Polak sprzedaje elektryczne jednoślady na całą Europę. „To już kilka tysięcy sztuk”

Przygodę z branżą moto zaczynał jako partner znanych samochodowych marek. Swoją niszę dostrzegł w przełączeniu się na tryb „eco”. W ten sposób powstała firma, która zajęła się produkcją ekologicznych jednośladów. Skuterami czy e-rowerami produkcji tego przedsiębiorstwa jeżdżą obywatele wielu europejskich krajów. Na na sprzedażowym liczniku firmy jest już kilka tysięcy pojazdów, ale na tym nie poprzestają. Najbliższym celem ekspansji TrybEco są kraje skandynawskie. 

O trudnych początkach biznesu i problemach z finansowaniem start-upu, kuchni produkcji jednośladów, zagranicznej ekspansji, rowerze, jako idealnym środku transportu w czasie pandemii oraz o tym, jak zaraza odbiła się na zainteresowani produktami firmy opowiada Tomasz Przygucki, prezes firmy TrybEco.

Grzegorz Marynowicz: Kiedy zaczęła się Pana przygoda z biznesem moto? Skąd pomysł na produkcję rowerów, skuterów?

Tomasz Przygucki: Od lat 90-tych działałem w branży motoryzacyjnej jako autoryzowany partner marek samochodowych Renault, Dacia i Nissan oraz jednośladów Piaggio, Vespa, Aprilia, Electra i Romet. Mając na względzie ochronę środowiska, oraz chęć dostarczenia dostępnych dla każdego pojazdów elektrycznych, w 2015 r. podjąłem decyzję o założeniu firmy TrybEco. Jak wskazuje sama nazwa przedsiębiorstwa, proponujemy porzucenie tradycyjnego środka komunikacyjnego w postaci samochodu na rzecz ekologicznych jednośladów, a tym samym „przełączenie się” na tryb eko i współtworzenie nowej koncepcji lepszych miejsc do życia, tzw. smart city.

Czy Pan i zespól mieliście doświadczenie w tej branży? Jak dostrzegliście w niej swoją niszę?

Przez ponad 20-lat zdobywaliśmy doświadczenie w branży motoryzacyjnej, jako jeden z czołowych przedstawicieli marek samochodów w województwie łódzkim, więc można powiedzieć że poznałem branżę samochodową od podszewki. Dostrzegłem ogromną potrzebę rynku na pojazdy ekonomiczne i ekologiczne, czyli elektryczne. Jednak bardzo drogie samochody, ich ograniczenia i słaba infrastruktura ładowarek, stanowiły i wciąż stanowią barierę w realizacji tych potrzeb. Dodatkowo, rosnąca w Polsce popularność roweru jako podstawowego, codziennego środka transportu oraz zdrowej i przyjemnej alternatywy do poruszania się po coraz bardziej zakorkowanych ulicach miast, otwierała przed nami szerokie pole działania. Stąd, w oparciu o zdobyte doświadczenia w pracy z dużymi koncernami, narodził się pomysł stworzenia Centrum Pojazdów Elektrycznych oraz marki oferującej jednoślady elektryczne. Są one dostępne cenowo, wpisują się w trend zrównoważonego transportu, smart cities i spełniają oczekiwania społeczeństwa związane z ochroną środowiska. Misją firmy jest rozwój nowych technologii w transporcie publicznym. Stale poszukujemy nowych rozwiązań, które pozwolą na zoptymalizowanie oferowanych przez TrybEco urz̨ądzeń. Oprócz produkcji ekologicznych pojazdów elektrycznych, zajmujemy się także infrastrukturą dla inteligentnego ładowania tego rodzaju pojazdów.

Jak wyglądały początki działalności? Pamięta Pan pierwsze prototypy? Co nimi było? Gdzie odbywała się produkcja?

Na początku działalności TrybEco, ludzie podchodzili do naszych produktów z pewną dozą nieufności. Zmiana świadomości klientów była pierwszym wyzwaniem z jakim się mierzyliśmy. Udało nam się jednak zbudować solidną i godną zaufania markę, opartą na spójnej i wyróżniającej się ofercie pojazdów.
Przez pierwszy okres działalności skupiliśmy się na zbudowaniu portfolia pojazdów, jak najlepiej odpowiadających na potrzeby i oczekiwania potencjalnych użytkowników. Jeździliśmy z naszymi prototypami na wiele imprez masowych, targów i konferencji, prezentując nasze produkty, udostępniając je do testów i zbierając opinie klientów. W ten sposób udało nam się wypracować bardzo dobrze odbierane, konkurencyjne produkty. Wprowadziliśmy między innymi unikalne rozwiązanie baterii montowanej w piaście rowerów, aby poprawić zarówno wygląd, jak i właściwości jezdne naszych pojazdów. Początkowo, część produkcji odbywała się w Chinach, a ostateczne montaże i modyfikacje dokonywaliśmy w Łodzi. Dopiero po 2-3 lata zdobywania doświadczeń przenieśliśmy część produkcji. Nasze skutery są w ok. 70% przygotowywane w fabrykach w Azji. Po to, aby utrzymać konkurencyjne ceny, musimy się wciąż opierać na takiej kooperacji.

Co na początku przysparzało najwięcej problemów? Były momenty zwątpienia, by prowadzić własny biznes?

TrybEco powstało, jako start-up i jak każde innowacyjne przedsiębiorstwo na wczesnym etapie rozwoju, boryka się z problemami związanymi z finansowaniam swoich przedsięwzięć. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i determinacji zbudowaliśmy jednak firmę, która obecnie współpracuje z największymi graczami na polskim rynku, takimi jak PKP Telkol. Dzięki naszej kooperacji na dworcach PKP linii helskiej we Władysławowie i na Helu pojawią się modułowe stacje ładowania i parkowania oraz wypożyczalnia jednośladów elektrycznych. Rozwiązania zapewnią podróżującym infrastrukturę dla przyjaznej dla środowiska formy transportu oraz zmniejszy zapotrzebowanie na miejsca parkingowe przy węzłach komunikacyjnych.

Jak wygląda od kuchni cała produkcja? Jak to jest zorganizowane? Odbywa się w Polsce?

W Polsce powstaje pomysł, idea pojazdu oraz końcowy montaż i kontrola techniczna. Rowery produkujemy w Polsce z części i podzespołów, które kupujemy w starannie wybieranych i kontrolowanych fabrykach w Europie i Azji. Dobieramy komponenty, optymalizujemy materiały, wymiary żeby końcowy produkt spełniał nasze oczekiwania i mógł być homologowany w Europie. Nieustannie udoskonalamy też swoje produkty. Staramy się utrzymać dużą elastyczność operacyjną i zminimalizować ryzyka przestojów, co oznacza, że oprócz zasobów własnych produkcyjnych, mamy też w gotowości podwykonawców zewnętrznych. Nasze rowery są obecnie dostępne z rewolucyjną polską przekładnią planetarną zintegrowaną w korbie Efneo. Dla przeciętnego użytkownika oznacza to kilka zalet. Pierwszą z nich jest uproszczona obsługa, bez konieczności regulacji przedniej przerzutki. Sam mechanizm odpowiedzialny za zmianę przełożeń jest zamknięty w szczelnej obudowie i niewrażliwy np. na błoto. Ważną zaletą jest też możliwość zmiany przełożenia bez kręcenia pedałami.

Ile sztuk rowerów i skuterów udało się sprzedać od startu firmy?

To już kilka tysięcy pojazdów, które jeżdżą przez cały czas czas. Nasz klient, oprócz partnerów B2B z branży delivery, to najczęściej osoba, która zamienia samochód czy środki komunikacji miejskiej na rower hybrydowy elektryczny albo skuter elektryczny. Wynika to zarówno z rosnącej świadomości społeczeństwa na temat ochrony środowiska, jak i korzyści, które niesie ze sobą użytkowanie jednośladów elektrycznych. Najnowsze badania wskazują, że jazda rowerem elektrycznym przynosi więcej korzyści dla organizmu niż tym tradycyjnym. Opublikowana w Transportation Research Interdisciplinary Perspectives analiza pokazała, że e-rowerzyści pokonywali dwa razy dłuższe trasy, zarówno w przypadku codziennych przejazdów, jak i wycieczek rowerowych. Wyniki dowiodły także duży wzrost aktywności fizycznej u osób, które przesiadły się z samochodów i komunikacji miejskiej na rowery elektryczne. Rower elektryczny pomaga użytkownikowi. Nie ma jednak mowy o tym, by rozleniwiał cyklistów. Wspomaganie elektryczne zachęca do intensywniejszego pedałowania, bez dodatkowego obciążania mięśni. Możemy to porównać do bieżni, która poprzez samodzielny ruch wymusza bieg jej użytkownika. Zgodnie z normami Unii Europejskiej napęd dwukołowca odcina się samoczynnie przy 25 km/h, a po przekroczeniu prędkości wspomaganej przez silnik elektryczny, rower jedzie już tylko dzięki sile naszych mięśni. Tego typu rozwiązanie lepiej wpływa na kondycję rowerzystów, niż jazda na zwykłym pojeździe.

