Chce podbić świat marketingiem konwersacyjnym. Już dziś zainteresowała swoim pomysłem Rafała Brzoskę

Maja Schaefer swój innowacyjny produkt sprzedawała jeszcze na slajdach. Opracowała platformę do marketingu konwersacyjnego, czyli innymi słowy, chatbota. – Postawiliśmy sobie za cel, aby uruchomienie chatbota na naszej platformie było maksymalnie proste i szybkie, a nasi użytkownicy nie musieli posiadać wiedzy technicznej i mogli skupić się na części kreatywnej – czyli tej najważniejszej – mówi Maja Schaefer, CEO Chatbotize. Dziś jej klientami jest zarówno inPost, jak i PKO BP czy Yves Rocher. Co więcej, zaczyna odnosić także pierwsze sukcesy poza granicami kraju.

Na zdjęciu Maja Schaefer

Bartłomiej Godziszewski: Skąd wziął się pomysł na biznes?

Maja Schaefer, CEO Chatbotize: Na jednej z konferencji branżowych w Londynie zobaczyłam rozwiązanie wirtualnego asystenta w formie chatbota dla branży prawnej. Zafascynowała mnie prostota tego interfejsu, jego intuicyjność i tak naprawdę powrót do źródeł — czyli dostępu do informacji poprzez rozmowę. Od tej pory zaczęłam intensywnie eksplorować rynek chatbotów. Pierwszy raz wykorzystaliśmy chatbota podczas hackathonu KrakHack w 2017 roku — stworzyliśmy wirtualnego asystenta dla mieszkańców Krakowa. Projekt przyniósł nam zwycięstwo, a popularność rozwiązania wśród użytkowników dała impuls do dalszych działań.

Jak wyglądały początki?

Jeszcze jako Codeheroes, czyli firma typowo usługowa budująca dedykowane projekty dla klientów, wdrożyliśmy w InPost chatbota automatyzującego odpowiedzi na zapytania do biura obsługi klienta na Messengerze. W tamtym momencie Chatbotize miało być narzędziem służącym głównie do tego celu. Jednak w trakcie rozmów z wieloma potencjalnymi klientami, zrozumieliśmy, że prawdziwą, unikalną na rynku wartość dostarczymy, jeżeli chatbot będzie… zaprzyjaźniał się z użytkownikiem, angażował go w rozmowę i sprzedawał, a nie tylko udzielał suchych odpowiedzi. Wtedy wpadliśmy na pomysł, żeby chatbota dało się zbudować z gotowych modułów takich jak quiz, konkurs, głosowanie czy zagadka, których złożenie w całość to zabawa, jak układanie klocków. W ten sposób powstało docelowe rozwiązanie, które pod brandem Chatbotize udostępniliśmy w styczniu tego roku.

Jak działa wasz pomysł na biznes?

Chatbotize to kompleksowa platforma do marketingu konwersacyjnego, który zyskuje ogromną popularność, w szczególności na Zachodzie. Marketing konwersacyjny to powrót do źródeł, czyli wsparcia klienta i sprzedaży przez dwustronną komunikację, czyli rozmowę. Jak wygląda tradycyjna sprzedaż? Podczas rozmowy poznajesz potrzeby i wyzwania potencjalnego klienta, nawiązujesz z nim relację. Wymieniacie się wizytówkami, zapisujesz w notesie jego numer telefonu, krótką notkę ze swoimi spostrzeżeniami. Raz na jakiś czas wracasz do niego, aby porozmawiać o nowej ofercie albo złożyć mu życzenia na urodziny. My umożliwiamy przełożenie tych działań na cyfrową rzeczywistość. Automatyzujesz komunikację na kanałach czatowych (np. Messenger, czat na stronie, czat w aplikacji mobilnej) i rozmawiasz z tysiącami klientów jednocześnie. System przeprowadza ich przez rozmaite procesy, odpowiada na pytania, serwuje quizy, konkursy, zagadki. Chatbotize w „wirtualnym notesie” zapisuje informacje o rozmówcy, które następnie wykorzystuje do personalizacji komunikacji i lepszego dopasowania np. ofert dla poszczególnych klientów. Zupełnie jak w prawdziwym świecie zapisuje też do nich kontakt i w dowolnym momencie możesz wysłać określonej grupie odbiorców wiadomość. Wszystko to możesz skonfigurować dosłownie w kilka minut bez posiadania jakiejkolwiek wiedzy technicznej.

Jak sfinansowaliście wasz pomysł na biznes?

Jesteśmy modelowym przykładem działania leanowego. Rozpoczęliśmy od zbudowania MVP. A właściwie najpierw sprzedaliśmy produkt na slajdach. Klient zdecydował się na wdrożenie i musieliśmy dowieźć w pełni działające MVP w dwa tygodnie. Nie żartuję. Potem sprzedawaliśmy kolejne funkcje na slajdach i dorabialiśmy je, jeżeli klienci byli gotowi za nie zapłacić. Na pewno pomógł nam fakt, że na początkowym etapie kierowaliśmy nasz produkt do korporacji. Nie było otwartej rejestracji, nie dało się przetestować systemu wchodząc „z ulicy”, więc jeżeli obiecaliśmy, że nasz system coś ma, to mieliśmy od 24h do kilku tygodni na dostarczenie tego. To było szalone, kosztowało wiele nieprzespanych nocy, ale pozwoliło nam zbudować potężny produkt własnymi siłami. A przede wszystkim — doskonale dopasowany do potrzeb klientów, w końcu to oni dyktowali warunki.

Czy trudne jest stworzenie własnego chatbota i ile to kosztuje?

