Założyli polsko-gwatemalski biznes. „W ciągu roku odwiedziło nas 30 tys. osób”

Anna Hnidiuk i Adam Radziszewski  swą przygodę z biznesem rozpoczęli daleko od Polski, a dokładniej w Gwatemali. Postanowili eksportować ręcznie robione produkty do Europy. Jednak pomimo, że swoją firmę prowadzą z Gwatemali, to zarejestrowali ją w Polsce. – Firmę założyliśmy w Polsce, ponieważ naszym długofalowym celem jest rynek europejski. Chodziło również o zaufanie. Klient chętniej kupi produkt, który jest sprzedawany przez europejską firmę. Ostatnim i niemniej ważnym elementem było to, że Polska to nasz rodzimy kraj. Łatwiej dla młodej firmy rozwijać się w środowisku, które w dużej mierze znamy i rozumiemy – mówi Anna Hnidiuk, współtwórczyni SempreArte.

Na zdjęciu Anna Hnidiuk i Adam Radziszewski

Bartłomiej Godziszewski: Jak wyglądała wasza droga emigracji do Gwatemali? Dlaczego właśnie ten kraj?

Anna Hnidiuk: Nasz droga do Gwatemali była dość długa. Od kilku lat już podróżujemy i mieszkamy w różnych krajach, wcześniej osobno teraz razem. Gwatemala to nie był przypadek. W 2017 roku zaczęliśmy podróż wzdłuż Ameryki Środkowej, od Meksyku do Nikaragui. W Gwatemali zakochaliśmy się w pięknych ręcznie robionych produktach, jeszcze bardziej w historiach ludzi, którzy je tworzą, dlatego też w Nikaragui postanowiliśmy powrócić do Antigua, rozpocząć współpracę z ludźmi, których poznaliśmy wcześniej. Antigua to również bardzo turystyczne miasteczko, braliśmy to pod uwagę, zakładając, że w międzyczasie znajdziemy prace, z których też moglibyśmy na początek finansować naszą własną działalność.

Gdzie się poznaliście? Czy znaliście się jeszcze w Polsce?

Poznaliśmy się w Kambodży, w hostelu w Siem Reap. Spędziliśmy ze sobą zaledwie dwa dni, wtedy nic między nami nie zaiskrzyło. Przez rok z mniejszą lub większą częstotliwością wymienialiśmy wiadomości. W 2017 roku, przyjechałam do Meksyku, aby spełnić swoje marzenie i nauczyć się hiszpańskiego, kilka miesięcy później dołączył Adam. ruszyliśmy razem w podróż, która pokazała, że mamy ze sobą więcej wspólnego niż nam się wydawało.

Skąd wziął się pomysł na biznes?

Pomysł narodził się jeszcze w Meksyku, gdzie kupiłam bransoletkę zrobioną przez Zapatystów (organizacja, która walczy o prawa rdzennych mieszkańców tego kraju). Wrzuciłam jej zdjęcie na portal społecznościowy i dostałam bardzo pozytywny odzew. Wysłałam zdjęcie Adamowi i rzuciłam pomysł, chcemy kupić większą ilość i wysłać do Polski. W ten sposób wspomóc organizacje, a sami zarobić parę złotych zasilając budżet naszej podróży. Adamowi pomysł się spodobał i chciał to rozwinąć na większą skalę, sprzedając nie tylko bransoletki, ale też inne produkty, które później odkryliśmy w Meksyku i Gwatemali.

Fot. SepreArte

Co oferujecie?

Nasza oferta to ręcznie robione produkty z Meksyku i Gwatemali. W większości są to produkty skórzane oraz ręcznie robiona biżuteria. Ostatnio pojawiły się także ręcznie tkane bawełniane i wełniane torby oraz torby na zakupy z agawy.  Największą popularnością cieszą się skórzane torebki z zakładu braci Cruz w Meksyku. Przy zakładaniu firmy przyjęliśmy dwie główne zasady. Pierwsza to taka, że nasze produkty będziemy zamawiali jedynie od małych rodzinnych zakładów, aby wspierać lokalny biznes oraz promować ich rzemiosło. Druga to taka, że każdy nasz produkt jest inny, nie mamy w ofercie dwóch takich samych torebek. Ma to na celu dawać artystom możliwości rozwoju oraz kreowanie ciągle coś nowego, a nam dostarczania klientom unikatowych produktów.

