Była ambasador i konsul rozkręciła własny biznes. Zajęła się produkcją żywego octu

Przez lata Urszula Gacek była ambasadorem Polski przy Radzie Europy, a później objęła stanowisko konsula generalnego RP w Nowym Jorku. W pewnym momencie postanowiła rozpocząć przygodę z własnym biznesem. – Produkcja octu wcale nie była w moich planach zawodowych, to raczej wynik szczęśliwego splotu okoliczności i inspiracji – mówi Urszula Gacek, założycielka Octovni.

Była ambasador i konsul generalna RP produkuje własny ocet; Fot. Magda Klimczak

Bartłomiej Godziszewski: Piastowała Pani ważne stanowiska w Państwie. Była Pani ambasadorem Polski przy Radzie Europy, konsulem generalnym w Nowym Jorku. Skąd decyzja, aby zostać przedsiębiorcą?

Urszula Gacek: Życie czasami pisze nam ciekawy scenariusz. W 2016 roku rozstałam się Ministerstwem Spraw Zagranicznych, chociaż nie pożegnałam się z pracą dyplomatyczną (nadal szkolę młodych dyplomatów w Polsce i zagranicą, i biorę udział w międzynarodowych misjach), ale po kilku latach nieobecności wróciłam do kraju, do swojego domu na wsi, położonego w pięknej dolinie rzeki Dunajec na południu Polski.

Była to doskonała okazja, aby zastanowić się, co dalej? Produkcja octu wcale nie była w moich planach zawodowych, to raczej wynik szczęśliwego splotu okoliczności i inspiracji. Posiadamy z mężem ponad 20 ha sadów, lasów, łąk, ale nigdy nie zajmowaliśmy się zawodowo rolnictwem.

Stare sady, w których rosną jabłonie, śliwy i czereśnie nie były komercyjnie wykorzystywane. Na terenach, które należą do nas, nieopodal rzeki Dunajec kilkanaście lat temu zaprzestano intensywnych upraw rolniczych.  Natura sama zdecydowała, że są tam idealne warunki (gleba, nasłonecznienie, klimat) dla głogu, tarniny i dzikiej róży. Po kilku latach powstał zagajnik drzew i krzewów, bez większej ingerencji ludzkiej. Mówiąc wprost – mieliśmy wspaniałe surowce, pozostało pytanie, jak je wykorzystać.

Na zdjęciu Urszula Gacek

Skąd pochodzą inspiracje?

Mieszkając w Nowym Jorku, poznałam tam dobrze znany i szeroko używany tzw. surowy, niefiltrowany ocet cydrowy, produkowany z 100% soku jabłkowego. Amerykanie używają tego octu od pokoleń, do celów kulinarnych i dla zdrowia. Ponadto w ofercie najlepszych koktajlbarów na Manhattanie zaciekawiły mnie „shrubs”, drinki na bazie octów owocowych.

Dlaczego zdecydowała się Pani postawić na produkcję „żywego” octu?

Poznałam świetne, oryginalne octy w Stanach Zjednoczonych, w Polsce miałam dostęp do własnych surowców i zidentyfikowałam niszę na polskim rynku, bo przyzwyczajona do używania żywego octu, chciałam go kupić w Polsce. Okazało się, że jest prawie niemożliwe znaleźć taki ocet na półkach polskich sklepów.

Spędziłam rok, podróżując, degustując i ucząc się o tradycyjnych metodach wytwarzania octu. Obecnie, w Polsce są one prawie całkowicie zastąpione przez octy pochodzące z masowej produkcji.

Czym ten ocet różni się od tego tradycyjnego, który często gości w polskich kuchniach?

Każdy z nas zna polski ocet spirytusowy, produkt przemysłowej fermentacji. Jest to ostry, pozbawiony smaku kwas. W mojej kuchni gości w szafce przy chemii gospodarczej, służy do odkamieniania i czyszczenia. Można też w Polsce bez problemu nabyć „octy winne”. To kolejne produkty masowe, przemysłowe, których czas produkcji liczy się w godzinach lub dobach.

Większość sklepowego octu jabłkowego nie jest produkowane z soku, tylko z jabłek gorszej jakości i wody, i też jest wynikiem bardzo szybkiej produkcji, a tzw. ocet balsamiczny dostępny w polskich supermarketach (nie mylić z prawdziwym, kilkuletnim, gęstym i aromatycznym octem z Modeny), to mieszanka octu winnego, koncentratu moszczu winogronowego, zabarwiony karmelem i zakonserwowany pirosiarczanem potasu.

Octy Octovnii, produkowane wyłącznie z pełnowartościowych tłoczonych owoców, są poddane długiej, tradycyjnej metodzie produkcji. Charakteryzuje się złożonym bukietem smaków i zapachów. Żywy ocet to niepasteryzowany ocet, naturalnie konserwowany przez swoją kwasowość, mający właściwości zdrowotne, probiotyczne i wyjątkowy smak.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Jak wygląda proces produkcji „żywego” octu. Czy wszystko produkuje Pani sama?

Francuskie słowo vinaigre, od słów vin (wino) i aigre (kwaśne), podsumowuje samą istotę octu. Podobnie jak dobre wino, ocet należy robić z owoców doskonałej dojrzałości i jakości. Proces musi uwzględniać zawartość cukru i kwasowość owoców, ponieważ wraz z ich odmianą i warunkami ich uprawy, określają one jakość i smak finalnego produktu.

Dla przykładu, nasz ocet cydrowy to idealne połączenie tradycyjnych odmian jabłek, zarówno słodkich, jak i cierpkich (by uzyskać pożądany poziom słodkości i kwasowości). Jabłka, tak jak wszystkie nasze owoce, są tłoczone i wyciskane ręcznie.

Używając tradycyjnej orleańskiej metody produkcji, octy Octovnii utleniają się i kwaszą, aż osiągną idealny stopień kwasowości. Ten proces trwa od kilku do kilkunastu miesięcy. Wszystkie octy produkujemy sami.

Czy doświadczenie pochodzące z wcześniejszych firm przydało się przy realizacji tego pomysłu na biznes?

Z pewnością tak. Pomimo że działam w ramach uproszczonej formuły „Rolniczego Handlu Detalicznego” wcześniejsze doświadczenie w sprawach formalno-skarbowych jest bardzo pomocne. Jednak moje doświadczenie biznesowe było B2B, usługowe. Teraz mam do czynienia z produkcją, z klientem detalicznym, do którego docieramy marketingowymi metodami, które nie istniały, kiedy ostatnio prowadziłam firmę. Wiele nowych rzeczy musiałam się nauczyć od podstaw.

Gdzie sprzedaje Pani swój ocet i jak dociera do klientów?

Głównie przez własny sklep internetowy, okazjonalnie na specjalistycznych targach. Ważną rolę odgrywają profile w mediach społecznościowych, Facebook, a nawet bardziej Instagram.

Fot. Magda Klimczak

Od stycznia 2019 r. mam ograniczoną możliwość prawną sprzedawać do gastronomii. Niestety, pomimo płomiennych deklaracji o tym, jak to Rolniczy Handel Detaliczny poprawi los małych polskich producentów owoców, jesteśmy ograniczeni w sprzedaży do gastronomii do własnego i sąsiednich województw. Z przykrością muszę stwierdzić, że moje starania, aby przekonać posłów z Komisji Rolnictwa do zastanowienia się nad nierównym traktowaniu rolników ze względu na lokalizację ich gospodarstw, w 99% przypadkach nie otrzymały nawet grzecznościowej odpowiedzi.

Czy planuje Pani stale rozszerzać produkcję?

Pracuję obecnie na recepturach na musztardy na bazie własnych octów. Planów na wielką ekspansję nie ma. Wyjątkowość produktów to ich rzemieślniczy charakter. Masowa produkcja mnie nie interesuje, bo masowy produkt nie interesuje mojego klienta

Octovnia to dość młody biznes. Jednak czy z perspektywy tego czasu, uważa Pani, że była to dobra decyzja, aby rozpocząć produkcję „żywego” octu nad Wisłą?

Pomimo pewnych mankamentów prawnych, formuła Rolniczego Handlu Detalicznego, pozwala „przetestować” swój produkt spożywczy bez nadmiernych formalności i restrykcji ze strony Urzędu Skarbowego. Dlatego podjęcie decyzji o produkcji octu nie było wielkim ryzykiem biznesowym. Produkcję rozpoczęłam świadomie, zdawałam sobie sprawę, że trzeba będzie również tworzyć rynek na dotychczas mało znany produkt. Decyzji nie żałuję.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*