Polak zachwycił szejka Bahrajnu ceramicznymi kuwetami

Biznes Mariusza Jaraczewskiego, pomimo że istniej dopiero dwa miesiące zachwycił już świat, w tym także rodzinę królewską z Bahrajnu. Inspiracją była dla niego jego kotka, dla której  chciał kupić ceramiczną kuwetę. Jednak po wielu godzinach szukania w polskich, jak i zagranicznych sklepach internetowych zauważył, że nikt na świecie ich nie produkuje. Wtedy postanowił, że ruszy z własnym biznesem o nazwie 50Cats.

 

Bartłomiej Godziszewski: Jak wyglądały początki biznesu?

Mariusz Jaraczewski, 50Cats: Moja przygoda z tym biznesem rozpoczęła się 12 maja 2018 roku. Wtedy właśnie wyruszyliśmy zdobywać świat, czyli ogłosiliśmy, że powstaliśmy i złożyliśmy naszą ofertę publicznie.

Oczywiście tak naprawdę już ponad 2 lata temu rozpocząłem prace przygotowujące 50Cats. Niezbędne były prace związane z opracowaniem planu, rozpoznaniem rynku, poszukiwaniem finansowania, ludzi, opracowaniem projektów, przygotowaniem produkcji, organizacyjnych itd. Wymagało to wiele trudu i sporo determinacji i wiary oraz sporo pieniędzy.

Najtrudniejsze było utrzymać w zaangażowanych ludziach tę początkową wiarę, wobec w nieskończoność piętrzących się trudności i w nieskończoność wydłużającego się czasu bez oczekiwanych efektów.

Nie wszyscy ludzie, którzy ze mną zaczynali są z nami teraz. Jest właściwie tylko Maciek. Maciej Michalczak – tegoroczny absolwent ASP we Wrocławiu. Nasz projektant, designer, odpowiedzialny za projektowanie produktów, za wizualizację marki i materiały graficzne do marketingu.

Skąd wziął się pomysł na biznes i dlaczego branża ceramiczna?

Inspiracją była moja kotka Snickers. Gdy korzystałem z toalety zobaczyłem, że ja mam do dyspozycji białą, lśniącą, czystą, higieniczną „porcelankę”, a mój kot – dość obrzydliwy, niezbyt ładnie pachnący toi-toi, coś we mnie zaprotestowało i natychmiast zapragnąłem to zmienić .

Poszukiwałem w sieci ceramicznej kuwety dla kota. W sklepach zoologicznych, na aukcjach, najpierw w Polsce, potem w Europie, w Stanach – nie znalazłem. Poszukiwałem czegoś, co da się na taką kuwetę zaadoptować – nie znalazłem. Ani w sklepach, ani na targach staroci, ani nigdzie.

Wówczas zaświtało mi, że skoro nie ma ceramicznych kuwet dla kotów na świecie, to być może to jest coś, co samemu trzeba wyprodukować i zaproponować światu. No przecież chyba dla każdego prędzej, czy później stanie się oczywiste, że jak sedes – to ceramika. Tak pomyślałem.

Oczywiście natychmiast zaświtała kolejna myśl – dlaczego nikt nie produkuje ceramicznych klozetów dla kotów. Odpowiedź na to pytanie jest pewnie złożona, ale na pewno jednym z ważnych jej aspektów jest spora trudność technologiczna wyprodukowania tak dużych ceramicznych kształtów, w produkcji seryjnej, powtarzalnych, o właściwych parametrach – waga, jakość, kształt, koszt itd.

Skąd miał Pan wiedzę, jak produkować produkty z ceramiki?

Nie miałem w ogóle świadomości, że wyprodukować kuwetę z ceramiki, to trudność. Niestety już pierwsze spotkania z ceramikami i próby złożenia zlecenia rozwiały moje nadzieje. Okazało się, że nikt nie chce się tego podjąć, choć skontaktowałem się z wieloma firmami.
W ogóle produkcja ceramiki to trudne rzemiosło. Wszystko ma znaczenie. Najpierw – wielkość pieca, później skład mieszanki glinki, temperatura i „przewiewność” w trakcie wstępnego suszenia, nawet wilgotność powietrza, krzywa nagrzewania i stygnięcia pieca.

Pierwsze formy wykonał nieżyjący już emerytowany formierz z Bolesławca, legenda tamtejszej ceramiki Pan Adam Choraś. No i rozpoczęliśmy próby technologiczne.

Po 1,5 roku prób udało się poukładać wszystkie parametry i uruchomić produkcję krótkich serii powtarzalnych produktów.

Jak sfinansował Pan swój pomysł na biznes?

Sfinansowałem całe przedsięwzięcie wyłącznie własnymi środkami. Owszem, uzyskałem unijną dotację inwestycyjną, jednak niestety nie udało się jej skonsumować. Ale to był ważny etap tworzenia firmy. Dzięki konieczności przygotowania wniosku o dotację trzeba było wszystko jeszcze raz przemyśleć, przeliczyć na pieniądze, założyć harmonogram czasowy realizacji poszczególnych etapów projektu, przemyśleć jeszcze raz konieczność, zasadność i przewidywany zwrot poszczególnych inwestycji. Założyć zatrudnienie i obszar obowiązków ludzi pracujących przy projekcie. Dodatkowo zastanowić się po raz kolejny nad rynkiem, opracować plan ekspansji rynkowej, nie tylko w Polsce, ale i zagranicą.

W gotówce całe przedsięwzięcie pochłonęło sporo ponad 100 tys. PLN. Jeśli do tego dodać pracę, którą włożyłem (licząc po bardzo skromnych stawkach rynkowych), wyjdzie tego nie mniej niż 300 tys. zł. Dziś wartość 50Cats, liczona najczęściej stosowaną przez inwestorów metodą NPV wynosi ponad 500 tys. zł

 

Słyszałem, że jedną z kuwet kupił szejk z Bahrajnu. Proszę opowiedzieć coś o tym.

Było czwartkowe wczesne popołudnie, gdy zadzwonił firmowy telefon. Odebrałem i słyszę: Ahmad ibn Nasih, assistant the honorable shaikh… . Słowo, że zgłupiałem. Znaczy – rozumiałem słowa, ale nie rozumiałem kompletnie co ten człowiek do mnie mówi?! Wybrnąłem z tego jakoś i ostatecznie ustaliliśmy, że będziemy się kontaktować przez e-mail. No i przyszedł e-mail, z którego wynikło, że Ahmad dowiedział się o nas od… znajomej znajomego… przyjaciela wspierającego projekt z Nowego Yorku –pokazał Szejkowi. Szejk Hadmid bardzo chciał mieć taką kuwetę dla swojej kotki – Szeherezady, ponieważ nikt jeszcze na świecie takiej nie ma.

Myślałem, że to wszystko to całkiem udany żart któregoś z moich przyjaciół. Okazało się, że nie i rzeczywiście Ahmad w imieniu Szejka będzie prowadził rozmowy.

Maciej przygotował kilka wstępnych projektów. Teraz czekamy na akceptację Szejka. Uczestniczył w tym przygotowaniu zaprzyjaźniony złotnik z Poznania, który wspomógł nas swoją wiedzą na temat kamieni szlachetnych. Przyjęliśmy, że osadzimy w kuwecie rubiny z Birmy. Przyjęliśmy 18-karatowe złoto oraz arabską mandalę jako ornament. Udało się! Szejk był pod ogromnym wrażeniem! Zaakceptowali i kupują!

To dla nas niezwykle prestiżowa sprawa. Z całą pewnością pomoże nam, jeżeli będziemy się wybierać na targi w październiku do Dubaju.

Gdzie sprzedajecie najwięcej ceramicznych kuwet?

Sprzedajemy i zamierzamy sprzedawać nasze produkty głównie na rynkach zagranicznych. Taka strategia wynika wyłącznie z kalkulacji. Polski rynek produktów zoologicznych premium jest po prostu mały. Cały rynek wynosi w Polsce ok. 3 mld PLN. Dla porównania – w USA to jest ok. 250 mld PLN. Gdzieś pomiędzy jest jeszcze Europa i Wschód. Największym rynkiem europejskim jest Wielka Brytania. Tam mieszka ok. 21,5 mln kotów, prawie w co czwartym domu. Drugim w kolejności jest rynek Niemiecki – ok. 12 mln kotów. Obok jest Austria, Szwajcaria, Francja, Włochy, Benelux, Hiszpania. Europa to łącznie około 150 mld PLN. Oprócz tego jest Wschód i to właśnie na Bliskim Wschodzie otworzyły się dla nas ciekawe możliwości.

Rynku polskiego oczywiście nigdy nie będziemy lekceważyć. W końcu jesteśmy stąd i jest nam tu o wiele łatwiej. Trzeba przyznać, że Polacy to wdzięczni klienci. Wiedzą co to znaczy dobry styl i nie wahają się wydać trochę więcej pieniędzy na swoich pupili.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Jesteśmy na bardzo początkowym etapie naszej przygody. Mamy wymyślone i opracowane i realizujemy nasze plany rozwojowe. Rozwój 50Cats odbywa się wielowymiarowo i wielowątkowo.