Czy prowadziliście już własny biznes wcześniej?

Nigdy wcześniej nie prowadziliśmy własnego biznesu, chociaż zawsze chcieliśmy. Adam przed swoją podróżą do Azji zaplanował ze szczegółami strukturę firmy e-commerce, którą miał się zająć po powrocie. Mieliśmy wiele pomysłów, jednak ten okazał się strzałem w dziesiątkę, powstał z pasji do podróży i z miłości do ludzi. Takie jest też nasze motto. Podróż stała się naszą pracą, w trakcie której możemy też pomagać ludziom.
Miesiąc po założeniu SempreArte, bazując na naszym doświadczeniu i wiedzy w hotelarstwie, otworzyliśmy Guesthouse w Antigua. Razem stworzyliśmy miejsce, które od roku jest naszym domem i źródłem dochodu. Za poziom miejsca może świadczyć mozna ocena na Booking.com – 8.9 – na podstawie ponad setki komentarzy, a także status “super host” na portalu Airbnb. Wystarczyło trochę odwagi, wiedzy i nieduży nakład gotówki.

Z jakimi trudnościami zetknęliście się przy realizacji tego pomysłu?

Największy problem to jakość. Pojęcie jakości w Ameryce Środkowej a Europie jest zupełnie inne. Latynosi i Majowie nie przykładają tak dużej uwagi do jakości, bo ich głównym celem są turyści z USA, którzy mają w zwyczaju kupować wszystko nie, zwracając uwagi na cenę, czy jakość.  Europejczycy zwracają uwagę na każdy mały detal i doceniają kiedy przedmiot jest wykonany z dbałością o szczegóły. Większość naszego czasu w Meksyku i Gwatemali przeznaczyliśmy na poszukiwaniu rzemieślników, którzy w swojej pracy łączą jakość i pasję, ale także profesjonalizm na każdym etapie współpracy. Z dziesiątek pracowni w Gwatemali i Meksyku wyselekcjonowaliśmy kilka, które są z nami przez cały czas i razem z nami rozwijają się.
Dużym problemem jest także logistyka. Adam jest inżynierem systemów logistycznych, dlatego nie miał trudności z projektowaniem sieci logistycznej w Polsce będąc kilka tysięcy kilometrów od kraju, ale wyzwaniem okazała się logistyka w Meksyku i Gwatemali. Ostatecznie cały system opieramy o firmy takie jak DHL i UPS, które działają dość sprawnie.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Kiedy zdaliście sobie, że ten biznes faktycznie może się udać?

Miałam wątpliwości przez około 10 pierwszych miesięcy. Adam od początku wiedział, że to ma sens, do tego też mnie przekonywał. Ja się ciągle wahałam. Rozwijaliśmy firmę sami od początku, mając szczątkowe pojęcie o marketingu, księgowości.  Oczywiście miałam marketing na studiach, ale wtedy jeszcze nie było platform jak Facebook czy Instagram, na których opieramy naszą strategię. Sami musieliśmy się uczyć wszystkiego od początku, dużo czytać i próbować różnych strategii. Dzisiaj po ponad 11 miesiącach działania na rynku mamy stabilną sprzedaż oraz kilkudziesięciu stałych klientów.

Jak sfinansowaliście ten pomysł na biznes?

Mieliśmy troszkę oszczędności, które miały być przeznaczone na podróż po Ameryce Środkowej i Południowej, postanowiliśmy je zainwestować w firmę. Potem przez rok w Gwatemali, wspieraliśmy jej działalność z naszych wypłat, (ja jestem nauczycielką angielskiego, Adam managerem w restauracji) oraz z profitu jaki generował nasz Guesthouse. Generalnie firma została sfinansowana z naszych pieniędzy, bez wkładu zewnętrznego.

