Czy warto otworzyć sklep ogrodniczy?

Własny sklep ogrodniczy to marzenie niejednego miłośnika przyrody. Do jego założenia potrzeba jednak sporo pieniędzy, nie obejdzie się również bez zezwoleń. Na pierwsze zyski trzeba czekać parę lat.

Zatem, czy warto zainwestować w ten biznes? I z jakimi trudnościami należy się liczyć? Na te i inne pytania odpowiada Piotr Kutyła, właściciel sklepu ogrodniczego Wioletta.

Z jakimi trudnościami spotkali się Państwo na początku swojej działalności, a z jakimi borykają się Państwo teraz?

Rozpoczynaliśmy działalność w roku 1996, nie mając zupełnie żadnych środków finansowych. Dostaliśmy kredyt preferencyjny z Urzędu Pracy w wysokości 6 tys. zł. Teraz ta kwota wydaje się śmieszna, wtedy była naprawdę pomocna. Największym problemem na początku jest uzyskanie towaru od dostawców na jakiś normalny termin płatności, ale po kilku tygodniach pracy jest to do załatwienia.

Podstawowa zasada to uczciwość i rzetelność oraz fachowość. Prawnie nie mieliśmy właściwie żadnych kłopotów wpis do ewidencji gospodarczej oraz numer NIP można uzyskać bez większych problemów.

Jakie potrzebne są koncesje, licencje, zezwolenia na prowadzenie sklepu ogrodniczego?

Do prowadzenia sklepu ogrodniczego potrzebna jest koncesja na obrót materiałem siewnym. Chyba że ktoś nie ma zamiaru sprzedawać nasion wtedy nie musi tego robić. Druga koncesja jest potrzebna na obrót środkami ochrony roślin. Do tego sprzedawca i pracownicy musza mieć świadectwo o przeszkoleniu w dziedzinie obrotu środkami – ważne na 5 lat. Oczywiście, co 5 lat musimy wszyscy przechodzić to samo przeszkolenie – kurs płatny około 200 zł od osoby.

Jakie trzeba poczynić inwestycje, by otworzyć taki biznes? Ile i na co trzeba przeznaczyć najwięcej pieniędzy?

Inwestor musi mieć jakieś pomieszczenie własne lub wynajęte. Jeśli budujemy własny sklep to koszty będą oscylować między 100 tys. zł a 200 tys. zł. Utwardzone podwórko to następne 50 tys. zł. Koszty zatowarowania to kolejne 100 tys. do 200 tys. zł. Musimy mieć jakiś samochód – jeśli nowy to 100 tys. zł.

Reasumując, żeby zacząć taką działalność musimy dysponować kwotą około 500 tys. zł.

Jakie i w jakiej wysokości ponosi się koszty przy prowadzeniu tego biznesu?

W przypadku firmy rodzinnej koszty miesięczne wynoszą około 6 tys. zł. Na te koszty składa się ZUS, leasing, telefony, paliwo, energia elektryczna, usługi spedycyjne. Podkreślam, że koszty te są takie, jeśli nie mamy pracowników.

Czy ten biznes można prowadzić w pojedynkę, czy lepiej ze wspólnikami?

Każdy biznes prowadzić lepiej samemu. To moje subiektywne zdanie, którego nie musi oczywiście podzielać ogół. Wydaje mi się, że prowadząc sam interes nie mogę mieć do nikogo pretensji w przypadku złych decyzji marketingowych. Takie sprawy zdarzają się każdemu i w przypadku spółki prowadzą zawsze do kłótni.

Za spółką przemawia natomiast możliwość robienia sobie zmian w firmie i możliwość spokojnego wyjechania na wakacje.

Ilu i na jakich stanowiskach zatrudniają Państwo pracowników?

Jesteśmy firmą rodzinną prowadzimy ją we dwoje, czyli Wioletta i Piotr Kutyła.

W jaki sposób szukają Państwo klientów?

Obecnie główny sposób ekspansji to internet, posiadamy dwie strony www tj. www.sklepogrodniczy.net.pl oraz www.sklepogrodniczy.isu.pl. Staramy się istnieć na jak najwyższych miejscach w przeglądarkach internetowych. Reklamujemy się również za pomocą linków sponsorowanych.

Jak wygląda konkurencja na tym rynku?

Konkurencja w naszym mieście jest bardzo duża. W Kozienicach, które liczą sobie około 25 tys. mieszkańców, mamy siedem sklepów ogrodniczych. Jedynym ratunkiem jest specjalizacja – w naszym przypadku są to nasiona profesjonalne dla rolników i wyjście z tymi produktami na szersze rynki, czyli sprzedaż internetowa na cały kraj.

W jakiej wg Państwa perspektywie czasu można oczekiwać zysków? Jak długo czekali Państwo na pierwsze zyski?