Najpierw – rozwijamy się geograficznie, czyli próbujemy zaistnieć na kolejnych rynkach, w kolejnych krajach. To się już dzieje i to nawet czasem trochę szybciej niż zamierzyliśmy. Np. na targach Interzoo w Norymberdze nawiązaliśmy wiele kontaktów z firmami dosłownie z całego świata. I miesiąc po nich odezwał się potencjalny dla nas partner z USA.

Wprawdzie w przyszłości rozważaliśmy debiut na amerykańskim rynku, ale chcieliśmy to zrobić z trochę większym rozmachem – z jakimś własnym lub zaprzyjaźnionym centrum dystrybucyjnym, z zaplanowaną kampanią promocyjną itd. Ale skoro pojawił się potencjalny partner, to oczywiście próbujemy skorzystać z okazji.

Następnie – rozwój oferowanego asortymentu. Lada moment pojawią się w naszej ofercie kolejne kolekcje kuwet, nad którymi pracujemy. Pojawi się asortyment uzupełniający – miseczki do wody i karmy, oczywiście w naszych kolekcjach. Projektujemy łopatki do żwirku z ceramicznymi rączkami – w kolekcjach. Będzie żwirek naszej marki, dedykowany do kuwet ceramicznych. Będą dywaniki/wycieraczki pod kuwety, będą środki czystości i inne akcesoria. Prace nad tymi produktami intensywnie trwają.

Razem z tym wszystkim musi następować rozwój organizacyjny. Planujemy powiększenie zespołu. Będziemy potrzebowali kreatywnych, zaangażowanych ludzi, którzy nie boją się wyzwań. Mamy w planach inwestycje i w infrastrukturę i w produkcję. Oczywiście wszystko musi następować płynnie, w miarę rozwoju finansowego firmy i tempo jej rozwoju musi być właściwe, żeby ani nie przeinwestować, ani nie pozostać w tyle.

Rozwój innowacyjny – to kolejny wątek. Mamy w planach zaprząc high tech w służbę naszym kotom. Chcemy stworzyć kuwetę, która „sama” umożliwi właścicielom kotów łatwiejsze dbanie o ich zdrowie. Będzie ważyć, mierzyć i analizować mocz kota, sygnalizując nieprawidłowości zdrowotne na telefonie właściciela dzięki aplikacji, którą też zamierzamy stworzyć. Ale to przyszłość. Na to potrzeba zdobyć wcześniej jakąś pozycję rynkową, pewną stabilizację i oczywiście kapitał.

Rozwój kapitałowy – na razie powstaliśmy i rozwijamy się wyłącznie w oparciu o własny kapitał. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że taki organiczny rozwój to może być za mało i za wolno. W sumie od dawna rozważam drogę rozwoju kapitałowego 50Cats i właściwie jestem w tej chwili najbliższy przyjęcia strategii pozyskania partnera kapitałowego, ale jednocześnie takiego, który wspomógłby rozwój wniesionymi kompetencjami. Po prostu rozmiar przedsięwzięcia, na które się porwałem i które zamierzyłem zrealizować zaczyna mnie troszeczkę przerastać – doba ma tylko 24 godziny.

Czy jest coś jeszcze na co chciałby Pan zwrócić uwagę czytelnikom?

Ekologia. To dla mnie ważne. Proponujemy produkt, który nie jest plastikowy. Plastik to ekologiczna plaga naszych czasów. Zanieczyszczenie środowiska plastikiem to, wg raportów ONZ i innych instytucji większe zagrożenie dla naszej egzystencji niż globalne ocieplenie.

Mam satysfakcję, że mogę na swoją malutką skalę zrobić coś dla ziemi – zaproponować produkt, który zastąpi plastik choć w małym obszarze naszego codziennego życia.

Tymczasem jesteśmy dopiero na początku wielkiej przygody i jeszcze przed nami długa i wyboista droga, żeby zrealizować ambicje – zrewolucjonizować standardy kocich toalet na świecie.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

Arek1

3 sierpnia 2018 Odpowiedz

Czyli gościu po prostu sprzedaje miski ceramiczne w kształcie kuwet. Ale każdy biznes jest dobry, który przynosi kasę. 150 lat temu powszechnie sprzedawano nocniki ceramiczne, więc pomysł jest trochę retro.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*