Na zdjęciu Elias i Maria Cruz, odpowiedzialni za projekt i wykonawstwo

Dlaczego wasz biznes założyliście w Polsce, a nie w Gwatemali?

Firmę założyliśmy w Polsce, ponieważ naszym długofalowym celem jest rynek Europejski. Chodziło również o zaufanie. Klient chętniej kupi produkt, który jest sprzedawany przez Europejską firmę. Ostatnim i niemniej ważnym elementem było to, że Polska to nasz rodzimy kraj. Łatwiej dla młodej firmy rozwijać się w środowisku, które w dużej mierze znamy i rozumiemy.

Czy Gwatemala to kraj przyjazny dla przedsiębiorców? Jakie ma wady i zalety?

Gwatemala to kraj, który się kocha i nienawidzi jednocześnie. Kraj ma ogromny potencjał, zarówno jeśli chodzi o zasoby ludzkie i naturalne. Ludzie mają ogromne umiejętności i potrafią tworzyć ciekawe, użyteczne produkty, nie tylko torebki i buty. Brakuje im edukacji, aby to wykorzystać. To piękny zielony kraj ze smutną historią i ciekawą kulturą, mówi się tutaj aż 23 językami i nie są one do siebie nawet podobne. Można spotkać się biurokracją i ogromną korupcją, jeszcze nie do końca jest otwarty na przedsiębiorców zagranicznych, świadczy o tym na przykład fakt, że nie można tu dostać wizy biznesowej, prowadzi się działalność na wizie turystycznej, a co 3 miesiące trzeba wyjeżdżać z kraju. Internet jest drogi i bardzo słaby, co też zniechęca takich ludzi jak my. Poza tym Latynosi mają skłonności do oszukiwania, więc ciężko jest rozpoczynać działalność nie znając nikogo stąd. Z drugiej strony kraj ten bardzo potrzebuje rozwiązań z dziedziny nowych technologii. Dla zagranicznych przedsiębiorców z pewnością to powinno być zachęcające.

Z jak duża liczbą firm już współpracujecie? Jak wybieraliście dostawców?

Współpracujemy obecnie z kilkunastoma rodzinami w Meksyku i Gwatemali. Najpierw wyszukujemy ciekawych osobowości i produktów, słuchamy historii i upewniamy się, że ta osoba może coś wnieść ciekawego do naszej firmy, jak również, czy my jesteśmy w stanie pomóc jej się rozwinąć. Kolejną ważną sprawą jest jakość, są artyści, którzy chcą tylko jak najszybciej sprzedać, a są też tacy, którzy robią coś z sercem, i chcą stworzyć coś idealnego. Pierwszym wyznacznikiem do współpracy zawsze jest jakość.

Czy sprzedajecie tylko w Polsce czy też może również w innych krajach?

Sprzedajemy tylko w Polsce. Rozpoczęliśmy od Polski, ponieważ ten rynek znamy najlepiej, łatwiej było nam kontrolować reakcje konsumentów i wyciągać z tego wnioski. To wciąż rynek, który dużo wybacza młodym firmom i daje czas, aby dopracować detale logistyki i zarządzania. Co nie znaczy, że jest łatwo. Polski konsument jest wymagający. W naszym odczuciu, robi zakupy bardziej świadomie niż konsument z zachodu Europy. Trudniej go przekonać do zakupu, ale jeśli się zdecyduje, często zostaje klientem powracającym.

Fot. SempreArte

Skąd wzięła się nazwa?

Sempre, tak mówią “zawsze”  ludzie, z jednego z plemion Majów w Meksyku., zamiast “siempre” tak jak jest to poprawnie w języku hiszpańskim. Natomiast ‘arte’ to sztuka.

Gdzie teraz spędzacie najwięcej czasu – w Polsce czy Gwatemali?

