Polacy sprzedają najdłuższe frytki na świecie. „Inwestycja nie przekracza 7 tys. zł”

Jak przyznają sami są przede wszystkim rolnikami zajmującymi się uprawą ziemniaków, zbóż czy buraków. Przygodę z gastronomicznym biznesem zaczynali kilka lat temu od zakręconych ziemniaków na patyku. Teraz wprowadzają na rynek frytki XXL, których długość sięga 30 cm. Mają maszynę do cięcia frytek gigantów, wypracowali specjalny proszek ziemniaczany i teraz innym oferują swój pomysł na biznes z niskim kapitałem. Cała inwestycja nie przekracza 7 tys zł. Taka kwota wystarczy, by kupić pełny zestaw od A do Z i rozkręcić własny biznes z frytkami XXL – mówią pomysłodawcy LongisFries.

Grzegorz Marynowicz: Pierwszy raz rozmawialiśmy kilka lat temu przy okazji Waszego pierwszego pomysłu, a więc zakręconego ziemniaka na patyku. Jak tamten biznes się rozwinął?

Mateusz Tomczak, Jacek Tomczak: Tamten pomysł szybko okazał się strzałem w dziesiątkę. Bardzo pomogła nam obecność w Dzień dobry TVN. Proszę sobie wyobrazić, że jeszcze w trakcie trwania programu mieliśmy już kilkaset zapytań od klientów zainteresowanych ziemniakami na patyku „JazzyChips”. Później jeszcze przez długi okres spływały zapytania i dzwoniły telefony. To nam pozwoliło szybko sprzedać sporo zestawów i wejść na zupełnie inny poziom rozwoju. Co ciekawe ciągle mamy mnóstwo klientów, którzy pierwszy raz słyszą o zakręconych ziemniakach na patyku. Cały czas sprzedajemy zestawy do JazzyChips i miło jest widzieć, kiedy punkt z naszym brandem zakręconego ziemniaka na patyku oraz sprzętem spotykamy podczas urlopu np. w Pobierowie, Ustce, Mielnie, Kołobrzegu czy Zakopanem.

Teraz wystartowaliście z nowym produktem. Dalej kręcicie się wokół ziemniaka:) Opowiedzcie coś więcej o Waszych frytkach XXL. 

Parafrazując znaną reklamę jednego z browarów stworzyliśmy prawdopodobnie najdłuższe frytki na świecie:-) Nie ukrywamy, że o biznesie ziemniaczanym wiemy sporo, bo sami oprócz rozwijania marek gastronomicznych uprawiamy m.in. ziemniaki. Jesteśmy przede wszystkim rolnikami. Stąd nasz pierwszy biznes, czyli zakręcony ziemniak na patyku JazzyChips. Teraz uznaliśmy, że długość frytki nie musi być ograniczona wielkością ziemniaka. A wszystko dzięki wysuszeniu ziemniaka, dodaniu do tego proszku kilku składników oraz wody. Do tego trzeba było adoptować maszynę, która wytnie odpowiedniej długości frytki i smażalnik, który pomieści frytki giganty. To wszystko składa się na LongisFries, czyli prawdopodobnie najdłuższe frytki na świecie;)

Na Waszej stronie użytkowników wita motto „Twój biznes z małym kapitałem. Mała inwestycja, szybki zwrot”. Ile zatem trzeba zainwestować, aby zacząć biznes z LongisFries? Co dokładnie zawiera zestaw, który sprzedajecie i ile to kosztuje?

