Nie chciał pracować dla kogoś, więc stworzył własny biznes

Nigdy nie wyobrażał sobie pracować dla kogoś. Hobby zamienił w pomysł na biznes. Dziś jest producentem kosmetyków naturalnych. – Kiedy już miałem zacząć pracę u kogoś stwierdziłem, że to nie jest to, że poświęcając tyle czasu i energii na czyjąś działalność gospodarczą mogę ten sam czas i tą samą energię poświęcić dla siebie, dla swojej firmy – mówi Bartosz Puzio, założyciel manufaktury kosmetyków Jan Barba.

Grzegorz Marynowicz: Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z biznesem? Skąd w ogóle decyzja o założeniu firmy zamiast pracy na etacie?

Bartosz Puzio: Naturalnymi kosmetykami zacząłem interesować się jeszcze w czasie studiów. Nigdy nie wyobrażałem sobie pracy dla kogoś. Zawsze chciałem pracować dla siebie na własne konto. Już w czasie studiów wszystkie moje działania zmierzały do tego, aby założyć swoją własną firmę.

Dlaczego akurat taki biznes? Skąd pomysł?

Pierwsze kosmetyki zacząłem robić dla siebie, następnie dla rodziny w wyniku problemów skórnych, których nabawiłem się w czasie studiów w Anglii. Środki dostępne w aptekach nie pomagały. Zacząłem szukać rozwiązania w Internecie, źródłach pisanych, w książkach. Pierwsze produkty, które stworzyłem były bardzo bardzo proste, trzyskładnikowe. Wraz z dorastającą wiedzą na ten temat doszedłem do wniosku, że to jest właśnie to, co chcę robić w życiu. Dosyć szybko zrozumiałem, że naturalne kosmetyki przewyższają swoim działaniem te syntetyczne i że to jest to coś, co chcę dalej rozwijać.

Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w tej branży? Jak wyglądały początki działalności?

Pierwsze 2 lata, to tak naprawdę czyste hobby – produkcja kosmetyków dla siebie dla rodziny, testowanie ich na sobie na rodzinie, doszkalanie się, szukanie materiałów źródłowych. W 2015 roku, kiedy już miałem zacząć pracę u kogoś stwierdziłem, że to nie jest to, że poświęcając tyle czasu i energii na czyjąś działalność gospodarczą mogę ten sam czas i tą samą energię poświęcić dla siebie, dla swojej firmy. W listopadzie 2015 roku założyłem działalność gospodarczą, co pozwoliło nam dokonać pierwszych ważniejszych inwestycji w firmę, ale tak naprawdę dopiero prawie rok później pojawiła się pierwsza sprzedaż.

Mówicie, że prowadzicie manufakturę kosmetyków i sami wytwarzacie produkty, które sprzedajecie. Jak wygląda proces produkcji od kuchni?

Przykładamy strasznie dużą wagę do procesu produkcji i do tego by był wykonywany w należyty sposób. Staram się inwestować na bieżąco w najlepszą technologię, która jest dostosowana do przetwarzania naturalnych składników. Dopóki ta produkcja odbywała się dla siebie i dla rodziny pierwsze laboratorium było zorganizowane w piwnicy, natomiast później, po założeniu działalności gospodarczej, od razu zainwestowaliśmy w nowoczesne pomieszczenie. Proces produkcji kosmetyków jest bardzo złożony i wymaga odpowiednich maszyn aby uzyskać zamierzony efekt. Bardzo ważne jest też, aby wyprodukować kosmetyki w odpowiednim standardzie, żeby czystość pomieszczenia, w którym są produkowane była na najwyższym poziomie. Szczególnie ma to znaczenie przy produkcji kosmetyków naturalnych, ponieważ nie stosujemy chemicznych konserwantów. Każdy drobiazg przy produkcji ma ogromne znaczenie.

Czy są jakieś ponadczasowe bestsellery? Na jakie produkty jest ciągły popyt? A może to się zmienia jeśli tak to również poproszę o przykłady.