Od roku już mieszkamy w Gwatemali, jeszcze nigdy razem nie byliśmy w Polsce. Najbliższe kilka miesięcy spędzimy w Meksyku, poszukując nowych dostawców, a w połowie roku chcemy wrócić na jakiś czas do Polski, aby “doszlifować” pewne rozwiązania dla firmy, które wymagają naszej obecności. To też taka ciekawostka, od roku prowadzimy w Polsce działalność, w tym czasie, ani razu tam nie byliśmy. Wszystko załatwiamy przez internet, od księgowości po wszystkie sprawy urzędowe.. To dla takich niedowiarków, którym działalność w Polsce kojarzy się z kolejkami w urzędach.
Firma SempreArte została założona z innego kontynentu, bez wizyty w urzędzie.

Jakie macie teraz plany na przyszłość?

Już za miesiąc wyprowadzamy się z Gwatemali. W planach mamy przede wszystkim podróże w poszukiwaniu ciekawych osobowości oraz produktów. Najpierw chcielibyśmy przejechać Meksyk, potem może część Ameryki Południowej, a potem kolejno dodawać inne kraje, w których artyści potrzebują nieco wsparcia. Mamy też w planach rozpoczęcie działalności charytatywnej. Pracujemy z jedną organizacją w Gwatemali, która wspomaga dzieci z ubogich rodzin, robimy dla nich dodatkowe zajęcia po szkole. W tym roku zbieraliśmy wśród znajomych w Polsce pieniądze na przyrządy szkole. Mamy nadzieję wspierać ich niebawem z części dochodu firmy.

Pochwalicie się jeszcze na koniec liczbami z działalności waszej firmy?

Firma w lutym będzie obchodziła swój rok od założenia. Pierwsze miesiące generowały bardzo znikomy przychód. Dopiero Listopad i Grudzień pokazały prawdziwy potencjał sprzedażowy. Koszty prowadzenia firmy e-commerce nie są wysokie. W naszym przypadku to około 2K złotych plus 1-2K złotych, które inwestujemy w marketing. Do tego dochodzi zakup towaru, który obecnie pokrywamy z dochodu.
Firma na koniec roku zamknęliśmy z niewielkim minusem – blisko przysłowiowego “wyjścia na zero”, a już w styczniu przebiliśmy barierę i w ogólnym rozrachunku firma jest na plus.
Styczeń mimo, że jeszcze się nie skończył jest miesiącem innowacji dla SempreArte. Nowa szata graficzna strony, nowa dobrze skalibrowana kampania (facebook, instagram, google adwords – koszt 15 euro/dziennie). Nasza wiedza i doświadczenie zaczęło owocować i mimo, że styczeń wciąż trwa,to nasz przychód jest na poziomie ¼ przychodu z ostatnich 10 miesięcy (cały 2018 rok, nie licząc lutego, który był miesiącem rozruchowym) przy jednoczesnym utrzymaniu kosztów na tym samym poziomie . Naszym planem na rok 2019 jest zwiększenie przychodu o 200% (co przy utrzymaniu obecnego trendu nie powinno być trudne), zbudowanie solidnego zapasu produktów w Polsce, co oznacza inwestycję niemal 90% dochodu, oraz przygotowanie planu rozwoju na rynki zachodnie.

Od początku strony SempreArte, odwiedziło nas prawie 30K osób, z czego prawie połowa w ciągu 3 ostatnich miesięcy. 70% odwiedzających trafiło do nas z platform społecznościowych.
Bardzo ważna innowacja to urządzenia z których trafiają do nas klienci – 70% telefon, a zaledwie 25% komputer – dlatego nasza strona jest dopracowana tak, aby klient mógł szybko i sprawnie dokonać zakupu z poziomu swojego smartfona.
11.76% naszych zamówień to klienci powracający, którzy zrobili więcej niż jedno zamówienie. Ta statystyka jest dla nas bardzo ważna. Świadczy o serwisie jaki świadczymy i produktach jakie dostarczamy naszym klientom.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*