Od spontanicznego pomysłu do browaru. Jak Doctor Brew pozyskał 3,2 mln zł?

Przygodę z własnym browarem zaczynali w „chałupniczych” warunkach. Pierwsza produkcja sprzedawała się na pniu więc poszli za ciosem. Doctor Brew, producent piw kraftowych pozyskał niedawno od internautów 3,4 mln zł na rozwój biznesu. Rekordowa zbiórka na polskim rynku crowdfundingu udziałowego pozwoli pomysłodawcom browaru wyprodukować 100 tys. hektolitrów złotego trunku rocznie. O początkach pomysłu na browar, specyfice tego biznesu, przygotowaniach do zebrania środków i sposobie na pozyskanie rekordowej kwoty od inwestorów na rozwój projektu opowiada Łukasz Lis, prezes Doctor Brew.

Od lewej Tomasz Suchowierski, Tomasz Czechowski i Łukasz Lis

Grzegorz Marynowicz: Skąd pomysł na otworzenie własnego browaru? Kiedy i w jakich okolicznościach się pojawił?

Łukasz Lis: Pomysł, by uruchomić biznes piwny pojawił się spontanicznie. Mój przyjaciel uwarzył piwo, które było tak dobre, że postanowiliśmy spróbować je sprzedać. Początkowo pracowaliśmy chałupniczo, także od strony marketingowej. Strona, którą zbudowałem na potrzeby naszego biznesu wyciekła do internetu i szybko okazało się, że także pomysł na markę Doctor Brew był strzałem w dziesiątkę. W ten sposób piwa, które dopiero planowaliśmy uwarzyć, były już sprzedane. Nasz koncept trafił w 2014 roku do rankingu internetowego RateBeer.com i zajął tam drugie miejsce na świecie wśród nowo otwartych marek piwnych, a jedno z naszych piw znalazło się w pierwszej pięćdziesiątce najlepszych piw na świecie. Tak zaczęły spływać zamówienia od dystrybutorów z Europy i USA. W tym czasie już rozwijaliśmy też sprzedaż w Polsce.

Od początku – do dziś to już w sumie 5 lat – warzyliśmy piwa w zewnętrznych browarach kontraktowych. Jednak szybko zrozumieliśmy, że browary kontraktowe nie są w stanie zagwarantować nam odpowiedniej jakości produktów. Wiedzieliśmy też, że dopiero warząc we własnym browarze, jesteśmy w stanie kontrolować jakość i wypracowywać coraz lepsze metody produkcji. Takiej atencji nie mielibyśmy szans zagwarantować sobie w kontrakcie z browarem zewnętrzny.

Jakich wydatków na starcie wymagało uruchomienie biznesu? Bez czego nie rozpocznie się takiego biznesu?

ŁL: Początkowo Doctor Brew to był bardzo spontaniczny projekt, który o mały włos nie zakończył się bardzo poważnymi kłopotami. Już po dwóch miesiącach mieliśmy prawie 800 000 zł długu, z którego na szczęście w ciągu roku udało nam się wyjść. Gdy startowaliśmy nie mieliśmy nic poza zapałem i chęcią zrobienia czegoś własnego. Z tą wiedzą, którą mamy dziś, rozpoczynając biznes podeszlibyśmy zupełnie inaczej do oceny rynku, analiz, ale i sposobu jego budowania. Proces uczenia się mamy już z całą pewnością za sobą.

Po pieniądze na rozwój browaru wybraliście się na platformę crowdfundingu udziałowego.  

Tomasz Suchowierski: Zbieramy środki na część operacyjną transakcji, czyli dostosowanie Browaru w Lwówku do produkcji piw kraftowych, zwiększenie produkcji z 2000 do 4000 Hl/miesiąc, a także wkład własny do kredytu bankowego, warunkującego finalne włączenie Browaru Lwówek do spółki Doctor Brew.

Ile pieniędzy udało się pozyskać, a jaki poziom pozwoliłby na realizację wszystkich planów?

