Jak uruchomić własny foodtruck i ile to kosztuje?

Jak założyć własny food truck? To pytanie zadaje sobie wiele osób myślących o własnym biznesie. Perspektywa firmy na czterech kółkach przyciąga kolejnych przedsiębiorców, którzy jednak zgodnie twierdzą, że to wymagający i uzależniony od pogody biznes.

Ile trzeba zainwestować we własny food truck? foto YAY foto

Według różnych szacunków w Polsce działa 1300-1500 food trucków oferujących swoim klientom najróżniejszą kuchnię. Co roku przybywa nowych pojazdów, a także wielbicieli szybkiego jedzenia serwowanego z ciężarówki. Postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć tej działalności i sprawdzić, co jest najważniejsze przy uruchamianiu własnego food trucka.

Ile trzeba zainwestować w food truck?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa bo zależy od wielu czynników. Foodtruckowy biznes można rozpocząć na wiele sposobów. Ja lubię podchodzić do tego jak do STARTUPU i MVP. Czyli minimal valuable Project – mówi z sieci Pasibus. Pojazd może kosztować od 30 do 200 tysięcy złotych w zależności od tego czy jest nowy czy używany. Na koszt wpływa także konieczność(bądź brak) przebudowy ciężarówki pod własne wymagania. – Potwierdza to Grzegorz Brzozowski z Green Bus. – można kupić 25 letnie auto za 15 tys. zł i je doposażać własnym nakładem, a można zamówić samochód specjalny w wyspecjalizowanej firmie za 10 tys. zł – dodaje.

To samo dotyczy brandu. Można wystartować bez specjalnego nacisku na kwestie wizerunku albo od początku podejść do tego profesjonalnie tworząc spójną markę. To bezpośrednio łączy się z kosztem personalizacji pojazdu i wypływa na początkowe koszty. Własnego food trucka nie uruchomimy także bez odpowiedniego sprzętu w środku. Dużo zależy od rodzaju serwowanej kuchni, bo urządzenia gastronomiczne są w bardzo różnych cenach. Warto sie zastanowić, jakie w przyszłości będziemy mieli możliwości techniczne (przyłącze prądu, wody, itd.) Elektryczny piec od pizzy możemy kupić w granicach 4 tys. zł, a za gazowy, który jest tańszy w eksploatacji trzeba będzie zapłacić min. 10 tys. zł – zdradza właściciel Green Bus.

Kolejne wydatki wiążą się z kosztami organizacyjnymi, opłatami za stałe miejsce czy benzynę. Tutaj miesięczne wydatki oscylują między 5-10 tys. zł – mówi Piotr Staszczyński z sieci Pasibus. Na pierwsze zatowarowanie, opracowanie receptur należy przygotować około 10 tys. zł. Początkowe koszty mogą być więc bardzo różne – od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. – Minimum 60 tysięcy, wytrwałość i dobry pomysł na biznes – to z kolei z zdanie Aleksandry Jaskólskiej z Panczo Bus.

Formalności food trucka

Rozpoczynając biznes w tej branży nie obędzie się bez odbioru food trucka przez sanepid. Niezbędne są także badania sanitarno epidemiologiczne całego personelu. Trzeba koniecznie zapoznać się z unijnym rozporządzeniem na temat zbiorowego żywienia. Są niewielkie szanse, że przejdzie możliwość produkcji jedzenia na miejscu. Trzeba do tego mieć przystosowaną kuchnię, lub podnająć lokal, żeby móc produkować żywność, a finalnie potem ją przygotowywać w samochodzie dla klienta – mówi Grzegorz Brzozowski z Green Bus. Gdy właściciel ma taką kuchnię, wówczas myje sałatę, doprawia mięsa, panieruje ser, wypieka bułki, a następnie przewozi je do busa i po poddaniu obróbce termicznej wydaje klientowi. Druga możliwość to bazowanie na półproduktach od firm, które mają pozwolenie na produkcje żywności. W takim przypadku właściciel food trucka kupuje gotowe kotlety, umytą sałatę, sos w tubce, bułkę i z tego składa finalne danie.

