się, ale były to podróże po Europie. Od 10 lat podróżuję na inne kontynenty ze wskazaniem na Azję Południowo-Wschodnią. Poznałem po prostu wspaniałych ludzi i z nimi zacząłem przygodę spontanicznych podróży nieco dalej. W trakcie podróży nierozłącznym problemem często jest organizowanie lokalnego, czy dłuższego transportu i nie mówimy tutaj tylko o aspekcie miast, ale również miejsc na końcu świata, czy skokach między wyspami. Ok 3 lata temu zaczęło się spisywanie w notesie pewnych informacji i zagadnień pod Tripholdera. W pewnym momencie notes był pełen notatek no i przyszedł cudowny moment przekształcenia teorii w realia.

Na jakim rynku działacie? Jak go szacujecie i do kogo kierujecie swój produkt?

Bezpośrednio wskazałbym na rynek sharing economy (współdzielenia), który staje się coraz popularniejszy. Nasz model, to P2P (każdy z każdym), który do roku 2024 powinien osiągnąć wartość ok 900 miliardów dolarów. Jest o co walczyć. Ponieważ jednak pojawia się u nas aspekt podmiotów komercyjnych, to muszę wspomnieć również o modelu B2B, czy B2C. Cóż, prawda jest taka, że Tripholder kierowany jest do wszystkich, którzy podróżują z jakichkolwiek powodów, lub posiadają jakiekolwiek środki transportu w swoim władaniu. Bez względu, czy komercyjnie, czy prywatnie. Łączymy te dwie strony ze sobą, tworząc globalną społeczność transportową.

Ile czasu zajęło Wam stworzenie platformy? Były jakieś trudności? Jakie błędy popełnialiście?

2 lata trwało przygotowywanie platformy i nie było łatwo, bo po 10 miesiącach trzeba było rozpocząć budowę od zera. Zdajemy sobie sprawę, że czekają nas korekty, zmiany i dalszy intensywny rozwój jej struktur ale w obecnym postępie technologicznym i potrzebach rynku jest to konieczne. Były problemy z rozwiązaniem wielu mechanizmów, schematów, wielu potencjalnych scenariuszy działania podróżnik – oferent. Naszym zadaniem było precyzyjnie stanąć po stronie poszukującego transportu ale i oferującego transport. Te dwie niezależne strony przedsięwzięcia zwracają uwagę na inne funkcjonalności, szukają innego wsparcia i mają inne potrzeby. A my musieliśmy to pogodzić. Nie zawsze udawało się to od razu. Nadal to robimy.

Czy start projektu finansowaliście wyłącznie ze środków własnych czy może posiłkowaliście się inwestorem?

Tripholder był realizowany wyłącznie z własnych środków ale dużym wparciem przy tym etapie finansowania była rodzina, przyjaciele. To etap w życiu kiedy, który na zawsze zostanie ze mną w mojej pamięci. Kiedy spieniężasz wszystko co się da i stajesz się królem OlX, (hehe) pod kątem wystawionych rzeczy, to ciekawy niezapomniany moment. To oczywiście po tym, gdy spieniężasz większe rzeczy. Nie ma wyjścia. Jeżeli wierzysz w siebie, to co robisz i robią to również Twoi bliscy, od których masz przyzwolenie na takie ryzyko, to trzeba. Teraz jednak rozpoczynamy etap programu pilotażowego, który ma pokazać trakcję i otworzyć furtkę na finansowanie zewnętrzne. Trakcja jest najważniejsza. Musisz udowodnić, że świat cię potrzebuje i zainwestowane pieniądze nie będą stracone. Strategię mamy opracowaną, potrzeby skonkretyzowane. Każdy, kto widzi w tym potencjał, chciałby się zaangażować, jest mile widziany.

Wystartowaliście niedawno, ale czy możesz powiedzieć już o pierwszych efektach?

W pierwszy dzień programu pojawiłem się rano w Krakowie i przeszedłem z 30 km, rozmawiając z 50 niezależnymi osobami od kajaków, statków, rowerów, melexów, busa, dorożki itd. Cieszył mnie ich pozytywny stosunek do Tripholdera. To motywuje najbardziej. Rozpoczęliśmy rozmowy z kilkoma agregatami, które mają nam udzielić dostępu do samolotów, autobusów, pociągów, promów. To mała część środków transportu tych najpowszechniejszych. A że mamy ich ponad 100, to rozwiązanie współpracy agregatu w tych 4 przypadkach jest najrozsądniejsze naszym zdaniem.

Jakimi kanałami docieracie do potencjalnych użytkowników? Które są najbardziej efektywne?

