Założyli własną agroturystkę. „Jest to inwestycja bez końca, ale warto było”

Małżeństwo z Pomorza założyli własną agroturystykę – Lawendową Osadę w Przywidzu, na Kaszubach. Jak sami wskazują nie jest to prosty biznes, ale wart całego wysiłku. –Przez cztery lata nie mieliśmy czasu na odpoczynek, a w między czasie na świat przychodziły nasze dzieci. Czasami zastanawiamy się, jak nam się to udało? – mówią założyciele „Lawendowej Osady”.

Na zdjęciu Barbara i Bartosz Idczak; Fot. Konrad Królikowski

Zamieszkali na pomorskiej wsi. Początkowo pracowali na etatach: Bartosz Idczak jako informatyk, zaś Barbara Idczak jako chemiczka. Chcieli założyć rodzinę i mieć trójkę dzieci, co kolidowało z pracą na etacie w korporacji, w której pracowali. Dlatego poszukiwali pomysłu na inny sposób życia i biznes, który pozwoliłby im na przebywanie przez większość czasu w ciągu dnia w pobliżu dzieci. Po namowach znajomych i przyjaciół postanowili przekształcić własną posiadłość w agroturystykę. Dodatkowym atutem tego miejsca, okazała się lawenda, którą zaczęli uprawiać wcześniej.  Wiele osób jak do nas przyjeżdżało mówiło „jak tu jest pięknie! Czy nie myśleliście o własnej agroturystyce?” Wtedy zaczęliśmy się zastanawiać czy faktycznie mógłby być to dobry pomysł.  W pewnym momencie stwierdziliśmy, że zaczynamy – mówi Barbara Idczak, współzałożycielka „Lawendowej Osady.

„Jest to inwestycja bez końca, ale warto było”

Przy tworzeniu własnej agroturystyki twórcy „Lawendowej Osady” postawili na tradycyjną architekturę, tak, aby nawiązać do architektury regionu i stworzyć przyjazny i regionalny klimat. Już na starcie problemem okazały się fundusze, a właściwie ich brak. – Większość inwestycji sfinansowaliśmy z własnych oszczędności i kredytu. Przy części inwestycji udało nam się pozyskać częściowe dofinansowania ze środków unijnych, które pomogły nam w rozwinięciu naszego biznesu – mówi Bartosz Idczak. – Wiele prac wykonaliśmy metodą gospodarczą – dodaje. Jak się z czasem okazało początkowy poziom inwestycji był tylko wierzchołkiem góry lodowej. – Jest to inwestycja bez końca – mówią założyciele „Lawendowej Osady”. – Mamy stale nowe pomysły, udoskonalamy istniejące rozwiązania. W pewnym momencie przestaliśmy liczyć, ile łącznie kosztowała nas agroturystyka – dodaje.

Własna agroturystyka; Fot. Konrad Królikowski

O tym, że jest to wymagający biznes świadczyć może fakt, że przez pierwsze cztery lata nie mieli w ogóle czasu wolnego. Co więcej musieli nauczyć się odpoczywać na nowo. – Wiele osób myśli, że mamy cały rok wakacje. Jednak w rzeczywistości nie mamy ich prawie wcale. Na urlop jeździmy dopiero po sezonie, co ma także dodatkowy pozytyw – kameralna atmosfera, spokój i niższe ceny. Jednak prowadzenie tego biznesu daje nam dużo energii i radości. Po prostu robimy to co kochamy – mówią właściciele agroturystyki.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Zaczynając własny biznes nie spodziewali się tak dużego sukcesu jaki udało się im osiągnąć. Gospodarze łączą wiedzę i wykształcenie z pracą i pasją. Liczba gości, która ich odwiedza z roku na rok rośnie. – Są goście, którzy przyjeżdżają do nas z okolic, aby wypocząć, jednak w zdecydowanej większości pochodzą z różnych zakątków nie tylko Polski, ale i świata. Odwiedzają nas często goście z Niemiec, Francji, Anglii i Skandynawii. W ostatnim czasie widzimy rosnące zainteresowanie przede wszystkim wśród zagranicznych turystów– mówi Bartosz Idczak. W ciągu zimy również nie brakuje im gości. W dużej mierze dzięki idealnej lokalizacji w pobliżu kilku stoków narciarskich i atrakcjom, które zapewniają na miejscu.

Agroturystyka Lawendowa Osada; Fot. Mariusz Bonna

Atrakcyjność miejsca, kluczem do sukcesu

W ostatnich latach branża ta przeżywa prawdziwą hossę. Jak wynika z danych GUS liczba nowo powstających obiektów agroturystycznych stale rośnie. Za wzrostem liczby obiektów idzie rosnąca liczba odwiedzin. –  Wydaje mi się, ze jest duża potrzeba na odpoczynek na łonie natury, w kameralnym miejscu. Kiedy patrzymy na naszych gości widzimy, że w naszym miejscu mogą zaznać prawdziwego odpoczynku – mówi Bartosz Idczak. Jednak agroturystyka to z pewnością nie jest prosty biznes. W dużej mierze przez to, że potrzeby i gusta ludzi dość szybko ewoluują i trzeba za nimi nadążyć oraz sprostać ich potrzebom, co właściciele Lawendowej Osady czynią nieustannie podejmując nowe wyzwania, realizując kolejne pomysły i projekty. Jednym z takich projektów było utworzenie obserwatorium astronomicznego. – Bardzo często nasi goście zachwycali się u nas gwieździstym niebem na wyciagnięcie ręki. Dlatego stworzyliśmy profesjonalne obserwatorium astronomiczne. Kolejnym, krokiem było utworzenie Zagrody Edukacyjnej Lawendowej Osady, w której właściciele prowadzą warsztaty m. in. z przetwórstwa lawendy (pozyskiwanie olejków, hydrolatów), wyplatania wianków, wytwarzania naturalnych kosmetyków, warsztaty kulinarne.

Od początku stawiali na ekologię, choć wiązało się to ze znacznie cięższą pracą. Jednak tego wyboru nie żałują. – Dla mnie to było oczywiste, że pójdziemy tą drogą. Sama jestem doktorem nauk chemicznych i wiem dobrze, co zwykle można znaleźć w żywności i innych produktach – mówi Barbara Idczak.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

es

30 kwietnia 2019 Odpowiedz

Zwykły hotel tyle że nie trzeba płacić podatków (bo to niby agro)

Avatar

Gosia

3 maja 2019 Odpowiedz

Do Es
Bzdura. Hotel to zazwyczaj komercja. Tu poznajesz prawdziwych ludzi i ich pasję!

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*