Studenci z Wrocławia i Opola stworzyli aplikację „Niedzielne zakupy”

Zakaz handlu w niedzielę stał się inspiracją do uruchomienia kolejnego start-upu. Tym razem studenci z Opola i Wrocławia stworzyli aplikację „Niedzielne zakupy”, która pozwala na odnalezienie najbliższego otwartego sklepu.

Od lewej Paweł Walnik, Wojciech Fedczuk, Piotr Wicher, Adam Panczocha

– Pomysł zrodził się podczas pierwszej niedzieli objętej zakazem handlu. Każdego z nas w pewien sposób owa niedziela zaskoczyła – zapomnieliśmy kupić różnych drobnych artykułów spożywczych wobec czego zmuszeni byliśmy w pośpiechu szukać czynnych sklepów w okolicy – mówi Piotr Wicher, współtwórca aplikacji. – Później, podczas rozmowy doszliśmy do wniosku, że pewnie nie tylko my mieliśmy taki problem i jeden z nas zaproponował stworzenie narzędzia, które byłoby pomocne setkom, jak nie tysiącom ludzi, których tak jak nas niedziela objęta zakazem handlu zaskoczyła – dodaje. W ten sposób pomysł zamienił się na biznes. Pomimo że studiują różne kierunki: prawo, logistykę i informatykę udało im się odnieść sukces.  W ciągu zaledwie tygodnia od dnia premiery aplikacja została pobrana blisko 7 tysięcy razy. Natomiast dziś ten wynik przekroczył już 13 tysięcy.

Pierwsze przymiarki do stworzenia aplikacji

Pomimo, że pierwsza niedziela handlowa wypadła 11 marca, aplikacja wystartowała dopiero w kwietniu. Prace techniczne nad jej stworzeniem trwały ponad tydzień. Kolejny tydzień zajęła weryfikacja danych. Jednak nie musieli się obawiać konkurencji, gdyż ona jeszcze nie istniała. – Na rynku były jedynie aplikacje-kalendarze, pokazujące kiedy wypadają niedziele bez handlu – zaznacza Adam Panczocha, współtwórca „Niedzielne zakupy”. Podobna sytuacja jest na rynkach zagranicznych.

Sprawdź kiedy obowiązuje zakaz handlu

– Na samym początku w dużym stopniu pomogli nam znajomi studiujący w innych miastach, którzy wysyłali nam adresy sklepów, o których byli pewni, że były czynne w niedzielę objętą zakazem handlu. Później informacje zdobywaliśmy na własną rękę głównie poprzez osobisty kontakt z właścicielami sklepów – mówi Adam Panczocha. Dopiero po premierze twórcy mogli trochę odpocząć. Było to możliwe, gdyż to sami użytkownicy zaczęli dodawać nowe lokalizacje.

– W tej chwili posiadamy bazę ponad 2000 punktów handlowych, na którą składają się zarówno sklepy jak i stacje benzynowe. W aplikacji istnieje opcja odznaczania, dzięki której ktoś, kto szuka tylko i wyłącznie sklepów nie musi widzieć również znaczników stacji benzynowych – mówi Piotr Wicher. – Aktualnie sklepy dodawane są poprzez formularz dostępny w aplikacji, z którego zgłoszenia wysyłane są na nasza skrzynkę e-mail. W najbliższej aktualizacji, która odbędzie się jeszcze przed niedzielą dołączymy opcję automatycznego dodawania sklepów przez użytkowników, by było to dla nich szybsze i łatwiejsze – dodaje. Jednak dodawane przez użytkowników lokalizacje nie zawsze muszą być prawdziwe. Dlatego tak ważna jest weryfikacja każdej z nich. – Staramy się weryfikować wszystkie pozycje w naszej bazie danych i również po wprowadzeniu automatycznego dodawania sklepów będziemy je weryfikować, by uniknąć dodawania fałszywych pozycji – mówi Piotr Wicher. – Wprowadzamy również opcję oceniania sklepów, by użytkownicy również mogli sprawdzać i weryfikować informacje np. czy dany sklep mimo figurowania jako otwarty w każdą niedzielę był faktycznie otwarty – dodaje.

Jak działa aplikacja „Niedzielne zakupy”?

Zgodnie z tym co podkreślają twórcy, korzystanie z aplikacji jest bardzo proste i intuicyjne. – Użytkownik na samym początku wybiera jedno z większych miast, które znajdują się na liście, albo wybiera szukanie z pozycji jego lokalizacji. Wybranie sposobu lokalizowania odsyła użytkownika najpierw do listy sklepów znajdujących się w okolicy, z której za pomocą jednego kliknięcia może przejść do mapy, na której znajdują się znaczniki przedstawiające sklepy i stacje benzynowe. Aplikacja obejmuje obszar całej Polski – mówi Piotr Wicher. Jednak mieszkańcy mniejszych miejscowości również mogą wykorzystywać aplikację do niedzielnych zakupów. – W ostatnim czasie dostajemy bardzo dużo zgłoszeń sklepów znajdujących się właśnie w mniejszych miastach i na bieżąco dodajemy je do bazy w aplikacji – daje współtwórca.

Start-up obecnie utrzymuje się tylko i wyłącznie z reklam. – Pozwala to w obecnej chwili na rozwój aplikacji, taki jak kupno bardziej pojemnych serwerów – mówi Piotr Wicher. Jednak jak podkreślają twórcy, w najbliższej przyszłości mogą pojawić się nowe źródła przychodu. – Jednak aktualnie staramy się skupić przede wszystkim na tym, by aplikacja spełniała wszystkie wymagania naszych użytkowników i była jak najbardziej przyjazna dla korzystających – dodają.

Aplikacja obecnie dostępna jest tylko w wersji na Android. Jednak jak zapowiadają twórcy, niebawem powinna pojawić się także wersja na iOS. Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski
MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*