Założyciele firmy Bezmięsny Mięsny: nasze produkty wysyłamy do kilkunastu krajów

Możemy zdradzić, że do tej pory zrealizowaliśmy ponad 8000 zamówień do osób prywatnych, ale też do restauracji, na wesela czy imprezy. Nasze  produkty wysłaliśmy też do kilkunastu krajów, ale mamy też informacje, że nasi klienci zabierali je w najdalsze zakątki ziemi, takie jak RPA, ZEA czy Brazylia – mówią Rafał Czech i Igor Sadurski.  Założyciele firmy Bezmięsny Mięsny opowiadają o swoim biznesie, którym jest produkcja roślinnych wędlin. 

 

Grzegorz Marynowicz: Na czym polega Wasz biznes? Jaką działalność prowadzicie?

Rafał Czech, Igor Sadurski: Prowadzimy pierwszego w Polsce w 100% roślinnego rzeźnika, czyli miejsce, gdzie można kupić zastępniki mięsa. Nasze roślinne wędliny są przez nas nie tylko tworzone, ale także sprzedawane w sklepie online Bezmiesnymiesny.pl.

Jak zrodził się pomysł na taki biznes i jak wyglądały początki?

Pomysł zrodził się w naszych głowach dawno temu. Chcieliśmy stworzyć alternatywę dla tradycyjnych mięs, którą sami moglibyśmy jeść. Na początku testowaliśmy smaki wśród naszej rodziny, przyjaciół, znajomych. Później uruchomiliśmy akcję crowdfundingową, dzięki której sprawdziliśmy, że pomysł ma również szansę wypłynięcia na szersze wody. Od września zeszłego roku prowadzimy już pierwszego w Polsce roślinnego rzeźnika.

Jakiego kapitału wymagało uruchomienie biznesu? Od początku finansujecie działalność ze środków własnych?

Wszystko finansowaliśmy z własnych środków. Niestety nie możemy zdradzić jakiego kapitału wymagało uruchomienie biznesu, ale tu nie chodzi tak naprawdę o kapitał, ale o pomysł, który udało nam się wcielić w życie, a przede wszystkim o więź, którą udało nam się stworzyć z naszymi klientami.

Czy sami produkujecie wszystkie bezmięsne mięsa? Skąd przepisy na te przysmaki?

Wszystkie nasze bezmięsne mięsa produkujemy sami. Przepisy są stworzone przez nas i są efektem wieloletnich prac, dopracowywania, szukania i wreszcie tworzenia ich smaków.

Jak wygląda produkcja? Gdzie się mieści? Ile osób jest w to zaangażowanych?

Produkcja mieści się pod Lublinem, która zawiadują 3 osoby. Produkcja ciągle się rozwija – ulepszamy maszyny, ale też całą technologię tworzenia naszych produktów, by być jak najbardziej konkurencyjnymi i przygotowanymi na nowe wyzwania.

Sprzedajecie wyłącznie online czy macie jakiś punkt stacjonarny? Ewentualnie czy planujecie otworzenie takiego lokalu?

Sprzedajemy wyłącznie online, planujemy również wejście do sklepów stacjonarnych. Nie planujemy natomiast otwarcia własnego punktu jedynie z naszymi wyrobami – chcemy, żeby nasze produkty były dostępne powszechnie, a taki sklep by tego nie zapewniał.

Porozmawiajmy trochę o liczbach. Ilu klientom do tej pory dostarczyliście swoje produkty? Ile kilogramów miesięcznie ich produkujecie itd.

Możemy zdradzić, że do tej pory zrealizowaliśmy ponad 8000 zamówień do osób prywatnych, ale też do restauracji, na wesela czy imprezy. Nasze produkty wysłaliśmy też do kilkunastu krajów, ale mamy też informacje, że nasi klienci zabierali je w najdalsze zakątki ziemi, takie jak RPA, ZEA czy Brazylia.

Dlaczego w zasadzie ludzie, którzy nie chcą jeść mięsa chętnie kupują jego imitację?

Osoby niejedzące mięsa rezygnują z niego z różnych powodów. Są to na przykład powody etyczne, środowiskowe czy zdrowotne. Nie każda osoba rezygnuje z mięsa ze względu na jego smak. Części tego smaku po prostu brakuje – i tu pojawiają się nasze produkty. Są one również doskonałym rozszerzeniem roślinnej diety o nowe smaki, a także produktem, którego z powodzeniem mogą włączać do swojego jadłospisu osoby na co dzień jedzące mięso.

Opowiedzcie proszę coś o rynku na którym działacie? Jak to wygląda w Polsce a jak na Zachodzie?

Rynek w Polsce dopiero się rozwija w przeciwieństwie do Zachodu, gdzie jest zdecydowanie większy. Nie oznacza to jednak, że w Polsce jest mniejsze zapotrzebowanie na tego typu produkty. Ciężko znaleźć dla nas bezpośrednią konkurencję. Roślinne zamienniki mięsa robi na przykład firma Polsoja czy też marka BeVege.

Co jest najtrudniejsze w tym biznesie? Jakie są bariery?

Ciężko powiedzieć co jest najtrudniejsze, na pewno wymaga to dużo wytrwałości i ciągłej nauki – od przepisów, po proces produkcji, na kontakcie z klientami skończywszy. My jesteśmy całkowitymi samoukami i wszystkiego uczymy się na „żywym organizmie”, ale z reakcji ludzi widzimy, że idzie nam chyba całkiem nieźle. Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl