Polki założyły restaurację z pierogami w Szanghaju. Zaczynają podbijać chiński rynek

Chcąc nauczyć się języka chińskiego, Małgorzata Modlińska zamieniła Kraków na Chengdu, a po kilku miesiącach na Szanghaj. To właśnie w tym mieście założyła wspólnie z Joanną Boczek,  restaurację i bar „Pierogi Ladies 2.0”, która podbiła serca mieszkańców. – Amerykanie i Kanadyjczycy — mogę śmiało powiedzieć — prawie oszaleli ze szczęścia, ponieważ uwielbiają pierogi, może nawet bardziej niż my Polacy. Dla wielu z nich pierogi to nie tylko jedzenie, ale najlepsze wspomnienia z dzieciństwa – mówi Małgorzata Modlińska, współzałożycielka „Pierogi Ladies 2.0”.

Fot. Pierogi Ladies 2.0

Bartłomiej Godziszewski: Od jak dawna Pani mieszka w Szanghaju? Dlaczego zdecydowała się Pani na emigrację?

Małgorzata Modlińska: Mieszkam w Szanghaju już od 7 lat. Przyjechałam do Chin, ponieważ chciałam nauczyć się języka chińskiego.

W pewnym momencie życia poczułam, że stoję w miejscu i nie wykorzystuje swojego potencjału. W swoje 28 urodziny stwierdziłam, że przed 30 chce się nauczyć języka chińskiego i niedługo po tym natrafiłam na internecie na reklamę programów „Au pair” w Chinach połączonych z nauką języka. Stwierdziłam teraz albo nigdy.

Program miał trwać tylko 6 miesięcy. Najpierw przyjechałam do Chengdu, a po 2 miesiącach poprosiłam o zmianę miasta i czystym przypadkiem padło na Szanghaj. Dokładnie 15 października 2012 roku po raz pierwszy zawitałam do tego miasta i od razu zakochałam się w nim. Postanowiłam, że zostanę tu na dłużej.

W Szanghaju założyła Pani własną restaurację „Pierogi Ladies 2.0”. Skąd taki pomysł?

Gdy skończyłam program „Au pair” postanowiłam, że najłatwiej będzie zacząć od pracy jako nauczyciel angielskiego, aby zbudować tzw. 关系 (guānxi), czyli cenne w Chinach kontakty). Był to strzał w 10, ponieważ w pierwszej firmie, w której dostałam pracę, poznałam Yannicka — kolegę z Francji. Wpadł on na pomysł założenia pierwszego wechatowego bloga dla obcokrajowców o nazwie ‚Shanghai Hunter’ i zaprosił mnie do współpracy. Yannick zajmował się pisaniem recenzji restauracji, a ja edytowałam ‚Found in Translation’ – serie, w której wyjaśniałam naszym czytelnikom chiński slang na podstawie moich prawdziwych historii życiowych. Następnie Yannick założył Shanghai Gastronomy Club, który zjednoczył właścicieli restauracji i ludzi związanych z gastronomią w Szanghaju.

Jako ze Shanghai Hunter stał się bardzo popularny w znacznej części dzięki moim felietonom, zaczęłam regularnie brać udział w spotkaniach SGC i bacznie obserwowałam to środowisko z coraz większym zaciekawieniem i sympatią. W 2015 roku poznałam moją obecną wspólniczkę Asię, która była wtedy managerka popularnego klubu Craft i wciągnęłam ja do SGC. Zaczęliśmy razem obserwować i analizować Szanghajską scenę gastronomiczna i stwierdziłyśmy, że mimo wielkiej różnorodności brakuje w niej polskiego pierwiastka.

W grudniu 2015 roku Asia zorganizowała polskie spotkanie w Crafcie i postanowiłyśmy, że zrobimy polskie pierogi. I poszło 🙂 Okazało się, że nie tylko Polacy mają wielkie zapotrzebowanie na pierogi. Po tamtej imprezie dostaliśmy już pierwsze zamówienie na 100 pierogów. Jako że rok 2015 był też rokiem, w którym powstało wiele rozmaitych start-upów w Szanghaju, należących zresztą do naszych znajomych, poczułyśmy się zainspirowane tą energia i stwierdziłyśmy, że też spróbujemy małymi krokami. I tak się zaczęła 9 marca 2016 roku nasza przygoda z „Pierogi Ladies 2.0” w Crafcie.

Fot. Pierogi Ladies 2.0

Jak przyjęli Pani pomysł lokalni mieszkańcy?

Obcokrajowcy — zwłaszcza. Amerykanie i Kanadyjczycy — mogę śmiało powiedzieć — prawie oszaleli ze szczęścia, ponieważ uwielbiają pierogi, może nawet bardziej niż my Polacy. Dla wielu z nich pierogi to nie tylko jedzenie, ale najlepsze wspomnienia z dzieciństwa. W przeddzień naszej imprezy inauguracyjnej skontaktował się z nami właściciel znanego supermarketu online Kate & Kimi — Kanadyjczyk – który powiedział nam, że musi mieć pierogi w swoim sklepie i już. Wiele ludzi było potem w szoku, ponieważ  po pierwsze on nigdy przeważnie sam nie kontaktuje się z dostawcami produktów, tylko jego team. Co więcej, bardzo często jest tak, że to same marki zabiegają o to, żeby sprzedawać swoje produkty na Kate and Kimi.

Jak chodzi o Chińczyków, byli bardzo zdziwieni, że Polacy mają swoje ‚dumplings’ ponieważ Chiny są znane również ze swoich odmian pierogow: 饺子 (jiǎozi) czy 馄饨 (húntun). Jednak są oni bardzo otwarci na próbowanie kuchni z różnych stron świata, jako że Szanghaj to kulinarna mekka i jadanie na mieście to styl życia. Byli głównie zszokowani tym, że pierogi mogą być słodkie i z owocami, ponieważ czegoś takiego w Chinach nie ma.

Jak wyglądał początek tego biznesu?

Miałyśmy dużo szczęścia, ponieważ właściciele baru, w którym pracowała Asia pozwolili nam korzystać z kuchni klubu za darmo przed ponad rok. Bardzo nam kibicowali i było to dla nas ogromne wsparcie, gdyż mogłyśmy bez stresu i bez dużych kosztów testować produkt i nasza markę, wprowadzając pierogi na Szanghajską scenę gastronomiczną. Pojawiałyśmy się na wielu pop-upach marketów w weekendy i różnych eventach. Zazwyczaj do nas ustawiały się największe kolejki.

Przez pierwszy rok każda z nas pracowała na 2 całe etaty: ja w dzień w szkole i po południu w kuchni, Asia w dzień w kuchni, a wieczorem w barze. Było to niesamowicie wyczerpujące, ale rosnąca ilość klientów, zamówień i pozytywna energia od naszych klientów dodawała nam motywacji.

Pierogi sprzedawały się również na internetowym supermarkecie Kate and kimi, a także w jednym z popularnych barów.

Po 3 miesiącach od powstania dostaliśmy propozycje eventu tylko dla nas na wówczas najpopularniejszej ulicy barowej w Szanghaju i wsparcie od jednego z browarów.

W 2017 roku dostałyśmy propozycje przejęcia małego baru, ponieważ nasza rosnąca ilość klientów wręcz domagała się od nas takiego stałego miejsca. Stwierdziłyśmy więc, że nie ma wyjścia. W  styczniu 2018 roku opuściłyśmy pierwszy lokal i przejęłyśmy inny, a latem 2018 zbudowałyśmy nasz obecny bar/restaurację „Pierogi Ladies” 2.0 od zera. Dostałyśmy propozycję przebudowania domu mieszkalnego na lokal. Na początku trochę się wahałyśmy, ale dzięki wsparciu naszej architektki Agnieszki i projektantki Mariny stworzyłyśmy wszystko od zera. Całkowicie wyburzyłyśmy wnętrze i trochę zewnętrza lokalu. W 2,5 miesiąca stworzyłyśmy uwielbianą przez naszych klientów miejscówkę.

Kto najczęściej odwiedza lokal i co najczęściej zamawiają klienci?

Naszymi klientami są ludzie z całego świata — 50 proc. to Chińczycy a 50 proc. mieszanina przeróżnych narodowości — Amerykanie, Niemcy, Francuzi, Japończycy, Hiszpanie, Włosi, mieszkańcy Indii, Indonezji, Polacy.. mogę tak wyliczać w nieskończoność.

A zamawiają wszystko, co mamy w menu — mieszanki różnych smaków pierogów, kiełbaski, szynkę, zupy, ciasta, ogórki kiszone. Jestem dumna z tego, że nauczyłyśmy ludzi w Szanghaju pić wodę po ogórkach kiszonych, tak jak ja piłam zawsze, odkąd byłam dzieckiem. Klienci uwielbiają również nasze drinki i wódki smakowe.

