Twórca Red is Bad: zaczynaliśmy z 6 tys. zł w kieszeni i nie mieliśmy pojęcia o szyciu odzieży

Bez doświadczenia w biznesie i wiedzy na temat szycia, ale przy wsparciu setek tysięcy fanów stworzyli pierwszy w Polsce sklep z odzieżą patriotyczną. – Od samego początku miałem nadzieję, że nasz pomysł wypali. Realizując coś  z serca, z czymś co się utożsamia, dużo łatwiej jest osiągnąć sukces – mówi Paweł Szopa, współtwórca marki Red is Bad.

Na zdjęcie założyciel Red is Bad Paweł Szopa

Z roku na rok przybywa osób, które mocno akcentują przywiązanie do patriotycznych postaw. Potwierdzają to również wyniki badań pochodzących z diagnozy społecznej prof. Czapińskiego. Na tej fali popularności powstała firma Red is Bad, która poniekąd zapoczątkowała nowy trend w odzieży.

Początki patriotycznej odzieży w Polsce

Początki Red is Bad były zupełnie inne niż w przypadku większości firm. – Na samym początku założyliśmy fanpage Red is Bad, który nie był początkowo związany z żadnym biznesem. Razem z przyjacielem Jakubem Iwańskim, chcieliśmy publikować grafiki związane z historią Polski, ale także komentujące ówczesne wydarzenia, które nas otaczały – mówi Paweł Szopa współzałożyciel Red is Bad. – Po upływie pół roku wszystko się zmieniło. Nagle zaczęli do nas pisać ludzie z prośbą, aby zrobić koszulki z grafikami prezentowanymi na fanpagu. – dodaje.

Z 6 tys. zł w kieszeni udało się rozpocząć produkcję pierwszej serii koszulek. Jak się później okazało były to początki świetnie prosperującego biznesu. Jednak już od samego początku zetknęli się licznymi problemami. Jednym z nich był brak doświadczenia. – Nie mieliśmy żadnego pojęcia o szyciu. Ja skończyłem prawo, a wspólnik Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, aczkolwiek projektowanie maszyn przemysłowych, a nie projektowanie odzieży. Z każdym krokiem przecieraliśmy nowe szlaki – zaznacza współtwórca sklepu internetowego.

Fot. www.redisbad.pl

Kolejnymi problemami z którymi zetknęli się twórcy Red is Bad to nie tylko biurokracją, ale także liczne organizacje konsumenckie. – Chcieli od nas wyłudzić pieniądze, wykorzystując lukę prawną. W wyniku licznych zmian w prawie w tamtym czasie, te organizacje wyszukiwały pojedynczych nieprawidłowości w regulaminach sklepów internetowych. Do nas również trafiło pismo z zawiadomieniem zapłaty 3 tys. zł  – mówi Paweł Szopa. – My kupiliśmy ten sklep z gotowym regulaminem, wtedy nie zakładaliśmy, że może on być błędny. Po konsultacji z prawnikiem poprawiliśmy nasz regulamin – dodaje. Jednak na tym się to nie skończyło. Cały proceder zakończył się w sądzie, gdzie Red is Bad otrzymał ponad 80 pozwów od osób, które nie były klientami sklepu.

Popularność wzrasta

Dziś Red is Bad po pięciu latach działalności to wiodąca marka odzieży patriotycznej. – Sprzedaż stale rośnie, a prawdziwymi bestsellerami są koszulki z napisem „Red is Bad” czy też wizerunkiem rotmistrza Pileckiego – podkreśla współtwórca. Odzież szyta jest przez podwykonawców z Polski jednak w głowach twórców już pojawiają się plany otwarcia własnej szwalni.

W międzyczasie twórcy powołali do życia własną fundację Red is Bad.  – Powstała by pomagać jeszcze żyjącym Żołnierzom Wyklętym oraz Kombatantom II Wojny Światowej i promować ich etos – można przeczytać na stronie fundacji.

Fot. www.redisbad.pl

Kierunek zagranica

Red is Bad nie ogranicza się już tylko i wyłącznie do sklepów internetowych. Powstały w ramach marki pierwsze sklepy stacjonarne: w Krakowie i w Warszawie, ale także współpracują z wieloma innymi sklepami.

Jednak nie tylko w kraju twórcy odzieżowego biznesu zamierzają sprzedawać swoje produkty. Już dziś przychody ze sprzedaży zagranicznej wynoszą 5 proc., jednak właściciele tego biznesu zapowiadają, że za kilka lat ten udział powinien zwiększyć się do 20-25 proc. – Mamy wielu klientów zza granicy, którzy chcieliby kupić nasze produkty, dlatego w najbliższym czasie planujemy otworzyć także anglojęzyczną wersję naszego sklepu internetowego – mówi współtwórca Red is Bad. – Co ciekawe, nie tylko Polacy za granicą są zainteresowani naszą odzieżą, ale również obcokrajowcy, pochodzący głownie z Brazylii, Niemiec, Francji, Szwecji i Wielkiej Brytanii – dodaje.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

maestro_mus

4 września 2018 Odpowiedz

sporo półprawd (nowy trend ), garść kłamstw (pierwsi) i życzeniowego myślenia (cały świat w RiB’ach). Artykuł zamawiany 😉
Podziele się swoim spostrzeżeniem – takie marki jak ta mogą mieć swoich „wielbicieli” ale dla wiekszości są już kojarzeni z mega obciachem i chamstwem ich nosicieli co w efekcie doprowadziło do dewaluacji wartości patriotycznych. Patologią i targedią tego kraju jest że Seba ubierający taką koszulkę automatycznie czuje się ważniejszy i mądrzejszy od profesorów i ludzi którzy poświęcili życie nauce, wartościom utylitarnym i odbudowie kulturnajej tego kraju.
Patriotyzmu w tym nie ma – biznes z pewnością tak. Robiony na miernych, ale wiernych.

nowoczesny ryszard

4 września 2018 Odpowiedz

nie znoszę takiej odzieży i ich nosicieli. za mojej władzy będą karani. w końcu teraz karają za koszulki z che gueverą.

4def

4 września 2018 Odpowiedz

Wypisujesz bzdury w niezlej formie, dzieki ktorej niektorzy moga myslec, ze masz racje. Jednak jest to tylko tzw. nowomowa swiadczaca o pseudointeligencji. Sorry. Pozdrawiam.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*