TS: Ostatecznie zebraliśmy 3,4 mln zł. Cel kampanii, czyli 2 mln zł osiągnęliśmy już w 24 dni, czyli na 5 dni przed pierwotnie planowanym zakończeniem zbiórki. To środki na pierwsze dwa zadania, czyli dostosowanie Browaru Lwówek do produkcji piw kraftowych oraz zwiększenie jej wolumenu z 2000 do 4000 hektolitrów miesięcznie. Pierwotnie zakładaliśmy, iż w kampanii crowdfundingowej pozyskamy 2 mln zł, a resztę tj. 5 mln na wkład własny – w ramach oferty prywatnej. Zainteresowanie inwestorów w kampanii crowdfundingowej sprawiło, że wszystkie kolejne środki ponad kwotę 2 mln zł zasilą już wkład własny potrzebny do pozyskania kredytu bankowego.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Dlaczego w zasadzie crowdfunding, a nie dotacja lub kredyt? Co Was przekonało do tej formy finansowania?

TS: Crowdfunding nie zastąpi w całości pozostałych źródeł finansowania transakcji, ale uzupełnia. Obecna kondycja finansowa firmy i wieloletnia historia kredytowa umożliwiają nam ubieganie się o kredyt bankowy. Do jego uruchomienia potrzebny jest wkład własny, na który obecnie zbieramy. Obecnie nie ma dostępnych dotacji, które celem i wysokością odpowiadałyby naszym potrzebom, ale monitorujemy ten obszar pod kątem działań R&D, do których aktywnie się przygotowujemy.

Zebrana kwota to niewątpliwy sukces, ale jak wyglądały przygotowania do takiej kampanii? Jaką pracę należy wykonać zanim naciśnie się przycisk "start"?

ŁL: Start przyciska się, gdy cały komplet elementów składających się na kampanię, jest gotowy. Dobre przygotowanie kampanii to kilkumiesięczny proces. Rozpoczęliśmy go od starannego wybrania platformy crowdfundingowej wraz zespołem konsultantów, który posiada doświadczenie i know-how w tym obszarze. Postawiliśmy na platformę Crowdway.pl, która kompleksowo wsparła nas w zaplanowaniu kampanii od strony prawnej, finansowej i komunikacyjnej, a obecnie koordynuje przebieg zbiórki i komunikację z inwestorami. Obecny sukces, z którego jesteśmy bardzo dumni, to efekt pracy sztabu osób po stronie Doctor Brew i operatora platformy Crowdway.

Czy dysponowaliście na starcie niezbędną wiedzą/know-how rozpoczynając ten biznes? Czy macie wykształcenie związane jest z tą branżą?

ŁL: Nie i na pewno z tego powodu proces dochodzenia do miejsca, w którym jesteśmy, zajął więcej czasu. Dużo się jednak nauczyliśmy. Co ważne, udało się zaangażować bardzo wartościowych ludzi z ogromną wiedzą i doświadczeniem. To wszystko dziś procentuje. Bardzo się cieszymy, że do naszej koncepcji i dalszej współpracy przekonaliśmy dr inż. Pawła Zarychtę, dyrektora i głównego piwowara. Jest on nie tylko wykładowcą z dziedziny browarnictwa i świetnym ekspertem, ale też zna Browar Lwówek od podszewki, bo kierował produkcją w zakładzie od blisko 4 lat.

Jakich pozwoleń, licencji czy atestów wymaga prowadzenie własnego browaru?

ŁL: Lista formalności i wymogów do spełnienia jest całkiem pokaźna, od Sanepidu, po urząd celny. Należy pamiętać, że piwo podlega restrykcjom produkcji żywności, a z drugiej strony rygorom akcyzy i podatków.

Z jakimi trudnościami wiązały się początki prowadzenia browaru?

ŁL: Na początku wszystkie elementy tego biznesu były dla nas poważnym wyzwaniem. Najważniejszym była konieczność przełożenia receptur domowych na produkcję na dużą skalę. To nie jest łatwy proces i zawsze wymaga wielu prób. Przy kolejnych zmianach browarów kontraktowych wiele się nauczyliśmy. Obecnie wszystkie te doświadczenia chcemy wykorzystać w Lwówku i wiemy, że poznanie tego browaru i
jego specyfiki również jest kwestią czasu.

Proszę coś powiedzieć o procesie technologicznym. Jak powstaje piwo? Gdzie to się odbywa itp.?

ŁL: Produkcja piwa to skomplikowany proces, który wymaga precyzji, dyscypliny, ale też polotu. Nie bez powodu mówi się o „gotowaniu” piwa – to sztuka przygotowywania potraw. Można to robić według szablonu, z użyciem odpowiednich urządzeń albo sposób absolutnie wirtuozerski. Cieszę się, że konsumenci dostrzegają różnicę. O samym procesie warzenia piwa można opowiadać godzinami. Kolejny temat-rzeka to połączenie tradycyjnych metod warzenia w otwartych kadziach z nowoczesną infrastrukturą, którą instalujemy. Jesteśmy przekonani, że to doskonały mariaż.