Lokalizacja i pogoda

Właściciele food trucków przyznają, że ten biznes można prowadzić właściwie wszędzie byleby miejsce to miało odpowiednio duży przepływ pieszych. Zagłębie biznesowe, kurorty turystyczne czy popularne deptaki to miejsca często wybierane przez właścicieli restauracji na kółkach. Foodtrucków nie brakuje też przy dyskotekach, domach studenckich czy obiektach koncertowych. Eventy to w przypadku food trucków odrębny temat. Ich właściciele zgodnie twierdzą, że to loteria. – Czasem z niewiadomych powodów impreza, na którą bardzo się liczyło okazywała się kompletną klapą i odwrotnie. Wszystko zależy od tego jakie moce przerobowe ma dany foodtruck oraz czy jest się na imprezie, gdzie jest nasz klient – dodaje z kolei Grzegorz Brzozowski. W naszym przypadku sprzedaż na festynach, imprezach i innych ventach generuje ponad 50 proc. przychodów. Tradycyjnie w weekendy jest największa sprzedaż – zdradza Aleksandra Jaskólska z Panczo Bus. Często zdarza się, że dużo towaru zostaje i weekend spisany jest na straty – dodaje przedstawiciel sieci Pasibus.

Innym elementem kluczowym przy prowadzeniu mobilnej restauracji jest pogoda. Możesz być na super imprezie, gdzie jest kilka tysięcy ludzi, ale jak zaczyna padać, to się ludzie po prostu chowają przed deszczem i trudno sprzedać jedzenie. Z drugiej strony temperatura powyżej 30 stopni również nie sprzyja temu biznesowi. Wówczas chce się raczej pić niż jeść – mówi przedstawiciel Green Bus.

Sezonowy biznes

Jednym z najważniejszych minusów prowadzenia tego biznesu jest fakt, że sezon trwa od kwietnia do października. Sprzyjający okres to wiosna i wczesne lato. Ludzie po zimie są spragnieni plenerów, imprez, spędzania czasu na słońcu, a to z kolei pozytywnie wpływa na przychody foodtrucków. Środek wakacji, to puste miasto bo ludzie wyjeżdżają wypoczywać. – Od września do października znowu trochę „górki” i od listopada do stycznia, a nawet lutego notowany jest zdecydowany spadek przychodów – zdradza Grzegorz Brzozowski – Ja u siebie rozwiązałem ta sprawę w ten sposób, że korzystałem z usług firm kurierskich dowożących jedzenie. Dzięki temu przeżyłem, nazwijmy to, martwe okresy w mobilnej gastronomii – dodaje właściciel Green Busa.

Plusy i minusy własnego food trucka

Wśród minusów tego biznesu najważniejszy to duże uzależnienie od warunków atmosferycznych oraz sezonowość działalności. Oprócz tego życie na walizkach. – Jak dla mnie to jedyny minus. Ciągłe noszenie i pakowanie gratów, przygotowanie busa do transportu itd. – mówi Grzegorz Brzozowski. Wśród plusów prowadzenia własnego foodtrucka właściciele cieżarówek zgodnie wskazują mobilny charakter biznesu. Przedsiębiorca może być zawsze tam gdzie są potencjalni klienci. Jeśli dana lokalizacja się nie sprawdzi można łatwo ją zmienić. Przeczytaj także na MamBiznes.pl:

Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl

Komentarze

bill

2 października 2017 Odpowiedz

Najgorszy biznes ever mam kupla co zainwestował 100tys zł po roku chciał popełnić samobójstwo same długi i mandaty…

edede

2 października 2017 Odpowiedz

śmierdzące budy na kólkach… kibla tam nawet nie ma i jak myślicie gdie personel się wypróżnia ? do wyboru krzaki (jak są w pobliżu) albo wiaderko… mycie rąk ? po co… w końcu liczy się smak…

twoj lekarz

2 października 2017 Odpowiedz

lepiej prowadzić warzywniak niż budę na kolkach z jedzeniem, kolejna kalka z zachodu

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*