Założyli własny browar i produkują tysiące hektolitrów złotego trunku

Popyt na piwo rzemieślnicze w Polsce rośnie nieustająco. Nieprzypadkowo w ostatnich 6 latach w Polsce powstało ponad 200 nowych browarów rzemieślniczych. Od momentu startu co roku zwiększamy produkcję. Wystartowaliśmy w roku 2011 z produkcją na poziomie 700 hektolitrów zaś rok 2017 zamkniemy z produkcja na poziomie ok. 17 tysięcy hektolitrów – mówi Ziemowit Falat. Współzałożyciel browaru PINTA opowiada, o tym jak od kuchni wygląda rozwijanie takiego biznesu.

Grzegorz Marynowicz: Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z biznesem? Skąd pomysł na branżę piwną?

Ziemowit Falat: Praca na etacie to nie nasza specjalność. Jeszcze na studiach, w 1997 roku założyłem własną firmę – nazywała się Zjednoczone Inicjatywy Piwne. Również moi wspólnicy Marek i Grzesiek nigdy nie przywiązywali się do etatów. Poznaliśmy się na przełomie XX i XXI w podczas festiwalu dla miłośników piwa, który Grzesiek z Markiem organizowali w Żywcu. Po kilkunastu latach obracania się w świecie piwa dokładnie wiedzieliśmy, czego w Polsce brakuje. W 2011 roku założyliśmy PINTE.

W piwie siedzimy „od zawsze”, czyli od studiów. Dawno temu Grzesiek zarządzał Piwiarnią Żywiecką, Marek współorganizował festiwal dla miłośników piwa a ja wydawałem magazyn Piwosz. Przez 20 lat zebraliśmy mnóstwo doświadczeń, dużo jeździliśmy po świecie. W międzyczasie zaangażowałem się w promocję piwowarstwa domowego – współnie z Przemkiem Czarnikiem założyliśmy Browamatora. Browar PINTA to naturalny etap w naszej piwowarskiej przygodzie. Kolejny etap realizacji pasji.
 
Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w tej branży? Jak wyglądały początki działalności?

Nie mieliśmy doświadczenia w komercyjnej produkcji piwa, ale o piwie jako takim wiedzieliśmy wszystko. Wiedzieliśmy dokładnie, czego brakuje na polskim rynku piwa AD 2011.Zrealizowaliśmy pomysł a to że efekty – nie tylko dla PINTY ale też dla całego rynku polskiego piwa przerosły nasze najśmielsze oczekiwania – to już inna historia.

Jakiej inwestycji wymagało uruchomienie produkcji i na co konkretnie potrzebne były środki?
 
Żeby uwarzyć i sprzedać pierwsze trzy piwa – Atak Chmielu, Grodziskie i Czarną Dziurę, musieliśmy kupić surowce, opakowania, zamówić etykiety i zorganizować magazyn. Z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży warzyliśmy kolejne, większe porcje piwa. W ten sposób pączkowaliśmy jak drożdże piwne.

Jak wygląda proces produkcji piwa od kuchni?

Piwo warzy się ze słodów, chmiel to przyprawa a drożdże są niezbędne, by piwo miało nie tylko piwny smak, ale też alkohol i dwutlenek węgla. Od uwarzenia do sprzedaży mija od 3 tygodni do nawet kilku miesięcy – wszystko zależy od gatunku piwa. Im mocniejsze, warzone z większej ilości różnych surowców, tym więcej czasu potrzebuje na ułożenie się. Jednorazowo warzymy od 40 hl 100 hl piwa.

Czym Wasze piwo wyróżnia się od innych?

Pierwsze piwa PINTY – te zaprezentowane w 2011 roku były kompletnie inne od wszystkich warzonych wówczas w naszych krajowych browarach. Butelka Ataku Chmielu zawierała taką ilość chmielu, że możnaby obdzielić nim kilka butelek z innych browarów. To wywołało pozytywny szok u ludzi, którzy jako pierwsi mieli okazję spróbować Ataku podczas Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu, w maju 2011 roku. W piwnym świecie nowina szybko się rozeszła – że ten Atak to jest coś absolutnie nowego i wyjątkowego. Nastąpiła reakcja łańcuchowa i z każdym miesiącem coraz więecj ludzi chciało spróbować „tej niesamowitej PINTY”.

Dziś, gdy co roku na rynku pojawia się 1500 nowych piw, trudno czymś zaskoczyć. My robimy swoje i PINTA cieszy się nieustającym uznaniem, bo co roku prezentujemy kilkanaście nowych piw, w tym wiele w tzw. niskich nakładach, eksperymentalnych i jednorazowych. Te dobrze znane – jak Atak Chmielu, Pierwsza Pomoc, Modern Drinking, Viva la WIta – warzone są stale bez większych zmian w recepturze i są całkiem dobrze dostępne w całej Polsce.

