Polski start-up chce ograniczyć koszty komunikacji miejskiej o 20 proc. „Zaczynaliśmy od carpoolingu na żądanie”

Zaczynali od pomysłu carpoolingu na żądanie, ale idea szybko przekształciła się w inny projekt. Start-up z Polski chce namieszać na rynku komunikacji zbiorowej. Czwórka pasjonatów stworzyła aplikację, która umożliwia mieszkańcom miast zamawianie przejazdów np. autobusami z dowolnego punktu A do dowolnego punktu B elastyczną trasą i w ramach z góry określonego czasu. Zdaniem pomysłodawców korzystanie z aplikacji Broomee może obniżyć koszty nawet o 20 proc.  Pierwsze wdrożenia z samorządami terytorialnymi zaplanowane mają na 2020 rok – mówią twórcy Broomee.

Twórcy start-upu Broomee

Grzegorz Marynowicz: Czym jest stworzona przez Was aplikacja? Czy Wasz start-up rozwija także inne projekty?

Stefan Cylwik: Broomee to przede wszystkim system do zarządzania elastycznym transportem zbiorowym na żądanie zamawianym przez smartfon bez ustalonych wcześniej tras, czy rozkładu jazdy, który dostosowuje się do sposobu życia mieszkańców w ekosystemie miejskim i podmiejskim. Nasz startup realizuje aktualnie ten jeden projekt.

Jak w praktyce działa aplikacja i co daje jej użytkownikowi? Ile można zaoszczędzić?

W aplikacji pasażera w intuicyjny sposób zamawia się przejazd wprowadzając lokalizację startową i docelową. Aplikacja znajduje pojazd i wskazuje punkt odbioru oraz ten, w którym pasażer wysiada (tzw. pick-up and drop-off point). Pasażer kierowany jest przez nawigację do odpowiedniego punktu, z którego jest odbierany. Punkty te mogą być oddalone np. o 100 metrów od lokalizacji aktualnej/docelowej (a więc nie zawsze będziemy odebrani z aktualnej lokalizacji), aby efektywniej dobierać pasażerów oraz trasy, jak również w bezpiecznych miejscach ich odbierać. W trakcie jazdy trasa jest modyfikowana zgodnie ze zgłoszeniami chęci przejazdu w zbliżonym kierunku z zachowaniem określonego czasu przejazdu wyznaczonego na samym początku, aby każdy dojechał w wybrane miejsce na czas nawet, jeśli dosiądzie się kilka kolejnych osób. Optymalizacja następuje nie tylko na poziomie jednego pojazdu i jednej trasy, a całej floty pojazdów odpowiednio dystrybuując pojazdy pomiędzy użytkowników, a więc dziesiątek i setek pojazdów oraz jeszcze większej liczby tras w danym momencie. Kierowca również dysponuje dedykowaną aplikacją, która przeprowadza go przez cały proces jego pracy. Wskazuje mu na bieżąco, gdzie powinien pojechać i skąd odebrać oraz gdzie zawieźć pasażerów.

System w czasie rzeczywistym wyznacza i optymalizuje trasy pod kątem nie tylko zgłoszeń w aktualnym momencie, czy potencjalnego popytu, ale również pogody, a docelowo także behawiorystyk ludzi, a więc ich nawyków i zachowań. Aktualnie to ludzie muszą dostosować się do transportu publicznego. My tworzymy system, dzięki któremu to transport publiczny będzie się do nich dostosowywał na bieżąco w czasie rzeczywistym.

Koszty przejazdu dla mieszkańców ustalane są przez samorząd, który wdraża rozwiązanie. Może być on transportem bezpłatnym lub z częściowym partycypowaniem w kosztach przez mieszkańców. Podobnie, jak to jest teraz. Z bardzo dużym entuzjazmem spotyka się także możliwość dostosowania ceny przejazdu do jego czasu tj. im więcej czasu możemy poświęcić na przejazd, tym mniej za niego zapłacimy, a w efekcie więcej pasażerów zostanie zabranych na trasie. Jeśli zależy nam bardziej na czasie możemy wybrać również taką opcję. Miasto/Gmina może wykorzystać taki rodzaj transportu zamiast standardowego z ustalonymi trasami i rozkładem jazdy lub uzupełnić ten standardowy na obszarach niedokomunikowanych – wykorzystując aktualną flotę lub mniejszą (np. z udziałem podwykonawcy/przewoźnika) typu vany 7-8 osobowe. Mniejsza flota umożliwia znaczące ograniczenie kosztów, dojazd w miejsca, gdzie większe pojazdy nie mogą dotrzeć, czy po prostu nie ma potrzeby wykorzystywać wielkogabarytowych. Elastyczne trasy pozwalają na bieżąco dostosowywać się do potrzeb komunikacyjnych mieszkańców w danym momencie. Dzięki temu względem standardowego transportu publicznego ten na żądanie oferowany przez Broomee może ograniczyć koszty nawet o 15-20% oraz kilkukrotnie zwiększyć częstotliwość kursowania (zmniejszyć czas oczekiwania na przejazd), zwiększyć wykorzystania floty, jak również obszar objęty komunikacją publiczną.

