5 najczęstszych wpadek na Facebooku

Na pierwszy rzut oka prowadzenie firmowego profilu na Facebooku wydaje się dziecinnie proste: dobranie kilku grafik, wrzucanie postów i zbieranie lajków. Szybko jednak okazuje sie, że im głębiej w las, tym ciemniej, a obrazki ze śmiesznymi kotami nie załatwią sprawy ubywających fanów. Złe opinie w Internecie rozchodzą się jeszcze szybciej niż powstają, a zmiana zdania zniechęconego użytkownika wymaga wielu różnych zabiegów i nie zawsze gwarantuje sukces. Poniżej znajdziecie pięć wskazówek, dzięki którym unikniecie wielu kryzysów.

foto: Thinkstock 

1. Kupowanie Fanów

To trochę jak opłacanie statystów do stania w kolejkach, nakręcających zainteresowanie np. premierą nowych produktów. Kilka osób się nabierze, ale te bardziej ogarnięte, szybko zrozumieją co jest grane.

Firma ledwie powstała, a jej profil ma już ponad 100 000 fanów, z czego połowę z Azji?Zamiast marnować pieniądze na kupowanie „lajków”, lepiej przeznaczyć je na dobrze przemyślaną kampanię Facebook Ads, która przyciągnie osoby naprawdę zainteresowane działalnością firmy. Ponadto trzeba pamiętać, że w przypadku społeczności, w pierwszej kolejnośći liczy się jakość, a dopiero potem ilość. Zatem nawet jeśli nie posiadasz dużego budżetu na reklamę, dostosuj jej parametry tak, by dotrzeć do wąskiej, ale faktycznie zainteresowanej Twoją działalnością grupy. 

2. Niedopasowanie treści do odbiorców

To jeden z najczęściej powtarzanych błędów, o którym nie sposób nie wspomnieć. Obrazek z kotem będzie bawić pewnie niejedną osobę, ale czy na pewno powinnien znaleźć się na fanpage’u sklepu meblowego? Odpowiedź jest oczywista. Jakość fanów to także zasługa ciekawego contentu, który nie trafia na timeline przez przypadek. I nikt nie mówi, że nie może być zabawnie – wręcz przeciwnie, niech będzie, ale niech administrator ma świadomość, po co to robi. Innymi słowy, treści humorystyczne pojawiające się na fanpage’u, powinny bawić grupę docelową. 

3. Hejterzy

Niezależnie od branży, w jakiej działa firma, prędzej czy później wśród komentatorów jej poczynań, trafi się wiecznie niezadowolony narzekacz, któremu obca jest konstruktywna krytyka. Hejterzy nie przebierają w słowach, często specjalizują się w łacinie kuchennej i doszukują dziury w całym.Takim delikwentom można ograniczyć pole do popisu włączając filtr wulgaryzmów – jest to jedna ze standarowych opcji dostępna w panelu administracyjnym fanpage’a. Komentarze hejtera można także ukryć lub usunąć – jednak trzeba pamiętać, że kasowanie nieprzychylnych wpisów rzadko pozostaje niezauważone i może przerodzić się w prawdziwy kryzys. Czasami najlepiej jest zaprosić takiego narzekacza do rozmowy prywatnej (dbając o język i właściwy poziom wypowiedzi) i nie czynić z konfliktu sprawy publicznej.

4. Milczenie

Dotyczy to zarówno małych, jak i nieco większych fanpage’y. Nie wszyscy posiadają pieniądze na płatne promowanie strony poprzez Facebook Ads. Warto zatem poświęcić nieco czasu na dotarcie do potencjalnie zainteresowanych osób poprzez wchodzenie w interakcję z innymi stronami oraz użytkownikami – oczywiście zachowując odpowiedni umiar, bez spamowania.

Gdy fani zaczynają udzielać się na fanpage’u – warto jest odpowiadać na ich komentarze oraz wiadomości, albo chociaż polubić ich wpis – niech społeczność czuje, że nią jest!

5. Brak wyczucia

Ciężko nie odnieść wrażenia, że niektórzy administatorzy zapominają o granicach dobrego smaku. Zdobywanie rozgłosu za wszelką cenę nie jest drogą jaką należy podążać. Najlepiej odda to przykład pewnej firmy developerskiej, która wykorzystała tuż po ogłoszeniu śmierci znanej polskiej aktorki, na swoim fanpage’u napisała:

„Zmarła aktorka (…), która Wraz z mężem wynajmowała mieszkanie i korzystała z basenu w budynku…”Jak łatwo się domyślić, wywołała niemałe oburzenie, a dobry wizerunek firmy został bardzo mocno nadszarpnięty.

Powyższe rady nie sprawią, że prowadzenie firmowego fanpage’a stanie się nagle dziecinnie proste, ale stosowanie się do nich z pewnością je ułatwi. Pasuje tu porównanie do prognozy pogody, którą można przewidywać, ale nigdy nie ma pewności czy się spełni. Pamiętajcie jednak, że jedna rzecz, która sprawdza się zawsze – w Internecie nic nie ginie. 

– Wpadki na Wykopie i Facebooku

– Jak wykorzystać fanów z Facebooka?

Kacper Błoński