Czy obserwujecie ciągły popyt? A może to się zmienia i od czego zależy?

Od momentu startu co roku zwiększamy produkcję. Wystartowaliśmy z 700 hekrolitrów w 2011 roku zaś rok 2017 zamkniemy z produkcja na poziomie ok. 17 tysięcy hektolitrów. Popyt na piwo rzemieślnicze w Polsce rośnie nieustająco. Nieprzypadkowo w ostatnich 6 latach w Polsce powstało ponad 200 nowych browarów rzemieślniczych.

Jak wygląda dystrybucja Waszego piwa?

Piwo dostarczamy bezpośrednio do pubów i sklepów oraz do hurtowni. 80% to butelki, reszta beczki. Ok. 5% całej produkcji wysyłamy zagranicę do kilku krajów w Europie. Zdarzyło nam się też wysyłać piwo do Kanady i Australii. Intensywnie pracujemy nad tym, aby PINTA stałą się najlepiej rozpoznawalną marką polskiego kraftu za granicą.

Jak docieracie do klientów i które metody promocji są najbardziej efektywne?

Bardzo cenimy sobie bezpośrednie kontakty z miłośnikami dobrego piwa – rok w rok bierzemy udział w kilkunastu festiwalach i imprezach w Polsce i zagranicą. Nie płacimy za reklamę, nie kupujemy ogłoszeń ani artykułów sponsorowanych. Dbamy o własną stronę internetową, profil na Facebooku oraz Instagramie. Przy naszej skali działalności to wystarcza.

Porozmawiajmy chwilę o liczbach. Ile produktów sprzedaliście od startu browaru, ilu pracowników zatrudniacie itd.?

1 tys. hl piwa = 200 tys. półlitrowych butelek. W tym roku uwarzymy ok. 3,4 mln piw. Magazyn jest niewielki, bo prawdę mówiąc, sprzedajemy wszystko niemal na pniu. Większy magazyn otworzymy za rok wraz z nowym browarem. Dziś zatrudniamy kilka osób, specjalistów w swoim fachu – odpowiedzialnych za warzenie piwa, sprzedaż i promocję. W nowym browarze zatrudnimy w sumie ok. 30 osób.

Opowiedzcie proszę o specyfice tego rynku? Na jaką wielkość go szacujecie? Czym się charakteryzuje? Na co uważać, na co zwracać szczególną uwagę?

W Polsce działa ok. 220 browarów rzemieślniczych. Wiele z nich zostało założonych przez piwowarów domowych, właścicieli pubów, współorganizatorów imprez piwnych. To powoduje, że czujemy się wszyscy jak jedna wielka rodzina. Nieustająco rosnący popyta na nasze piwa powoduje, że prawie nie ma nieuczciwej konkurencji, jeśli już, to ścigamy się np. o to, kto uwarzy bardziej odjechane piwo.

Czy branża piwna charakteryzuje się sezonowością? Kiedy notujecie najwyższe przychody a kiedy są okresy przestoju?

Można mówić o pewnej sezonowości – największe pragnienie zauważamy od maja do sierpnia i potem w listopadzie i grudniu.

Czy przychody sklepu ciągle rosną, a może konkurencja powoduje, że jest coraz trudniej?

Z perspektywy mieszkańca dużego miasta może się wydawać, że rynek jest nasycony – półki zastawione są piwem rzemieślniczym lub wyglądającym jak rzemieślnicze. Ale 3/4 Polski wciąz jest prawie odcięta od dostępu do kraftu. PINTA jest dziś prawdopodobnie najlepiej rozpoznawalną marką polskiego piwowarstwa rzemieślniczego. Korzystamy z tego, sprzedaż i przychody rosną. Ale nie powoduje to u nas chęci zapadania w drzemkę.

Powiedzcie proszę tym, którzy myślą o założeniu własnego browaru co jest w tym biznesie najważniejsze?
 
Jeśli ktoś myśli o sukcesie z własnym browarem rzemieślniczym, powinien wiedzieć, że tu nie można niczego udawać. Jazda na skróty źle się kończy. Trzeba też zadbac o wyrazisty pomysł na swój browar i przemyślany plan wdrożenia tego pomysłu. Warto się tego planu potem konsekwentnie trzymać, nawet jeśli naokoło mówią Ci, że to nie ma sensu.

Jakie macie plany na przyszłość?
 
Aktualnie jesteśmy w trakcie budowy nowego browaru koło Żywca, gdzie przeniesiemy wszystkie nasze doświadczenia z ostatnich lat. Otwarcie planowane jest na koniec 2018 roku. Chcemy, aby nowy browar PINTY był prawdziwą wizytówką polskiego piwnego rzemiosła.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*