Kiedy i jak zrodził się pomysł na uruchomienie takiego projektu?

Prace rozpoczęły się od pomysłu stworzenia systemu do carpoolingu na żądanie, a więc możliwości znalezienia w danej chwili prywatnego kierowcy, który jedzie w tym samym kierunku co my, aby mógł zrekompensować koszty przejazdu, a przede wszystkim lepiej wykorzystać posiadane zasoby (samochód) i zmniejszyć ruch na drogach. W trakcie rozwoju, poznawania rynku oraz potrzeb mieszkańców i miast zmieniał się model biznesowy wraz z kolejnymi hipotezami badawczymi, które weryfikowaliśmy. Zauważyliśmy duży problem nieefektywnych tras i rozkładów jazdy komunikacji publicznej, długiego czasu oczekiwania na przejazd, niskiego komfortu przejazdów, czy wysokich kosztów, które w wielu regionach nie pozwalają na uruchamianie transportu publicznego w ogóle. Jest to szczególnie widoczne na obszarach poza centrami miast, czy podmiejskich i w dużej mierze w średnich oraz mniejszych miastach, gdzie niejednokrotnie czeka się na autobus 30-60 minut, a jedzie nim kilka-kilkanaście osób. W efekcie oferujemy samorządom lokalnym, a więc gminom i miastom system, który umożliwia wdrożenia transportu zbiorowego na żądanie zamawianego przez smartfon. W tym momencie nie oferujemy pełnej usługi transportowej, ale możemy wspomóc miasto w dobraniu odpowiedniej formy przewoźnika. Nawiązujemy też współprace z takowymi, aby szybciej docierać do miast z innowacyjną formą transportu, jaką oferujemy. Operator transportu może również sam skorzystać z naszego rozwiązania i wdrożyć je we współpracy z samorządem lokalnym lub we własnym zakresie, jako prywatną usługę transportową. Miasta i gminy, które są zainteresowane naszym rozwiązaniem mogą też liczyć na wstępną analizę w celu dostosowania formy i zakresu usługi adekwatnej dla danego regionu. Może to być całe miasto, jedna dzielnica, czy obszar podmiejski.

Ile czasu i pieniędzy wymagało dopięcie i realizacja pomysłu?

Pierwsze działania w kierunku Broomee rozpoczęły się już w październiku 2017 roku, ale realnie rozwój modelu biznesowego wystartował z początkiem 2018 roku. Był to też czas budowania zespołu, gdyż jest to baza dobrego startupu. Początkowo było to uczenie się specyfiki, potrzeb rynku i testowanie podstawowych hipotez. Wraz z rozwojem biznesu i weryfikacją kolejnych hipotez stopniowo rozpoczynaliśmy prace nad systemem od sierpnia 2018 roku, a zespół się rozbudowywał. Prace trwają cały czas, aby system działał, jak najbardziej sprawnie, optymalizacja była, jak najlepsza, a biznes szybko przynosił duże korzyści nam i przyszłym inwestorom oraz dostępny był, w jak największej części świata.

Finansujecie się wyłącznie ze środków własnych?

Od początku trwania projektu jest on finansowany ze środków własnych oraz pracą własną. Aktualnie rozmawiamy z funduszami VC oraz inwestorami prywatnymi o inwestycji i poszukujemy kolejnych zainteresowanych innowacyjnymi przedsięwzięciami z globalnym potencjałem. Zachęcamy do kontaktu inwestorów, którzy poszukują innowacyjnych projektów.

Fot. FORUM/ Andrzej Bogacz

Podobnych rozwiązań nie ma na rynku?

