Polacy sprzedają sztuczne rzęsy na cały świat

Dwóch byłych bokserów postanowiło spróbować swoich sił na rynku stylizacji rzęs. Po ciężkich początkach udało się im, a ich rzęsy nosi już milion kobiet w Europie. Co więcej przedsiębiorcy rozpoczęli współpracę z marką Versace. –  Uznaliśmy, że branża jest atrakcyjna i rozwojowa i to było najważniejsze. Szybko nawiązaliśmy znajomości z dziewczynami dla których przedłużanie rzęs stało się pasją i od nich czerpaliśmy wiedzę – mówi Paweł Wojciechowski CEO Noble Lashes.

Na zdjęciu Paweł Wojciechowski, CEO Noble Lashes

Grzegorz Marynowicz: Powiedzcie proszę jak to się stało, że dwóch byłych bokserów zainteresowało się stylizacją rzęs i niszą na tym rynku?

Paweł Wojciechowski: Pierwsze spotkanie z branżą przedłużania rzęs było całkowicie przypadkowe. Znajoma, która zajmowała się stylizacją rzęs poprosiła nas o pomoc w znalezieniu dobrych produktów do tego zabiegu. Posiadaliśmy już wiedzę o e-commerce i doświadczenie w handlu. Po wstępnej analizie szybko zorientowaliśmy się, że ten biznes ma duży potencjał wzrostowy. Dostrzegliśmy szansę i nie mogliśmy przejść koło niej obojętnie.

Co było Waszym pierwszym produktem? Jak wyglądało jego tworzenie. Jak testowaliście pierwsze wersje?

Naszym pierwszym produktem były rzęsy sypane. Kupowaliśmy je w kilogramowych paczkach zbiorczych i rozsypywaliśmy na mniejsze porcje. Testami zajęło się kilka naszych klientek, z którymi mieliśmy najlepsze relacje. Z niektórymi z nich później nawiązaliśmy współpracę i zostały naszymi instruktorkami.

Domyślam się, że nie mieliście know-how? Skąd zatem wiedza, by zacząć w tej branży?

Z bratem w ogóle nie interesowaliśmy się kosmetologią. Jednak jestem zdania, że jeśli czegoś nie umiemy zawsze możemy się tego nauczyć, a jeśli czegoś nie wiemy, wystarczy się tego dowiedzieć. Uznaliśmy, że branża jest atrakcyjna i rozwojowa i to było najważniejsze. Szybko nawiązaliśmy znajomości z dziewczynami dla których przedłużanie rzęs stało się pasją i od nich czerpaliśmy wiedzę. W tak świeżej branży każdy uczył się od każdego. Nie było na ten temat książek czy poradników. Nie uczyło się tego w szkołach kosmetycznych.

Fot. materiały prasowe

Mieliście w końcu dobry produkt, ale jak przekonać klientki, że jest dobry? Jak prowadziliście pierwszą sprzedaż?

Początki był ciężkie. Przedłużanie rzęs dopiero wchodziło na rynek. Istniały już trzy firmy, które sprzedawały rzęsy. Salony kosmetyczne przeważnie traktowały przedłużanie rzęs jako mało popularną ciekawostkę – usługę dodatkową. Bardzo ciężko było dotrzeć nam do klienta na takim rynku.  Początkowo jeździliśmy z bratem po salonach i próbowaliśmy sprzedawać nasz produkt bezpośrednio oraz na allegro. Po kilku tygodniach takich prób uznaliśmy, że to jest bez sensu.  Wyniki sprzedaży nas nie zadowalały oraz jednocześnie zdaliśmy sobie sprawę, że nie zbudujemy firmy jeżdżąc po salonach i nakłaniając stylistki do zakupu naszych rzęs. Postanowiliśmy, że zbudujemy mocną markę, aby klienci sami chcieli u nas kupować. Przestaliśmy sprzedawać i szukać klientów, zamiast tego zaczęliśmy tworzyć takie produkty, jakich stylistki rzęs pożądały.  Zaczęliśmy inwestować we własny sklep internetowy i stopniowo wychodziliśmy z allegro konsekwentnie trzymając się ustalonej polityki cenowej. Założyliśmy sobie, że postawimy na jakość produktów i nie będziemy konkurować ceną. Efekt był taki, że już na przełomie 2016-2017 nie nadążaliśmy z produkcją naszego flagowego produktu, rzęs Russian Volume.

Jak to się stało, że modelki Versace paradują w Waszych rzęsach na wybiegu? Opowiedzcie coś o tym.

Zostaliśmy zaproszeni do współpracy przy pokazie kolekcji Gianniego Versace. Myślę, że Versce wybrało nas ze względu na nasz mocny brand. Versace jako marka luksusowa nie może sobie pozwolić na dobór przypadkowego partnera. Musi być to partner, który jest liderem w swojej branży. Odnośnie samej współpracy udało nam się przyczynić do tego, że pokaz wyszedł świetnie. Prócz wspaniałych kreacji modelki były uzbrojone również w zalotne spojrzenia. To jest rewelacyjne połączenie.

Wiem, że niedawno nawiązaliście współpracę z marką Lamborghini? Jak do tego doszło i na czym ta współpraca polega?

Był to zupełny przypadek. Rodzina Lamborghini organizowała charytatywny pokaz mody oraz uroczystą kolację, na której przemawiał Fabio Lamborghini. Włosi to bardzo hermetyczny naród. Gala skierowana była do wąskiego grona przedsiębiorców powiązanych z ich rodziną lub bardzo dobrze znanych firm z rynku włoskiego. Przypadkowo, na kilka tygodni przed wydarzeniem, na rzęsy do salonu naszego partnera przyszła pewna Włoszka. Po raz pierwszy chciała spróbować przedłużania rzęs. Jako że stylistka się rozchorowała, zabieg wykonała Marzena Gomulec – nasza partnerka odpowiedzialna za Noble Lashes Italia. Tym szczęśliwym trafem Panie się poznały i wykorzystały dwie godziny zabiegu na rozmowę. Historia naszej firmy oraz osoba Pani Marzeny zafascynowała organizatorkę. A gdy kobieta zobaczyła jak prezentuje się w rzęsach, zdecydowała, że modelki na pokazie również muszą je mieć. Tak też otrzymaliśmy zaproszenie na uroczystość do posiadłości Lamborghini. Byliśmy jedyną firmą spoza Włoch biorącą udział w tym ekskluzywnym wydarzeniu.

Ile produktów macie w tej chwili w portfolio i co sprzedaje się najlepiej?

Mamy kilkaset przeróżnych wariantów samych rzęs.To one stanowią największe wyzwanie jeśli chodzi o logistykę i magazynowanie. Poza nimi posiadamy preparaty i akcesoria niezbędne do zabiegu przedłużania rzęs, których jest już znacznie mniej. Naszym największym hitem i zaskoczeniem w minionym roku okazał się lifting rzęs Fall in the Volume, którego sprzedaż przekroczyła 10 000 sztuk. Ten zabieg podkręca rzęsy i daje świetny efekt. Jeśli klientka nie decyduje się na przedłużanie rzęs, a chce cieszyć się zalotnym spojrzeniem, to najlepsze rozwiązanie.

Fot. materiały prasowe

Ja już wiem, ale pochwalcie się naszym czytelnikom ile kobiet w Europie nosi Wasze sztuczne rzęsy?

W zeszłym roku nasze rzęsy nosiło około miliona kobiet w całej Europie.

Skupiacie się tylko na rynku europejskim czy zamierzacie wejść do USA i innych krajów?

Nie chcemy atakować wszystkich rynków na raz. Cały czas się rozwijamy i pracujemy, aby nad tym naszym rozwojem nadążyć. Mamy wielu klientów w USA, wysyłamy rzęsy również znacznie dalej, bo np. do Australii oraz w bardzo egzotyczne miejsca, jak np. do Republiki Beninu.

Jednak bardziej skupiamy się na lepszej penetracji rynków, na których już jesteśmy, niż na wchodzeniu w nowe. Musimy się przeorganizować i od przyszłego roku znów zaczniemy atakować nowe rynki.

Jak szacujecie wartość tego rynku w Polsce i na świecie? Jaki udział macie w Polsce?

Szacujemy rynek przedłużania rzęs w Polsce na 60 mln przy naszym udziale wynoszącym 35%.  Jeśli chodzi o świat, niestety, nie jesteśmy w stanie podać nawet przybliżonych danych.  Rynek dynamicznie się rozwija i jest za bardzo rozdrobniony aby móc podać konkretne liczby.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Pochwalcie się proszę ile salonów kosmetycznych w tej chwili kupuje Wasze produkty? 

Lista naszych klientów składa się obecnie z około 40 000 stylistek rzęs. Przy czym przez te lata sami przeszkoliliśmy niemalże 10 000 stylistek.

Czy z perspektywy czasu coś dziś zrobilibyście inaczej?

Gdybyśmy mogli cofnąć czas, również weszlibyśmy w rzęsowy biznes. Rozwój własnej marki jest długotrwałym i kosztownym procesem podczas którego wiele się nauczyliśmy.

Jakie macie plany na najbliższy czas?

Chcemy postawić jeszcze bardziej na aspekt społecznej odpowiedzialności biznesu. Naszą działalnością udowadniamy, że działalność społeczna i biznesowa to bardzo dobre połączenie. Edukujemy stylistki, promujemy przedsiębiorczość wśród kobiet i jesteśmy partnerem dla wielu Pań zajmujących się przedłużaniem rzęs. Jednocześnie lubimy zaskakiwać nasze klientki i przekraczać ich oczekiwania. Dlatego już w marcu planujemy coś, czego w naszej branży jeszcze nie było. Chcemy razem ze stylistkami rzęs pokazać, że cała nasza branża jest bardzo odpowiedzialna i świadoma obecnych problemów społecznych. Od 9 marca będziemy wspólnie pracowali nad rozwiązaniem jednego z głównych problemów z jakim zmaga się obecnie świat, ale więcej o akcji nie mogę powiedzieć.

Jakieś rady dla osób myślących o biznesie w tej branży?

W branży przedłużania rzęs jest jeszcze miejsce dla dobrych stylistek. Przedsiębiorcza i dobrze przeszkolona stylistka nie narzeka na brak klientek. Jednak trzeba pamiętać, że przedłużanie rzęs nie jest łatwe. Ten biznes wymaga dyscypliny, ciągłego rozwoju oraz wielu godzin ćwiczeń i praktyki. Jest to branża bardzo wdzięczna i można bardzo dobrze na niej zarobić, ale przez to nie znosi przeciętności. Liczą się tu umiejętności manualne, interpersonalne i zaradność w prowadzeniu biznesu.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Franek

16 stycznia 2019 Odpowiedz

Zaraz puszcze pawia… wytrzymałem kilka zdań…

Franek chojrak

31 stycznia 2019 Odpowiedz

Ale z Ciebie chojrak Franek. W ringu byś nie wytrzymał nawet sekundy

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*