Jednoślady sprzedajecie także poza Polską. Jakimi kanałami prowadzona jest dystrybucja? Do ilu krajów sprzedaliście swoje produkty?

Intensyfikacja wykorzystania ekologicznych form transportu realizowana jest nie tylko na rynku krajowym, ale również na rynkach zagranicznych. Niemcy, Czechy, Holandia czy Szwecja to przykłady państw, które są chłonne na innowacyjne rozwiązania dotyczące transportu i ekologii. Potwierdzają to chociażby wskaźniki sprzedaży pojazdów elektrycznych w tych krajach. Chcemy wykorzystać tę szansę. W toku są też prace związane z otwarciem naszych salonów franczyzowych w Irlandii i Szwajcarii. Jednoślady idealnie wpisują się także w trend „smart city”. Dzięki nim przemieszanie się po dużych i zatłoczonych miastach jest szybkie i przede wszystkim ekologiczne. Naszą grupą docelową na rynkach zagranicznych są zarówno klienci prywatni preferujący aktywny tryb życia, jak też dealerzy poszukujący produktów charakteryzujących się innowacyjnością i energooszczędnością.

Na jakich rynkach jeszcze Was nie ma, ale chcecie być w najbliższym czasie?

Prowadzimy intensywne badania nad wejściem na rynek w Holandii oraz do krajów skandynawskich. Wstępnie przymierzamy się do nawiązania tam biznesowej współpracy. Popyt na pojazdy elektryczne jest obecnie bardzo duży. Wynika to m.in. z rosnącej świadomości społecznej na temat ochrony środowiska. Dla podejmowania decyzji zakupowych, nie bez znaczenia pozostaje możliwość korzystania z wielu ulg i udogodnień oferowanych posiadaczom pojazdów ekologicznych. W związku z rosnącym zapotrzebowaniem na te produkty, wiele osób dostrzega szanse biznesowe związane ze sprzedażą jednośladów elektrycznym.

Czy czas epidemii mocno odbił się na sytuacji firmy i jej przychodach?

W TrybEco staraliśmy się nie przerywać produkcji i sprzedaży naszych urządzeń, aby być gotowym na sprostanie wysokiemu popytowi rynkowemu, związanemu z rozpoczęciem sezonu letniego, ale niestety ten sezon w zasadzie nie wystartował jeszcze na dobre i nie wiadomo jak będzie ta sprzedaż do końca wyglądała. Z uwagi na sytuację epidemiologiczną wprowadziliśmy zalecane działania zapobiegawcze i profilaktyczne.

Sytuacja związana z koronawirusem nie odbiła się znacząco na zainteresowaniu naszymi produktami i liczymy, że teraz szybko to zainteresowanie przełoży się na wyniki sprzedażowe. Na czas zagrożenia epidemicznego doskonałym rozwiązaniem transportowym jest rower. Nie wymaga kontaktu z ludźmi, pozwala dostać się praktycznie wszędzie i co najważniejsze wspomaga kondycję oraz odporność. Co więcej, jednoślady to rozwiązanie polecane przez ekspertów ze Światowej Organizacji Zdrowia oraz Polskie Stowarzyszenie Rowerowe.

Jak szacujecie rynek na którym działacie? Ile jest on wart w Polsce, a ile na całym świecie?

Chociażby po sąsiedzku za naszą zachodnią granicą w 2018 roku w Niemczech sprzedano milion e-rowerów, o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. To pokazuje, jak dynamicznie rozwija się ten rynek. Eksperci szacują, że w 2030 r. w Unii Europejskiej sprzedawać się może nawet 30 mln jednośladów hybrydowych. Na tym tle Polska z wynikiem kilkudziesięciu tysięcy sztuk kupowanych rocznie ma ogromnie pole do rozwoju. Potencjał jest gigantyczny, a sprzedaż w tym roku może wzrosnąć nawet kilkakrotnie.

Co jest najtrudniejsze w robieniu biznesu na jednośladach? Bez jakich elementów nie ma co myśleć o powodzeniu?

Przede wszystkim trzeba skupić się na dobrym planie finansowania biznesu, jak najdokładniej i najlepiej ze sporym marginesem, określić potrzeby na poszczególnych etapach, aby uniknąć frustracji związanej z niewykorzystanym potencjałem rynku. Oczywiście musimy brać pod uwagę otoczenie konkurencyjne. Osobiście uważam też, że należy unikać konfrontacji z dużymi korporacjami. Na koniec, najważniejsze – firma to ludzie, od tego z kim będziemy pracować zależy nasz sukces. Sami nic nie zbudujemy w większej skali.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*