Fot. materiały prasowe

Piwo to specyficzny produkt. Jakimi kanałami promujecie i sprzedajecie swój trunek?

TC: Prowadzimy sprzedaż w kanale nowoczesnym, czyli w sieciach handlowych i na stacjach paliw, a także tradycyjnym – w barach, pubach restauracjach i sklepach detalicznych. Szczególną uwagę zwracamy na zgodność procesów zarówno produkcji, jak i promocji z otoczeniem prawnym, w jakim funkcjonujemy.

Gdybyście mieli wskazać cechy, które wyróżniają Wasze piwo na tle konkurencji byłyby to?

TC: Chcemy po prostu robić świetne piwa. Oczywiście podstawą jest jakość i cieszę się, że jest to czynnik, który w naszym biznesie staje się standardem. My dodatkowo chcemy być pomostem łączącym małe lokalne browary z dostępnością, którą cieszą się piwa koncernów. Stąd motto #wszyscyjestesmydoctorami, które kierujemy zarówno do społeczności naszych inwestorów, jak i konsumentów, którzy podobnie jak my, kochają dobre piwo.

Ile litrów piwa miesięcznie produkujecie i  kto jest Państwa głównym odbiorcą?

TC: Obecnie produkujemy około 2000 Hl miesięcznie, ale od przyszłego roku planujemy zwiększyć naszą produkcję i sprzedaż o 100%. Mamy ogromną satysfakcję z tego, że wraz z integracją Browaru Lwówek nasze portfolio obejmuje 10 marek piw Doctor Brew i archiwum ponad 100 rożnych receptur kraftowych oraz 6 marek Lwówek. Dzięki temu operujemy jednocześnie na rynku kraftowym i regionalnym, tj. w segmentach stanowiących 30% rynku piwnego w Polsce. To zaleta zarówno dla naszych inwestorów, jak i konsumentów, którzy z naszego asortymentu mogą wybierać piwo o szerokim wachlarzu odmian i smaków.

Coraz częściej słyszymy o nowych lokalnych browarach. Czy konkurencja na tym rynku jest duża?

ŁL: Konkurencja jest duża, ale kluczem do sukcesu w tym biznesie jest umiejętne połączenie szeregu czynników – od receptur oraz jakości, przez markę i relacje z konsumentami, po zdolność do skalowania produkcji. Dlatego rynek naturalnie będzie selekcjonował najlepszych.

Czy z Waszej obserwacji i doświadczenia rośnie spożycie piwa z lokalnych browarów? A może walka ze znanymi markami skazana jest na porażkę?

ŁL: Trend konsumencki to zwrot w kierunku jakości, lokalności i naturalności. Oczywiście są konsumenci, dla których liczy się przede wszystkim cena i volty, ale dla dużego grona smakoszy nie jest to najważniejsza wartość. Tu widzimy szansę dla mniejszych browarów, które przy zachowaniu jakości i indywidualności, są w stanie docierać masowo do konsumentów. Doctor Brew chce być wystarczająco duży, aby trafiać do każdego zakątka Polski, ale jednocześnie na tyle dobry, by zaspokajać oczekiwania wymagających klientów. Oczywiście do pierwszej czwórki największych browarów w Polsce nie dołączymy w najbliższym czasie, ale mamy aspiracje do bycia rozgrywającym.

Co Waszym zdaniem jest najważniejsze przy prowadzeniu biznesu jak minibrowar?

ŁL: Pod pojęciem minibrowar rozumiemy browary restauracyjne lub takie, które produkują do 300Hl / miesiąc. My jesteśmy dużo więksi. Już dawno temu wyszliśmy poza ramy mikroprzedsiębiorstwa, a razem z Browarem Lwówek tworzymy zespół liczący około 50 osób. Naszym celem jest sprzedawanie ponad 100 000 Hl piwa rocznie, a to już całkiem spory wolumen, bo około 20 milionów butelek. W biznesie o naszej skali najważniejsze jest odpowiednie balansowanie pomiędzy utrzymaniem jakości, dbałością o koszty a koordynacją produkcji i dostaw.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Grzegorz Marynowicz

Komentarze

moczywąsik

8 stycznia 2019 Odpowiedz

Bardzo dobrze ciśniecie do przodu, gratulacje Panowie, na pewno wkrótce przegonicie palikociarski Tenczynek!!

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*