Podobne rozwiązania zaczęły pojawiać się pare lat temu w USA, jednak głównie, jako transport komercyjny, czyli a’la zbiorowa taksówka. Od 1,5 roku pojawiają się w Europie, na razie na kilku mniejszych obszarach i w kilku miastach. Rynek wykazuje dużą potrzebę rozwiązania problemu komunikacyjnego, jaki zdefiniowaliśmy wykorzystując nasze rozwiązanie. Jednocześnie zagospodarowany jest jedynie promil rynku. Nawet w dobie szerokiego dostępu do samochodów prywatnych, bikesharingu, scootersharingu, carsharingu, ridesharingu i wszelkich tego rodzaju rozwiązań, transportu publiczny nie zniknie, powinien jednak szybko ewoluować idąc za potrzebami ludzi i możliwościami technologicznymi. Jedyną możliwością, aby ludzie nie odchodzili od niego na rzecz prywatnych pojazdów jednocześnie korkując miasta jest przeniesienie transportu publicznego w XXI wiek. W Polsce takich rozwiązań nie ma, podobnie, jak w większości krajów na świecie. Daje to nam, więc duży potencjał do rozwoju. My odróżniamy się od istniejących rozwiązań kilkoma elementami tj. wykorzystaniem „inteligentnej optymalizacji” z użyciem algorytmów samouczących się i sztucznej inteligencji; „rozszerzamy rynek”, ponieważ system można wykorzystać zarówno w pojazdach kilku osobowch, czy kilkudziesięcio osobowych, jak również różnej wielkości w jednym momencie, a więc system w automatyczny sposób wie, w jaki sposób dystrybuować pojazdy o różnej wielkości; a przede wszystkim „masową personalizacją”, czyli uwzględnianiem nie tylko preferencji ludzi co do przejazdu, ale również wielu innych zmiennych tj. pogoda, zachowania komunikacyjne i nawyki poszczególnych osób wedle, których funkcjonują każdego dnia.

Czy trudno jest przekonywać potencjalnych użytkowników? Jak do nich docieracie?

Rynek polski jest trudny z uwagi na szereg procedur, więc nie jest to łatwe szczególnie, gdy mówimy o wdrażaniu czegoś, czego w Polsce jeszcze nie ma, a dodatkowo brzmi dla wielu nieprawdopodobnie. Przecież, jak komunikacja publiczna może być na żądanie? Może, a my to oferujemy. Dużo zależy od otwartości i odwagi do wdrażania innowacji przez samorządy terytorialne. Wiele mówi się o tzw. smart city. Trzeba, jednak patrzeć na wszelkie nowe rozwiązania takie, jak nasze długoterminowo i mając wizję przyszłości za 5-10-15-20 lat. Nie da się efektywnie wdrażać innowacji bez długoterminowej wizji i odwagi do działania. Rozmawiamy o wdrożeniach z kilkoma miastami w Polsce, pierwsze planowane sa na 2020 rok. W najbliższych miesiącach rozpoczniemy również działania poza Polską, aby jak najszybciej wdrażać nasze rozwiązanie również poza Polską. Do samorządów terytorialnych docieramy w różny sposób czasem bezpośrednio przez urząd miasta, czasem korzystając z własnych kontaktów, niekiedy przez partnerów strategicznych, a czasem to one same się do nas zgłaszają, gdy usłyszą o naszym rozwiązaniu. Zdarzyło nam się rozmawiać z jednym miastem przez kilka miesięcy, żeby doszło do jakiejkolwiek decyzji, a z innym po jednym mailu i 30-minutowej rozmowie usłyszeliśmy przysłowiowe „tak”. Odpowiedź brzmi, to zależy.

Aplikacja jest darmowa? Na czym chcecie zarabiać?

Aplikacja jest darmowa dla mieszkańców, ale największą wartością nie jest ona sama, a system stojący w tle, który zarządza i optymalizuje cały transport. Oferujemy samorządom terytorialnym nasz system odpłatnie w ramach subskrypcji. W przyszłości widzimy szereg możliwości rozszerzenia modelu biznesowego. Dla każdego zainteresowanego miasta, czy gminy możemy przygotować zindywidualizowaną ofertę, więc jeśli są one zainteresowane wystarczy się do nas odezwać na mail: broomeetogather@gmail.com.

W ilu miastach można skorzystać z Waszej aplikacji? W ilu chcecie być obecni?