Wiedzieliśmy, że dla nas największym potencjałem będzie e-marketing, google adwards, social media, pozycjonowanie. Aktualnie dokonujemy praktycznej analizy kilku najważniejszych kanałów dystrybucji aby móc się skupić na 2, 3 najważniejszych. Być może nawet jednym gdyby był bardzo skuteczny. Wtedy budżet i działania zostaną przekierowane na dany kanał.

Czego Wam obecnie potrzeba do szybszego rozwoju? Gdzie widzicie swoje słabsze strony?

Gdzieś usłyszeliśmy, że zaczęliśmy „od dupy strony” (przepraszam) ponieważ mieliśmy zacząć od aplikacji. Nie zgodzę się jednak, ponieważ na pierwszym etapie ważnym było zagwarantowanie odpowiedniej ilości ofert. Aby oferta dobrze wyglądała, żebyśmy mieli szansę, że nasza oferta się spodoba, to trzeba to zrobić na większym ekranie. Jakość zdjęć, treści, dokumentów, estetyka ma w tym przypadku olbrzymią wartość. Na małym ekranie to nie przejdzie. Panowie z AirBnB na początku mieli jeden podstawowy problem. Oferenci wrzucali brzydkie zdjęcia. Do tego stopnia ich to bolało, że teraz AirBnB nawet samo robi zdjęcia w lokalach oferentów, chcąc mieć pewność ich jakości. To ważne, żeby obserwować i uczyć się. Stworzyliśmy coś, co dotyczy olbrzymiego rynku i to jest słaba strona, jak na ironie. Jeżeli jednak przejdziemy ten trudny moment, próg, to możemy stać się naprawdę globalnym graczem, który na dobrze przygotowanych schematach, opartych na wspaniałych ludziach, trochę zwojuje. Na razie brakuje nam tych wspaniałych ludzi. Ciężko jest namówić takich do wskoczenia do Teamu, skoro nie pokazałeś jeszcze kim jesteś (jako Tripholder).

Czy planujecie wyjście z platformą poza Polskę?

Tak, od początku Program pilotażowy jest też co prawda oficjalnym momentem startu platformy w Polsce, to jednak docelowo, będzie ona przeniesiona do Stanów Zjednoczonych. Posiadamy partnera techniczno-merytorycznego w postaci kancelarii prawnej White-Summer w Dolinie Krzemowej. Tam też zostaliśmy zaproszeni pod skrzydła akceleratora GSVLabs. To olbrzymia wiedza, doświadczenie i szanse na rozwój. Zamierzamy z niej skorzystać. W listopadzie będziemy też walczyli o główną nagrodę innowacji w świecie turystyki na największej konferencji związanej z tym rynkiem, organizowanej przez Phocuswright. Zakwalifikowano nas na scenę główną i jesteśmy z tego bardzo dumni. Niby nie ma się jeszcze czym chwalić ale takie momenty w życiu Tripholdera, jak zaproszenie do akceleratora, zaproszenie na konferencję Phocuswright, przyjazne przyjęcie oferentów z Krakowa, to momenty, które mówią ci: dobrze zrobiłeś, idź dalej. Ucz się, wyciągaj wnioski i dobrze je wykorzystaj.

Co mógłbyś poradzić osobom, które myślą o własnym start-upie?

Niestety, nie jest łatwo ale kto powiedział, że będzie. Dzięki temu jest motywująco i nie monotonnie. Notujcie swoje myśli na bieżąco. To ważne. Nie działajcie pochopnie ale przemyślcie to co musicie zawsze kilka razy. Zasięgnijcie opinii. Ekonomia najczęściej nie lubi pośpiechu przy start up- ach. Rozmawiajcie z jak największą ilością zaufanych osób. Dobrze wiemy, że dla większości pomysł biznesowy na własny start up jest przecież najlepszym pomysłem. To mylne. Inni obiektywnie powiedzą ci, jak bardzo jesteś w błędzie lub nie. Ludzie są najważniejsi więc ich dobieranie, to proces priorytetowy. Wstawajcie tak często, jak często dostajecie kopniaka albo ponosicie porażkę, po której leżycie. Ryzykujcie ale nie za wszelką cenę. Priorytetu w życiu trzeba mieć dobrze poukładane. Bądźcie odważni i myślcie o skalowalności biznesu od samego początku. Bez względu na to, czy Twój start up ma mieć wartość miliona, czy miliarda, musisz narobić się przecież tak samo mocno. Nigdy nie lekceważcie negatywnych opinii, a nawet odrobinę „hejtu” wykorzystajcie tak, żeby stać się jeszcze lepszym. Nie odnieśliśmy jeszcze sukcesu więc co ja mogę. Postawienie jednak takiej platformy i pochłonięty czas pozwala mi o pewnych rzeczach jednak wspomnieć.

Rozmawiał Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*