Polscy studenci tworzą inteligentne ubranko dla dzieci

Uczą się na czwartym roku studiów, ale po powrocie z zajęć zamiast wypadu na piwo częściej wybierają prace nad swoim produktem. Jak mówią, pomysł, który realizują wziął się z życia. Zaprojektowali inteligentne, textroniczne ubranie dla niemowląt, które dzięki wszytym w nie sensorom i czujnikom potrafi na bieżąco monitorować funkcje życiowe dziecka, np. temperaturę ciała czy rytm bicia serca oraz informować o wskaźnikach rodziców.

O genezie idei, jak będzie działało inteligentne ubranko, pracach nad prototypem, napotykanych trudnościach oraz radach dla młodych pomysłodawców opowiada Magdalena Lebiedziewicz, z zespołu Idea_hunters realizującego start-up Elephant.

Grzegorz Marynowicz: Nad jakim projektem pracujecie? Jaki jest Wasz pomysł na biznes?

Magdalena Lebiedziewicz: Projekt Elephant przewiduje stworzenie textronicznego ubranka niemowlęcego monitorującego parametry życiowe dziecka. Głównym założeniem ubranka jest pomiar napięcia mięśniowego dziecka, aby na jak najwcześniejszym etapie móc skierować rodzica do specjalisty / fizjoterapeuty / lekarza w celu zdiagnozowania problemu. Naszą uwagę kierujemy na hipertonię (zwiększone napięcie mięśniowe), hipotonię (zmniejszone napięcie), a także spastyczność. W przyszłości chcielibyśmy także informować rodzica o napadzie padaczki. Na ten moment informujemy także o wystąpieniu bezdechu sennego, jak również stymulujemy dziecko do oddechu. Ponadto ubranko zawiera szereg sensorów wspomagających rehabilitację dzieci ze zdiagnozowanymi nieprawidłowościami mięśniowymi.

Dodatkowym atutem jest informacja w czasie rzeczywistym na telefonie rodzica na temat aktualnej temperatury dziecka (alarm, w przypadku gorączki), potliwości skóry dziecka, a także pracy serca, czy aktywności dziecka w nocy.

Kiedy wystartowaliście z pracami i skąd w ogóle pomysł na taki start-up?

Prace nad projektem rozpoczęły się w listopadzie 2016r. Pomysł wziął się z … życia. Zauważyłam rosnącą liczbę dzieci z problemem nieprawidłowego napięcia mięśniowego, a także dzieci, u których może wystąpić bezdech. Spotkałam przerażonych rodziców, którzy nie potrafią przewidzieć czy i kiedy ich dziecko przestanie oddychać. Zaczęłam szukać informacji z czego wynikają te zaburzenia. Okazuje się, że rosnąca liczba cięć cesarskich, spowodowanych nie tylko coraz późniejszym macierzyństwem, ale także zmianami w stylu życia kobiet znacząco wpływa na liczbę dzieci z nieprawidłowym napięciem mięśniowym. Dziecko podczas cięcia cesarskiego nie przeciska się przez kanał rodny, co prowadzi w późniejszym czasie do nieprawidłowości w rozwoju. Naturalny poród jest bardzo ważny w prawidłowym rozwoju człowieka. Ponadto wszelkie komplikacje jak małowodzie, krwawienie, czy cukrzyca ciążowa także zwiększają ryzyko. Dodatkowo w grupie ryzyka znajdują się wcześniaczki i dzieci z niską wagą urodzeniową. Niepokojące są konsekwencje w późniejszych latach. Dzieci, u których nie rehabilitowano nieprawidłowości związanych z niewłaściwym napięciem mięśniowym nie tylko mają większą trudność przy pokonywaniu kolejnych etapów w rozwoju, jak siadanie, czy chodzenie (z przyczyn anatomicznych, dzieci z hipotonią mają trudności z chodzeniem, czasem pomijany jest etap raczkowania). W wieku szkolnych zaczynają się pojawiać problemy z koncentracją, czy na lekcjach WF-u.

Czym zajmowaliście się wcześniej? Jakie macie doświadczenie?

Jesteśmy studentami. Zarówno ja, jak i Bartosz Dudziński jesteśmy studentami 4 roku studiów inżynierskich. Studiuję Informatykę w medycynie, Bartosz elektronikę, a Paweł jest studentem studiów magisterskich na kierunku Informatyka. Nasz mentor Mariusz Chmielewski od wielu lat zajmuje się projektami startującymi w Imagine Cup. Co roku może pochwalić się kolejnym sukcesem.