Fot. Pierogi Ladies 2.0

Jak wygląda prowadzenie biznesu w Chinach? Jakie są wady i zalety?

Prowadzenie własnego odnoszącego sukcesy biznesu w Chinach, tak jak gdziekolwiek indziej na świecie wymaga dużo pracy, pasji, zaangażowania i cierpliwości.

W przypadku Szanghaju to mogę powiedzieć, że każda dziedzina życia jest ułatwiona dzięki aplikacjom. Co więcej, kolejną sprawą, która ułatwia prowadzenie biznesu są tzw. communities. Zwłaszcza w Szanghaju jest mnóstwo różnego rodzaju grup, które są nastawione na współpracę z biznesem — to mogą być zarówno restauracje, studia fitness, młode firmy kosmetyczne, karmy dla zwierząt, projektanci itd. Ludzie są tutaj niezwykle otwarci. Mimo że nasza firma skupia się na żywności i napojach, organizujemy eventy i partnerujemy zarówno z projektantami biżuterii, czy nawet firmą, którą tworzy organiczne jedzenie dla psów i stworzyła menu dla psów, które towarzyszą swoim właścicielom odwiedzającym nasz lokal.

Jednak z drugiej strony wiele praw i przepisów zmienia się często nagle np. wymagania dotyczące licencji, pozwoleń. Zwłaszcza Szanghaj jako centrum biznesu Chin i Azji staje się coraz bardziej wymagający i rygorystyczny.

Jeśli prowadzi się tu własny biznes to wcześniej czy później okazuje się, że jednak znajomość języka chińskiego jest niezbędna. Po pierwsze można zaoszczędzić na tłumaczu, a poza tym zarówno klienci, jak i współpracownicy czy pracownicy będą Cię bardziej szanować. Jednak nauczenie się języka chińskiego to dość spore wyzwanie.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość?

Obecnie rozwijamy nasza markę — pracujemy nad poszerzeniem kanałów sprzedaży naszych produkowanych w fabryce pierogów na sprzedaż wholesale. Chcemy, aby nasze pierogi były sprzedawane nie tylko w najpopularniejszych sklepach z żywnością importowaną w Szanghaju, ale też w innych dużych miastach w Chinach.

Obecnie pracujemy nad unikalnymi akcesoriami i produktami sygnowanymi naszym logiem. Chcemy, aby „Pierogi Ladies 2.0” były nie tylko kojarzone jako firma/restauracja produkująca z żywnością i napojami, ale także promującą kolorowy i radosny styl życia, w którym celebrowane są różnice kulturowe ludzi z całego świata — co bardzo dobrze odzwierciedla wystrój naszego lokalu i nasza mapa pokazująca pierogi z całego świata.

Jak chodzi o moje plany, nie tylko firmowe to za ok. 2 lata chcę kupić ziemię w południowo-wschodniej Azji lub Indonezji i stworzyć ekologiczną farmę, połączona z przytulnym hostelem lub bed & breakfast,  który miałby również bar/restauracje, gdzie wszystkie lub większość produktów używanych do tworzenia posiłków oraz drinków pochodziłyby z własnych upraw.

Chciałabym również organizować tam spotkania kreatywnych przedsiębiorców i tworzyć nowe ciekawe projekty.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Jemke_Baba

10 października 2019 Odpowiedz

nie polskie tylko ruskie

Avatar

indolentny

10 października 2019 Odpowiedz

>>Jemke_Baba, po prostu kłopotliwie myląca dla obcokrajowców jest nasza nazwa własna „pierogi ruskie”.
Bo jak mówić?: „pierogi ruskie no ale w sumie to zupełnie polskie, i ewentualnie karpat-wschodnich-Ukrainy-zachodniej (czyli rusińskie)”
Historia tego dania w skrócie „wiki Pierogi ruskie”:
Pierogi ruskie, pierogi galicyjskie – popularny w Polsce[1] i na Ukrainie[2] (czyli na Rusi) rodzaj pierogów, których nazwa wywodzi się od Rusi Czerwonej (Małopolska Wschodnia)[3][4]. Nie należy jej mylić, jak to często jest robione, z Rosją, gdzie ten typ pierogów nie jest zbyt dobrze znany.

Avatar

////

10 października 2019 Odpowiedz

Ruskie to akurat polskie w tym przypadku. Połączenie wody, sera, cebuli, mąki i ziemniaków. Ruś Czerwona (Halicka) czyli Podkarpacie.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*