Powrócili do Polski, by założyć mydlany biznes

Młode małżeństwo zamieniło Białystok na Norwegię. Jednak po kilku latach życia w kraju fiordów podjęli decyzję o powrocie do Polski, by to właśnie tutaj rozpocząć własną przygodę z mydlanym biznesem. – Decyzja o powrocie do Polski zapadła dość spontanicznie, dlatego oprócz samego pomysłu na biznes i chęci do pracy czy rozwoju, nie mieliśmy zbyt wielu środków na inwestycję i rozwijanie firmy z dużym rozmachem – mówi Magdalena Łotowska-Kudaszewicz, założycielka Mydlarni Cztery Szpaki.

Na zdjęciu Magdalena Łotowska-Kudaszewicz i Tomasz Kudaszewicz; Fot. Marek Wiśniewski/ Puls Biznesu

Bartłomiej Godziszewski: Wasza historia z mydłami zaczęła się w Norwegii. Jak to się stało, że tam trafiliście?

Magdalena Łotowska-Kudaszewicz: Do Norwegii wyjechaliśmy z powodu lepszych możliwości rozwoju zawodowego, jakie z naszej perspektywy oferował nam ten kraj w tamtym momencie. Wówczas Norwegia wydawała nam się też po prostu fajnym miejscem do życia. Tworzeniem mydeł i ogólnie kosmetyków naturalnych zajmowaliśmy się hobbystycznie, po godzinach. Zmotywowało i zainspirowało nas także to, że Norwegowie bardzo dużą wagę przykładają do życia w zgodzie z naturą, wybierają proste, zdrowe produkty bazujące na surowcach wysokiej jakości. Sami również zaczęliśmy uważniej czytać składy i zwracać uwagę na to, czego używamy my i nasi synowie. Początkowo wytwarzaliśmy po prostu kosmetyki na własny użytek i sprawiało nam to sporo frajdy.

Jednak zanim przyszedł czas na mydła, prowadziliście inny biznes.

Tak, serowarstwem i piwowarstwem zainteresowaliśmy się w Norwegii. Było to fajną odskocznią od pracy i dobrą formą relaksu. Dało nam to też pewną wprawę w samodzielnym wytwarzaniu czegoś, co wymaga precyzji w odmierzaniu składników i cierpliwości — później bardzo się nam to przydało.

Dlaczego postanowiliście porzucić sery i piwo na rzecz mydła?

W czasie, kiedy zajmowaliśmy się warzeniem piwa, główną wiedzę na ten temat czerpaliśmy z blogów. Na jednym z blogów, z którego zapożyczaliśmy receptury przeczytaliśmy również o wytwarzaniu naturalnych mydeł. Siłą rzeczy również to nas zainteresowało i wciągnęło nawet bardziej niż piwowarstwo. Poza tym, biorąc pod uwagę pozytywny odzew od osób, które miały wtedy okazję przetestować nasze kosmetyki, chyba mieliśmy do tego większą smykałkę. Cieszyło nas również to, że używając własnoręcznie robionych produktów, doskonale wiemy, z jakimi substancjami ma kontakt nasza skóra. Wiedzieliśmy, że używamy czegoś dobrego i zdrowego.

Jak wyglądały początki tego biznesu? Czy Norwegowie chętnie kupowali od was wytwarzane przez was mydła? Czy też biznes dopiero rozwinął się po powrocie do Polski?

W Norwegii nie sprzedawaliśmy naszych produktów. Mieszkając tam używaliśmy ich i testowaliśmy sami, okazjonalnie dając je także w prezencie rodzinie i znajomym. Po czasie uznaliśmy, że być może jest to dobry pomysł na to, żeby założyć swoją firmę w Polsce i tak zrobiliśmy.

Czy pierwsze miesiące biznesu w Polsce były trudne?

Decyzja o powrocie do Polski zapadła dość spontanicznie, dlatego oprócz samego pomysłu na biznes i chęci do pracy czy rozwoju, nie mieliśmy zbyt wielu środków na inwestycję i rozwijanie firmy z dużym rozmachem. Było ciężko, ale działaliśmy metodycznie — za pieniądze z jednej sprzedanej partii kosmetyków kupowaliśmy surowce na następną i powoli zaczęliśmy wychodzić na prostą. Przy okazji sprawiało nam to dużo satysfakcji, bo wiedzieliśmy, że robimy rzeczy wysokiej jakości, dokładnie takie, jakich sami chcielibyśmy używać.

Kiedy zdecydowaliście się na rozpoczęcie sprzedaży internetowej i dlaczego?

Od początku działania firmy i sklepu wiedzieliśmy, że chcemy sprzedawać przede wszystkim przez internet. Dopiero po jakimś czasie otworzyliśmy sklepy stacjonarne, które funkcjonują też przy okazji jako punkty odbiorów osobistych zamówień z naszego sklepu internetowego 4szpaki.pl.

Fot. Marek Wiśniewski/ Puls Biznesu

Czy kupujący to głównie Polacy, czy też może większość kosmetyków trafia na eksport?

Sprzedajemy nasze kosmetyki głównie w Polsce, jednak widzimy coraz większe zainteresowanie ze strony drogerii i klientów z Wielkiej Brytanii, Holandii czy Niemiec, dlatego nie wykluczamy, że wkrótce poważniej zaczniemy myśleć również o eksporcie.

Jak wygląda proces produkcji takich mydeł?

Starannie dobrane surowce należy w określonych proporcjach ręcznie podgrzać, pilnując odpowiedniej temperatury i wymieszać. Gotowa masa jest następnie przelewana do form, a gdy zastygnie — krojona na kostki. Takie mydło, zanim będzie gotowe, musi jeszcze leżakować pewien czas w dojrzewalni. Produkcja mydła to pracochłonny proces wymagający sporo czasu, ale jednocześnie dający dużo satysfakcji.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Stawiacie nie tylko na ekologiczne produkty, ale również prowadzicie firmę w duchu Zero Waste. Czy uważacie, że może to przyczynić się do sukcesu w biznesie?

Biorąc pod uwagę zwiększającą się wśród konsumentów świadomość w kwestii ochrony środowiska, zwrot w kierunku ekologicznych opakowań jest nie tylko pożądany pod względem rozwoju biznesu, ale w zasadzie nieunikniony. Wydaje mi się, że większość rozwijających się, śledzących trendy firm prędzej czy później będą stawiać na ekologię.

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Chcemy się rozwijać zwłaszcza na płaszczyźnie produktowej — tworzyć więcej różnego rodzaju kosmetyków niezbędnych w codziennej pielęgnacji. Najbardziej inspirują nas pod tym względem nasi klienci — to oni podpowiadają nam, czego potrzebują, a my, w miarę możliwości, staramy się to dla nich stworzyć. Oprócz tego zastanawiamy się też nad wcześniej wspomnianym eksportem. Chcielibyśmy też rozwijać się jeszcze bardziej z punktu widzenia ekologicznego podejścia do biznesu. Teraz wprowadziliśmy na przykład możliwość zwrotu pustych opakowań po naszych produktach. Sami wykorzystamy je ponownie, a klient otrzyma w zamian punkty lojalnościowe, których może użyć podczas zakupów i obniżyć tym samym koszt zamówienia.\

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*