Kto będzie Waszym docelowym klientem?

Produkt kierujemy przede wszystkim do rodziców dzieci zdrowych, aby zapewnić im większy komfort w opiece nad dziećmi. Ponadto do rodziców dzieci w grupie ryzyka, u których może wystąpić bezdech, czy nieprawidłowe napięcie mięśniowe. Usłyszeliśmy ostatnio, że nasze ubranko Elephant jest też świetnym pomysłem na prezent dla świeżo upieczonych rodziców. Rynek jest szeroki, zwłaszcza z powodu coraz późniejszego macierzyństwa, co powoduje kolejne komplikacje.

Jak przebiegają prace nad stworzeniem ubranka? Były jakieś trudności? Jakie błędy popełnialiście?

Projekt trwa od listopada i od tego czasu cały czas go tworzymy, udoskonalamy, zmieniamy elementy, które okazały się niewypałem. Ograniczają nas w dużej mierze fundusze. Chociażby, aby stworzyć dedykowaną elektronikę – możliwie małą, aby można było umieścić ją w ubranku.

Czy realizację projektu finansujecie wyłącznie ze środków własnych czy może posiłkowaliście się inwestorem?

Start projektu był finansowany dzięki koleżeńskiej pomocy Samorządu Studenckiego Wojskowej Akademii Technicznej. Wiele elementów wykorzystanych w projekcie finansujemy ze środków prywatnych.

Dopiero pracujecie nad produktem, ale czy już widzicie oznaki zainteresowania?

Na ten moment pracujemy nad prototypem. Trudno tu mówić o pozyskanych klientach. Ale mamy od grona chętnych osób do zakupienia Elephant, gdy tylko pojawi się na rynku. Wiele osób, po zobaczeniu materiału o ubranku w telewizji kontaktowało się ze mną w celu zakupu. Zainteresowanie Elephantem potwierdziło konieczność stworzenia takiego ubranka. Na ten moment nie spotkaliśmy się z ani jedną negatywną opinią.

Jakimi kanałami docieracie do przyszłych klientów? 

Posiadamy stronę na Facebook-u, zarówno produktu Elephant, jak i zespołu Idea_hunters. W niedługim czasie planujemy stworzenie strony internetowej, planujemy tam sprzedawać ubranko, jak i zestaw gadżetów. Faworytem jest słoń – pomoc w usypianiu dziecka. Słoń imituje dźwięki znane dziecku z brzucha Mamy – bicie serca, czy białe szumy. Ale możemy wgrać do niego każdy utwór, który nasze dziecko lubi. Gadżetami sterujemy za pomocą aplikacji.

Czego Wam obecnie potrzeba do szybszej finalizacji prac? Gdzie widzicie swoje słabsze strony?

Brakuje nam przede wszystkim funduszy, aby pokonać kolejną barierę technologiczną. Kolejnym etapem będzie przeprowadzenie testów, aby Elephant mógł się stać produktem medycznym, a do tego niestety długa droga.

Czy planujecie wyjście z produktem poza Polskę?

Zastanawiamy się nad Stanami Zjednoczonymi, jednak wymusza to dostosowanie produktu, aby spełniał kolejne normy medyczne, inne niż na rynku europejskim.

Co móglibyście poradzić osobom, które myślą o własnym startupie?

Przede wszystkim nie bójcie się mówić o Waszych pomysłach. Czasem te szalone okazują się być najlepsze. Gdy chciałam przekazać Mentorowi – panu Mariuszowi Chmielewskiemu – mój pomysł dotyczący monitorowania i rehabilitowania napięcia mięśniowego, koledzy mnie uciszali, bojąc się ośmieszenia. Okazało się, że pomysł wygrał finały krajowe w Polsce, a po eliminacjach europejskich jedziemy na finały światowe do Seattle. Warto spełniać swoje marzenia.

Aktualizacja:

W dniu 7 września opublikowaliśmy wywiad z Panią Magdaleną Lebiedziewicz, którą błędnie podpisaliśmy jako Anna Klimczuk. Za błąd przepraszamy! Redakcja MamBiznes.pl

Przeczytaj także na MamBiznes.pl:

Rozmawiał Grzegorz Marynowicz

Komentarze

WERT

7 września 2017 Odpowiedz

JA JESTEM LEPSZY- STWORZYLEM INTELIGENTNE DZIECKO- CO NIE KAZDEMU WYCHODZI

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*