W zeszłym tygodniu spotkałam znajomego z branży, którego nie widziałam kilka dobrych miesięcy. Oznajmił mi, że skończył z chatbotami, ponieważ przestało się to opłacać. Zawsze, gdy nowa technologia wchodzi na rynek jest droga, ponieważ jest mało ekspertów w tej dziedzinie, a w ich interesie nie jest bynajmniej obniżanie cen. Przypomnijmy sobie, ile kosztowały pierwsze pecety, gry komputerowe, oprogramowanie dla korporacji. Wszystko zmienia się w momencie, gdy technologia staje się wysokodostępna. A staje się wysokodostępna, gdy pojawia się ktoś, kto powziął sobie za cel jej upowszechnienie. Ktoś, kto chce pokazać, że jej wykorzystanie jest proste, nawet jeżeli pod spodem kryje się sztuczna inteligencja, big data, uczenie maszynowe. Mało kto zastanawia się, jak zbudowana jest Tesla, iPhone czy Spotify. Chcesz po prostu jeździć fantastycznym samochodem, korzystać z dobrego telefonu i słuchać muzyki gdziekolwiek jesteś. Technologia ma służyć ludziom, a nie onieśmielać ich. Uważam, że marketing konwersacyjny powinien być powszechnie wykorzystywany i wierzę, że tak się stanie. A my, jako Chatbotize, przyczynimy się do tego. Dlatego postawiliśmy sobie za cel, aby uruchomienie chatbota na naszej platformie było maksymalnie proste i szybkie, a nasi użytkownicy nie musieli posiadać wiedzy technicznej i mogli skupić się na części kreatywnej – czyli tej najważniejszej. Umożliwiamy też każdemu skorzystanie z darmowej wersji Chatbotize, jeszcze bardziej obniżając próg wejścia.

Dlatego przyznałam mojemu znajomemu – „hej, to chyba my ubiliśmy twój biznes”. Na szczęście znalazł kolejną skomplikowaną technologię, więc ma się dobrze.

Zainteresowanie Rafała Brzoski waszym pomysłem przyśpieszyło rozwój całej waszej firmy. Jak to się stało, że założyciel firmy inPost postanowił wykorzystać wasz pomysł w swoim biznesie?

Lubimy w Chatbotize skakać na głęboką wodę. Jeżeli coś jest bardzo trudne, a wręcz niewykonalne, jeszcze bardziej chcemy to zrobić. I robimy. Mierzymy wysoko, więc jeżeli chcieliśmy pokazać, że można skutecznie zautomatyzować obsługę klienta, to gdzie, jak nie w firmie, z której usług korzysta większość Polaków? Dlatego umówiliśmy się na spotkanie z Rafałem Brzoską, przedstawiliśmy mu korzyści płynące z uruchomienia chatbota i… już. Nie kryje się za tym żadna magia. Myślę, że byliśmy przekonywujący i nieco bezczelni. Bezczelność nie zawsze jest złą cechą.

Czy dzisiaj chatboty są niezbędnym elementem fanpage’a każdej firmy?

Nie tylko fanpage, ale też innych kanałów, w których użytkownicy szukają kontaktu z marką — to może być też czat na stronie, w aplikacji mobilnej, a nawet głosowy Asystent Google. Oczywiście, że nie są niezbędne, tak samo, jak nie jest niezbędne prowadzenie fanpage na Facebooku, posiadanie firmowego numeru telefonu, adresu e-mail czy strony internetowej. Ale liczby nie kłamią. Według badań Statista z 2018 r., 45% respondentów preferuje chatboty, jako podstawowy sposób komunikacji w zakresie obsługi klienta. Jak podaje Facebook, aż 58% użytkowników czuje się pewniej wysyłając do firm wiadomości niż kontaktując się z nimi telefonicznie. Koszty obsługi klienta są coraz większe, zasięgi organiczne spadają, do tego dochodzi wyzwanie w zdobyciu uwagi Millenialsów i Generacji Z. Marketing konwersacyjny jest tutaj bezkonkurencyjny.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

W pewnym momencie zdecydowaliście się na ekspansję zagraniczną.

Nie było w tym strategicznego podejścia, a raczej splot szczęśliwych przypadków, więc decyzja była raczej spontaniczna. Jesienią zeszłego roku na konferencji poznaliśmy naszego partnera na rynek brytyjski, który jako jeden z pierwszych uświadomił nam, jak wartościowy produkt zbudowaliśmy. Przylecieliśmy z moim wspólnikiem Maciejem na spotkanie do Londynu. Przedstawiliśmy potencjalnemu partnerowi wszystkie funkcje, a on nie mógł uwierzyć, że zrobiliśmy to wszystko w tak krótkim czasie, bez zewnętrznego finansowania. Tak zaczęła się nasza brytyjska przygoda, która dopiero się rozkręca.

Jak dużo dziś firm korzysta z waszych rozwiązań? Są wśród nich znane marki?

Mamy na ten moment kilkudziesięciu płacących klientów i drugie tyle bezpłatnych kont, które uruchomiliśmy kilka dni temu, robiąc ukłon w kierunku MŚP. Jesteśmy w procesie dostosowywania i skalowania naszego procesu sprzedaży do mniejszych firm. W tej chwili 90% klientów Chatbotize to korporacje takie jak PKO BP, InPost, Yves Rocher czy Avon.

Jakie macie plany na przyszłość?

Podbić świat!

Udało się wam osiągnąć już niemały sukces. Może macie jakieś rady dla młodych start-upowców?

Jak najwcześniej zacznijcie sprzedawać, żeby zweryfikować, czy i za ile ktoś jest w stanie kupić Wasze rozwiązanie. Nie oderwijcie się od rzeczywistości –  rozmawiajcie dużo z potencjalnymi i aktualnymi klientami, nawet jeżeli macie już zespół sprzedażowy, który robi to za was.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*