W skład zestawu wchodzi specjalna maszynka do cięcia frytek LongisFries, proszek, smażalnik z sitkiem, opakowania do podawania frytek oraz kilka drobnych elementów potrzebnych przy wytwarzaniu frytek XXL. Oferujemy także sosy w kilu smakach. W płaconej kwocie ma oprócz sprzętu także ponad 100 kg proszku ziemniaczanego LongisFries. Jeśli spojrzeć na ofertę firm franczyzowych to jest to naprawdę niewielka kwota, która przy dobrej lokalizacji szybko się zwraca. Sam produkt jest efektowny, a ludzie kochają frytki, a co dopiero ” monster fries”. Z pomysłu LongisFries mogą skorzystać zarówno osoby, które dopiero szukają biznesowego pomysłu, jak i Ci, którzy już prowadzą gastronomiczny biznes. Docelowym klientem są także restauracje, puby i inne lokale, które frytkami XXL chcą wzbogacić swoją ofertę.

Przeczytaj! Są pieniądze na zakładanie firm. Nawet 97 tys. zł do zdobycia na start

Czy działacie na zasadach franczyzy? Za co klient płaci? Czy musi od razu płacić jakieś fee?

Nie, zdecydowanie odrzucamy model franczyzowy. Klient płaci wyłącznie za cały zestaw oraz proszek do wytwarzania frytek XXL. Nie pobieramy żadnych opłat czy procentu od przychodów jak to jest w przypadku franczyzy. Proponujemy klientom bardzo prosty i uczciwy układ, w którym kupują za stosunkowo niską kwotę wszystko, co potrzebne do sprzedaży. Nie są zobowiązani do odprowadzania żadnych innych fee, abonamentów czy pozostałych opłat. Jedyne czym są z nami związani to tym, że kupują od nasz proszek, ale to jest akurat oczywiste, jeśli chcą sprzedawać frytki XXL. Zgłaszają się także dystrybutorzy zainteresowani sprzedażą naszych zestawów. To nas bardzo cieszy i zapraszamy do współpracy.

Powiedzcie proszę w takim razie jaką długość mogą osiągnąć frytki LongisFries oraz jak powstają Wasze „monster fries”?

Jaką długość mogą osiągać frytki LongisFries? Można zażartować, że „the sky is the limit”:) Tak naprawdę jedynym co ogranicza jest pojemność zbiornika na ciasto ziemniaczane oraz szerokość smażalnika. Najdłuższe frytki sięgają blisko 30-35 cm bo taką długość najwygodniej się smaży. Co do procesu ich wytwarzania to jest to bardzo proste. Do naczynia wsypujemy miarkę proszku, dolewamy wodę i mieszamy aż powstanie jednolite ciasto. Z ciasta formujemy kule, które wkładamy do maszynki i następnie wycinamy na tackę frytki XXL. Tacka ląduje w smażalniku i po kilku minutach produkt jest gotowy do podania.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Frytki powstają ze specjalnego miksu. Co zawiera proszek do wytwarzania „LongisFries”?

Ten proszek to jest największa nasza wartość. Receptura to pilnie strzeżona tajemnica 🙂 Oczywiście bazą jest proszek ziemniaczany wzbogacony dodatkowymi składnikami. Pracowaliśmy nad nim kilka miesięcy, ponieważ było sporo trudności. Frytki się rwały, kleiły przy smażeniu, a nawet wybuchały 🙂 Po serii prób i błędów wypracowaliśmy odpowiednie proporcje miksu. Całość jest tak skomponowana, by klient musiał dodać tylko wodę, by uformować ziemniaczane ciasto. Tak chcieliśmy to zorganizować, by maksymalnie uprościć proces wytwarzania frytek. A więc woda + miks LongisFries = frytka XXL. Z 1 kg miksu kosztującego 25 zł brutto jest 8-10 porcji frytek, a więc około 80-100 zł przychodu, a więc miks jest wydajny i marża atrakcyjna.

Dlaczego ruszacie pod domeną Longisfries.com skoro strona jest po polsku? A może to celowo zabieg i niedługo planujecie ekspansję zagraniczną?

Trafił Pan w sedno. Od razu myślimy o sprzedaży także poza Polską. Stąd między innymi anglojęzyczna nazwa oraz logo. Ten model biznesowy chcemy powielać w innych krajach, na innych rynkach. Nie widzimy powodów, żeby ograniczać się wyłącznie do rodzimego kraju.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl