Powrócił z Australii i założył własny biznes. „Jestem bardzo zadowolony z kontaktu z urzędnikami”

Australia to jedno z najdalej położonych państw od Polski. To właśnie do kraju kangurów wyemigrował Jacek Kaczmarek w 2010 roku. Jednak wszystko zmienił ślub siostry. – Przyjechałem z partnerką w czerwcu i mieliśmy zostać 3-4 miesiące . Moja siostra miała ślub w lipcu. Z czystej ciekawości przeglądałem oferty kawiarni w Poznaniu i wyhaczyłem coś niepowtarzalnego. Kilka dni później byłem już przedsiębiorcą i lawina ruszyła – mówi Jacek Kaczmarek. Wspólnie z partnerką otwiera w Poznaniu kawiarnię MELBOURNE ROOM i jak sam mówi póki co jest zadowolny bardzo zadowolony z kontaktu z Urzędem Skarbowym, ZUS-em czy urzędem miasta.

Na zdjęciu Jacek Kaczmarek i jego partnerka Erika

Bartłomiej Godziszewski: Kiedy wyjechałeś z Polski i co skłoniło do takiej decyzji?

Jacek Kaczmarek: Pomysł Australii zrodził się gdy studiowałem na Politechnice Poznańskiej. Szukałem ciekawego miejsca z językiem angielskim gdzie mógłbym poznać inny świat. Przez 2 lata studiów odkładałem pieniądze i zaraz po obronie pracy inżynierskiej leciałem do Perth. Miał to być rok, a podstawowymi celami: wyrobienie sobie dobrego angielskiego i życie w innym kraju.

Czym zajmowałeś się w Australii?

W Australii pracowałem jako barista w wielu kawiarniach, głownie w Melbourne i poznałem wiele tajników które przeradzają się w popularne miejsca. Pracowałem też jako sprzedawca, w call centre czy też jeździłem Uberem.

10 proc. zniżki dla czytelników portalu MamBiznes.pl, którzy  pojawią się w kawiarni MELBOURNE ROOM do dnia 30.11.2018 roku. Wystarczy podać przy zamówieniu hasło MAMBIZNES

Jak wygląda prowadzenie biznesu w Australii? Jakie dostrzegasz różnice pomiędzy Polską, a Australią?

Osobiście nigdy nie prowadziłem własnego biznesu w Australii. Od strony technicznej wiem tyle, że absolutnie wszystko można załatwić przez internet. ATO – czyli Australian Taxation Office jest też bardzo wyrozumiały przy niewielkich błędach, a przy większych, jeśli samemu się zgłosi to często nie dają kary, a należności rozkładają w ratach. Póki co jednak w Polsce jestem bardzo zadowolony z kontaktu z Urzędem Skarbowym, ZUS-em czy urzędem miasta Poznania.

Jak wygląda codzienne życie w Australii? Jakie są plusy i minusy?

Generalnie można by napisać o tym książkę albo dwie, ale spróbuję wypunktować moje spostrzeżenia. Najwyższy poziom życia osiągnie się w dużych miastach. Prowincja obarczona jest wieloma ograniczeniami. Najwięcej czasu spędziłem w Melbourne i na tym mieście się skupię. Większość mieszkańców żyje w małych domkach, z ogródkiem i garażem. Sprawia to że 4.5 mln miasto rozciąga się na ogromnym obszarze. Komunikacja miejska czyli metro, tramwaje i autobusy działają bardzo sprawnie, ale nie są tanie (ok. 4 AUD za bilet). Całe miasto jest skomunikowane, infrastruktura drogowa robi duże wrażenie, jest sporo tuneli pod miastem, drogi są w bardzo dobrym stanie. Z mojego doświadczenia, ludzie są bardzo pozytywni i mili, panuje wszechobecny luz który poczułem w sobie dopiero po kilku latach.

Melbourne słynie z najlepszego na świecie jedzenia. Znajdzie się wszystko, a zagęszczenie jest tak duże, że życia by nie starczyło, żeby to spróbować, a warto !! Ludzie zamiast na kolację, częściej umawiają się na śniadanie przy dobrej kawie. Pracowałem w kawiarniach, ale też i w Call Centre. Relacja szef-pracownik jest bardzo ludzka. Króluje szacunek dla dobrej pracy. Każdy ma samochód. Pogoda jest bardzo sprzyjająca i dużo słońca. Australia to swego rodzaju mozaika różnych kultur, gdzie ludzie zachowują swoją odmienność, ale jednocześnie wszyscy czują się jak w domu. Jeśli ktoś kocha przyrodę to jest nieskończenie wiele miejsc do zobaczenia. Typowi Australijczycy pracują, jeżdżą na wakacje raz albo dwa razy w roku. Każdy chce chociaż raz pojechać do Europy. Okres wakacyjny zaczyna się w święta bożego narodzenia (środek lata) i co ciekawe, większość firm robi sobie wolne na 2-3 tygodnie, bo większość pracowników ma wtedy urlop. Po prostu firma nie działa, są wakacje. Streszczając do plusów i minusów, na plus: świetna pogoda, dobre zarobki (nawet najniżej opłacany pracownik, wynajmie sobie małe mieszkanie, kupi samochód i poleci na wakacje) no i pozytywna energia w ludziach która się udziela. Z minusów: daleko wszędzie, mniejszy wybór towarów w sklepach (liczył kiedyś ktoś ile jest rodzajów sera żółtego u nas? W Australii standardowo są trzy), drogie nieruchomości (zakup własnego lokum zajmuje podobną ilość czasu co w Polsce).

Dlaczego zdecydowałeś się na powrót do Polski?

Tak wiec była to dosyć impulsywna decyzja. Z Eriką przyjechaliśmy w czerwcu i mieliśmy zostać 3-4 miesiące . Moja siostra miała ślub w lipcu. Z czystej ciekawości przeglądałem oferty kawiarni w Poznaniu, i wyhaczyłem coś niepowtarzalnego. Kilka dni później byłem już przedsiębiorcą i lawina ruszyła. Teraz zostaniemy na „trochę” dłużej.

Co ciebie zaskoczyło do tej pory najbardziej w Polsce?

Skupię się na Poznaniu, bo tutaj jestem cały czas. Pozytywnie zaskoczyło mnie jak wspomniałem wcześniej, łatwość otwierania firmy i duża chęć pomocy w Urzędzie Skarbowym. Byłem raz na konsultacji i Pan cierpliwie wytłumaczył mi wszystkie za i przeciw do pytań które miałem. Następną rzeczą która mi się podoba, to jak Poznań się rozwija. Bywałem w Polsce raz do roku i przez ostatnie kilka lat obserwowałem pozytywne zmiany. Negatywnych odczuć nie mam, ale idzie zima, wiec zobaczymy.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Dlaczego właśnie kawiarnia? Na jakim etapie obecnie jest Twój biznes?

Jestem baristą od prawie 10 lat. Pracowałem w wielu miejscach i wiele razy pijąc poranną kwawę rozmyślałem jak ja bym to zrobił. Tak więc pomysł miałem już opracowany w głowie. Nie planowałem robić tego teraz, ale warunki okazały sie bardzo sprzyjające. Miałem silne przeczucie, że za jakiś czas bardzo żałowałbym gdybym nie podjął tego ryzyka. Kawiarnia jest gotowa, czekam na odbiór z sanepidu i ruszamy na dniach.

Czy inni Polacy mieszkający w Australii też myślą o powrocie?

Aby zostać w Australii trzeba się bardzo napracować i jest to duże osiągnięcie. Podejrzewam, że dla wielu osób, nie tylko z Polski, gdy jest się już tam na stałe ciężko zrezygnować z łatwego życia, miłych ludzi i dobrej pogody. W moim przypadku wygląda to tak, że nauczyłem się bardzo dużo oraz rozwinąłem osobiście i chce podzielić się tym z resztą świata. Poza tym bardzo cenię możliwość odbudowania znajomości które z biegiem czasu słabną.

Czy po tych kilku miesiącach, gdybyś mógł cofnąć czas podjąłbyś taką samą decyzję?

Absolutnie tak, czuję że moje życie nabiera rozpędu.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

mertanika

27 września 2018 Odpowiedz

Nie trudo bylo zgadnac ze bedzie to „skosna” panna. Zeby kawiarnia nie stracila na wizerunku to zainwestowalabym w te przednie przeswisty czy to po to zeby cedzic ziarna kawy ?
Zobaczymy czy wytrzyma konkurencje kawowa za rok i za dwa, jak tak to znaczy ze sie udalo.

Maciej

2 października 2018 Odpowiedz

Wredna pi*a!

Maximus Decimus Meridius

27 września 2018 Odpowiedz

Rzeczywiście facet rozkręcił biznes na miarę strony głównej bankier.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*