Pierwsze wdrożenia z samorządami terytorialnymi zaplanowane są na 2020 rok. Cały czas pracujemy nad systemem oraz pozyskujemy zainteresowane miasta i gminy chcące dołączyć do rewolucji transportu zbiorowego w Polsce, który zainicjowaliśmy. Zachęcamy do kontaktu z nami. Długoterminowo zamierzamy być obecni na całym świecie w tysiącach miast.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Jakieś rady dla osób myślących o start-upie w tej branży? Jakie trudności napotykaliście?

Przede wszystkim nie bać się rozmawiać o pomysłach. Wielu osobom wydaje się, że ktoś od tak go ukradnie. W świecie startup’ów oczywistą prawdą jest, że o tym samym myśli w danej chwili wiele osób na świecie lub już realizuje daną koncepcję. Jeśli pomysł można ukraść i zrobić tak samo dobrze lub lepiej, to może warto jest wtedy zastanowić się, jak go zmodyfikować, aby nie było to takie łatwe. Nawet, jeśli ktoś już realizuje, czy zacznie realizować coś podobnego to jest milion dróg i sposobów wdrożenia, form produktu. Myśląc od samego początku globalnie zawsze jest miejsce na nowy podmiot bo zawsze można zrobić coś lepiej. Nikt nie dowie się, jak zrobić coś lepiej nie rozmawiając o pomyśle, nie poznając innego punktu widzenia, nie zbierając informacji i potrzeb użytkowników. To jest podstawa. W Polsce jeszcze się tego uczymy, ale z mojego doświadczenia, chociażby z University of Cambridge, gdzie miałem okazję szkolić się w ramach Szkoły Pionierów PFR jest oczywistym, że wszyscy dzielą się wiedzą i kontaktami. Wynosi się z tego znacznie więcej niż można stracić. Na porządku dziennym zdarzały się takie sytuacje, że ktoś rozmawiał o swoim pomyśle i w trakcie rozmowy usłyszał „wiesz co, znam kogoś kto zajmuje się czymś podobnym, myślę, że warto, żebyście porozmawiali”, albo „mój znajomy szuka ciekawych projektów i ma szeroką wiedzę w Twojej branży, może Ci pomóc” i w tym momencie wyciągał telefon, dzwonił i umawiał spotkanie na kolejny dzień, albo nawet za godzinę. Nie świadczy to wcale, że my w Polsce jesteśmy w czymś gorsi, wręcz przeciwnie. Z moich i nie tylko moich obserwacji wynika, że w niczym nie odbiegamy od krajów zachodnich. Jedyne czego musimy się nauczyć to to, że konstruktywny feedback oraz umiejętność wyciągania wniosków i wiedzy z odmiennego punktu widzenia jest ogromną wartością. Nie powinno się traktować tego, jako negowanie pomysłu, a wręcz przeciwnie zbierać garściami przeciwne punkty widzenia i wytykane błędy, które można zawczasu rozwiązać. Popełnianie ich to największa wartość dla osoby tworzącej startup. Im więcej popełni się błędów, z których wyciągnie się wnioski, tym lepszy efekt się osiąga. Nie można się ich bać, a powinno się do nich dążyć. Mają tu zastosowanie słowa wielu znanych osób, chociażby Niels’a Bohr’a, duńskiego fizyka uhonorowanego Nagrodą Nobla: „Ekspert to człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie”, czy Winston’a Churchill’a „Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”. I to ostatnie jest bardzo ważne, nieważne ile popełni się błędów, ile razy trzeba będzie coś zmienić, nie można tracić zapału do pracy. Nie sposób wymienić wszelkie trudności, które napotkaliśmy. W startupie trzeba się przyzwyczaić do życia w ciągłej zmianie i podejmowania decyzji przy niepełnej informacji lub ich braku. Otwarta głowa, popełnianie błędów i wyciąganie z nich wniosków, odwaga oraz wiara w siebie i zespół to podstawa, aby iść do przodu, a warto też wspomnieć, że dobry zespół to połowa sukcesu.

Cele na najbliższy czas to?

Jest ich wiele. Na najbliższe 1,5 roku mamy 3 główne cele. Pierwszy to pozyskanie wartościowych inwestorów, którzy swoją inwestycją umożliwią nam dynamiczny rozwój systemu, a swoim know-how wesprą w ekspansji w Polsce i za granicą. Drugim jest zrealizowanie pierwszych wdrożeń w 2020 roku i pozyskiwanie kolejnych klientów w Polsce i za granicą. Trzeci to pracowanie nad strategicznymi partnerstwami, które przyspieszą rozwój i skalowanie Broomee.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*