Pierwsze pięć lat to ciężka praca i inwestowanie w firmę. Generowanie zysku może nastąpić dopiero w 6 lub 7 roku działalności. Prawdziwa i zupełna niezależność finansowa, czyli nie musimy już brać kredytów, jest do osiągnięcia po około 10 latach.

Z usług jakich przedsiębiorców (dostawców) muszą Państwo korzystać, by prowadzić ten biznes?

Obecnie korzystamy z usług kilku hurtowni ogrodniczych, które dostarczają towar do sprzedaży bezpośredniej. Artykuły ogrodnicze wszelkiego rodzaju począwszy o ziemi, nawozów, narzędzi, środków ochrony roślin, traw, nasion dla działkowców, włóknin, opryskiwaczy, worków raszlowych, węży ogrodniczych i na złączkach kończąc, są dostarczane w większości przypadków transportem dostawców.

Nasiona profesjonalne dostarczają firmy kurierskie, a kupujemy je bezpośrednio od firm nasiennych lub od ich autoryzowanych przedstawicieli regionalnych. Sklep internetowy musi korzystać z usług firm spedycyjnych, którymi wysyłamy nasiona do klientów, w naszym przypadku jest to UPS oraz Poczta Polska.

Kiedy (w jakich okolicznościach) zdecydowali się Państwo na założenie działalności gospodarczej?

Działalność rozpoczęliśmy w kwietniu 1996 roku z prozaicznego powodu – nie było pracy w okolicy. Mieliśmy do wybory wyjazd do Warszawy i tam szukanie posady lub stworzenie sobie tego miejsca pracy w swoim mieście.

Dlaczego zdecydowali się Państwo działać w tej branży?

Wybór rodzaju działalności był prosty, jestem absolwentem wydziału ogrodniczego SGGW AR w Warszawie, natomiast żona jest technikiem rolniczym. Moi rodzice prowadzili gospodarstwo ogrodnicze, gdzie były pod szkłem uprawiane pomidory i ogórki, a potem kwiaty balkonowe. Dlatego oprócz wiedzy teoretycznej mieliśmy też praktykę i dlatego powstał pomysł otworzenia sklepu ogrodniczego.

Jakie wg Państwa zmiany legislacyjne mogłyby przyczynić się do rozwoju branży, w której Państwo działają?

Myślę, że łagodniejsze przepisy dotyczące obrotu środkami ochrony roślin spowodowałyby szybszy rozwój branży.

Czy korzystali Państwo z funduszy UE?

Nie korzystaliśmy z funduszy UE. Kiedy zaczynaliśmy nie było ich, kiedy mogliśmy je dostać, już nam nie były potrzebne. Fundusze są bardzo pracochłonne – dużo formalności – a nie ma pewności efektu końcowego.

Czy kiedykolwiek zgłosili Państwo kontrahenta/ klienta do rejestru dłużników lub skorzystali z usług firmy windykacyjnej?

Nigdy nie zgłaszaliśmy klientów do rejestru dłużników i nie korzystaliśmy z usług firm windykacyjnych. Staramy się zawsze załatwiać takie sprawy polubownie, chociaż nie ukrywam, że zdarzają się przypadki ciężkie.

Dziękuję za rozmowę.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Komentarze

Avatar

słowian

24 lutego 2011 Odpowiedz

bzdura nr1 to o nip nie ptrzeba występować tylko o regon
bzdura nr2 koszty!!! …. są one stanowczo zawyżone ……celowo oczywiście żeby zniechęcić potencjalną konkurencje

Avatar

MK

29 marca 2011 Odpowiedz

0.5 miliona zł na start w tym biznesie – a Oni zaczynali mając 6 tyś. zł z Urzędu Pracy !? Fajnie facet opowiada.

Avatar

sk

19 lutego 2012 Odpowiedz

to co piszą to prawda wtyh latah interesy kwitły ,była wysoka podarz.

Avatar

Jafarski

5 marca 2012 Odpowiedz

hahahahahaha ! co za bzduryy ! Mnie wystarczyło 50 tyś z aranżacją lokalu (40 m2) oraz utwardzeniem działki (1000 m2)- jest niezbędna do prowadzenia takiego biznesu ! Zgadzam się z wypowiedzią : że to celowe działanie aby zniechęcić tych którzy szukają stabilizacji finansowej i pracy w tym co lubią… Do wszystkich chętnych na taki sposób życia , zachęcam w 100 % 🙂 tylko trzeba min. jednego pracownika bo samemu to wiele się nie zwojuje ! Pozdrawiam

Avatar

Yogo

11 września 2012 Odpowiedz

Sklep ogrodniczy musi jeszcze na siebie zarobić – jak sprzedawać więcej w Biznesie Ogrodniczym.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*