Jak prowadzi się estetyczny biznes?

Kwas hialuronowy, mezoterapia, skleroterapia, laseroterapia, endermologia, przeszczepy tłuszczu — dla niezaznajomionych z medycyną estetyczną pojęcia te brzmią zupełnie obco, jednak tego typu zabiegi upiększające są coraz bardziej popularne — i to nie tylko wśród kobiet! Jak prowadzi się taki estetyczny biznes? Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu własnej kliniki? I ile trzeba w to zainwestować? Sprawdźcie w materiale wideo.

 – Medycyna estetyczna podobała mi się, od kiedy pamiętam, bo łączyła dwa obszary — medycynę, bycie lekarzem, czyli coś, co chciałam robić od zawsze, z zamiłowaniem do piękna. Chciałam móc pomagać ludziom w byciu ładniejszymi, lepiej czującymi się we własnym ciele. I ta medycyna estetyczna to takie połączenie tych dwóch obszarów – mówi dr n. med. Joanna Kuschill-Dziurda, właścicielka Kliniki Dr Kuschill MEDESTETIS.

Kiedyś zabiegi poprawiające urodę zarezerwowane były wyłącznie dla kobiet, kojarzyły się zresztą z bólem, skalpelem i długim okresem rekonwalescencji. Teraz stały się pewnego rodzaju stylem życia.

– Dzisiaj z racji tego, że mamy coraz więcej dostępnych technologii i te technologie są coraz bardziej nieinwazyjne, to gros pacjentów korzysta z naszych usług w sposób regularny. To jest wyzwanie dla kliniki medycyny estetycznej — jak sprawić, żeby pacjenci chcieli powracać i żeby korzystanie z naszych usług było bardziej komfortowe — mówi Marcin Dziurda, manager zarządzający, Klinika Dr Kuschill MEDESTETIS.

Najpopularniejsze zabiegi to te, które dają najbardziej spektakularne efekty, a takie dają najczęściej wypełnienia kwasem hialuronowym i zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, czyli dobrze znanego botoksu.

– Do najpopularniejszych zabiegów myślę, że należy powiększanie, modelowanie ust oraz usuwanie różnego rodzaju zmarszczek mimicznych, na przykład przy oczach czy na czole – mówi Kuschill-Dziurda.

A jak prowadzi się taki biznes na co dzień? I co sprawia największe trudności?

– Pracujemy na rynku, który nie jest do końca uregulowany. Myślę, że to jeden z najważniejszych elementów, który sprawia, że musimy rywalizować z placówkami, których prawo nie zobowiązuje do pilnowania tak wysokich standardów, jak w naszej placówce, ale które wykonują podobne zabiegi, korzystając z luki prawnej, z którą się borykamy. Jak w każdym biznesie, w naszej branży jest ogromna konkurencja, ale jeżeli tylko mamy pomysł i wiemy, jak chcemy prowadzić nasz biznes, konkurencja nie powinna być naszym największym zmartwieniem – mówi Marcin Dziurda.

Zmartwieniem, dla części osób chcących otworzyć własną klinikę medycyny estetycznej, mogą być jednak koszty niezbędnych urządzeń.  – Na pewno lokal, jego wyposażenie to bardzo duże koszty, ponieważ oczekiwania pacjentów aktualnie są takie, że ten lokal powinien mieć jak najwyższy standard. To, co pochłania olbrzymie pieniądze, to są też maszyny, urządzenia, lasery, różnego rodzaju inne sprzęty, na przykład emitujące fale radiowe czy ultradźwięki, które są bardzo drogie. Każde takie urządzenie kosztuje zazwyczaj kilkaset tysięcy złotych – mówi właścicielka kliniki.  Więcej o tym estetycznym biznesie w materiale wideo.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Justyna Smolińska

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*