Myślę że każdy z naszych produktów możemy nazwać bestsellerem ponieważ, celowo jest ich mało i każdy jest unikalny, że ciężko powiedzieć żeby którykolwiek z nich się wyróżniał pod względem ilości sprzedanych egzemplarzy. Każdy również jest nakierowany na inne działanie, chociaż wydaje mi się że takim produktem, który jest najbardziej uniwersalny, który może być stosowany przez każdą osobę, z każdym typem skóry jest nasz Tonik Ziołowy.

Jak wygląda dystrybucja? Sprzedajecie wyłącznie online a może macie także stacjonarne punkty?

Dystrybucja jest dwojaka, po pierwsze przez naszą stronę internetową gdzie dostępne są wszystkie produkty i po drugie przez naszych partnerów. Bardzo starannie dobieramy naszych partnerów, ponieważ szczególnie zależy nam na odpowiednim wyeksponowaniu produktów. Jesteśmy dumni z tego że nasze kosmetyki można kupić między innymi w krakowskim Jeju, w Poznaniu czy też przede wszystkim w Warszawie.

Jak pozyskujecie klientów i które metody promocji są najbardziej efektywne?

Naszym głównym miejscem spotkania z klientem są targi, dlatego staramy się bywać na co raz większej ilości tego typu wydarzeń, są targi branżowe, ale również bierzemy udział, chyba przede wszystkich, w tych z modą i designem. „Pojawiamy się” również na łamach magazynów, które sami czytamy. Można powiedzieć, że wybieramy miejsca i sposoby promocji takie, które dotarłyby do nas samych.

Porozmawiajmy chwilę o liczbach. Ile produktów sprzedaliście od startu sklepu, ilu pracowników zatrudniacie, jak duży macie magazyn itd.

Jan Barba to dwuosobowa firma, nie potrzebujemy magazynu, ponieważ kosmetyki tworzymy na bieżąco tak żeby były maksymalnie świeże. Nie jesteśmy firmą masową, nie zależy nam na ilości a na jakości kontaktu z klientem.

Opowiedzcie proszę o specyfice tego rynku? Na jaką wielkość go szacujecie? Czym się charakteryzuje? Na co uważać, na co zwracać szczególną uwagę?

Staramy się tworzyć produkty dla naszych konsumentów, nie zastanawiamy się nad wielkością rynku. Myślę że jeżeli będziemy odpowiedzią na potrzeby naszych klientów, na ich potrzeby w pielęgnacji skóry, to ten rynek zawsze będzie. Jedyną rzeczą, do której przykładamy uwagę, jest jakość surowców a w rezultacie jakość finalnego produktu. To są rzeczy które są odbierane personalnie i które są ważne zawsze, niezależnie od mody.

Czy tego rodzaju biznes charakteryzuje się sezonowością? Kiedy notujecie najwyższe przychody a kiedy są okresy przestoju?

Myślę, że sezonowość biznesu kosmetycznego jest niska. Oczywiście są produkty, które lepiej sprzedają się latem tak jak inne lepiej sprzedają się zimą. Główną rolę odgrywa temperatura na zewnątrz, zimą większą popularnością cieszą się produkty o bardziej treściwej konsystencji, latem nasi klienci preferują kosmetyki lżejsze. Natomiast funkcjonujemy na tyle krótko na rynku, że ciężko stwierdzić jednoznacznie o zasadach sezonowości naszych kosmetyków.

Czy przychody sklepu ciągle rosną, a może konkurencja powoduje, że jest coraz trudniej?

Cały czas się rozwijamy na przychody raczej nie patrzymy od strony zysków a jedynie od strony możliwości dalszego inwestowania w firmę. Wiem, że każde następne przychody pozwalają inwestować w kolejne maszyny, kolejne surowce, badania nowych produktów i myślę że to jest najważniejsze na tym etapie rozwoju.

Jakie macie plany na przyszłość?

Na tą chwilę nasze plany ograniczają się do najlepszego wykonywania naszej pracy. Myślę, że będziemy rozszerzać ofertę produktów, ale będzie to już o wiele wolniejszy wzrost w porównaniu do tego, który był przez ostatni rok, kiedy wprowadziliśmy 8 produktów na rynek. Natomiast bardziej skupimy się na promocji już istniejących produktów i rzecz jasna…dalszym rozwoju.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*