Polak sprzedał tysiące skuterów elektrycznych. „Składamy je jak z klocków”

Nasze rowery i skutery elektryczne budujemy właściwie z pół gotowych klocków, korzystając z rozwiązań i elementów dostępnych na rynku, budując z nich gotowy, spełniający nasze wysokie oczekiwania skuter. Fabryki w Azji dostarczają nam tych komponentów i większość produkcji na nasze zlecenie jest tam dokonywana. Jednak to u nas powstaje pomysł, idea pojazdu i u nas też jest końcowy montaż i kontrola techniczna – mówi Tomasz Przygucki, założyciel TrybEco. 

Na zdjęciu Tomasz Przygucki

Grzegorz Marynowicz: Jak zaczęła się Pana przygoda z rowerami i skuterami elektrycznymi?

Tomasz Przygucki: W latach 2013-2014 intensywnie myślałem o rewolucyjnej zmianie w swoim życiu zawodowym, o tym żeby robić coś całkowicie swojego, innowacyjnego i takiego co będzie w 100% zgodne ze mną. Pomysł zaczął się najpierw od skuterów elektrycznych i kilku wycieczek do Azji która wciąż jest „Mekką” takich pojazdów, tam poznałem wiele pojazdów testowałem, i obserwowałem jak zmienia się krajobraz metropolii takich jak Shanghai, gdzie nawet biedni mieszkańcy przesiadali się „hurtowo” na skutery elektryczne. Naturalnie jednocześnie interesowałem się też w kierunku rowerów hybrydowych, jako naturalnej ewolucji w jakiej według mnie ten pojazd się rozwija.

Skąd pomysł na biznes akurat w tej branży? Miał Pan z nią wcześniej styczność?

Od lat 90-tych działałem w branży motoryzacyjnej jako Autoryzowany Partner marek samochodowych Renault, Dacia i Nissan, a dodatkowo marek jednośladów Piaggio, Vespa, Aprilia, Electra i Romet. Dostrzegłem ogromną potrzebę rynku i klientów na pojazdy ekonomiczne i ekologiczne, czyli elektryczne jednak bardzo drogie samochody, ich ograniczenia i słaba infrastruktura ładowarek, stanowiły i stanowią skuteczną blokadę w  realizacji tych potrzeb. Stąd, w oparciu o zdobyte doświadczenia w pracy z dużymi koncernami, narodził mi się w głowie pomysł na jednoślady elektryczne i własną markę. Jako dostępne cenowo dla każdego, spełniające potrzeby uczestnictwa w nurcie zrównoważonego transportu pojazdy, bycia bliżej natury i trybu fit, a jednocześnie będące znakomitym rozwiązaniem dla coraz bardziej zakorkowanych miast.

Fot. TrybEco

Domyślam się, że produkcja elektrycznych skuterów wymaga pewnego know-how. Skąd je Pan miał na początku działalności?

Przede wszystkim moje wykształcenie jest hybrydą biznesu i inżynierii, ponieważ studiując na Międzynarodowym Wydziale Inżynierii w języku angielskim w Łodzi, na kierunku Biznes i Technologia, nauczyłem się jak ważna jest otwartość i współpraca tych dwóch światów i jak bardzo świat inżynierów i biznesmenów musi współpracować. Tam zdobyłem też niezbędną wiedzę techniczną. Działalność w branży motoryzacyjnej nauczyła mnie z kolei jak zarządzać dużą firmą, pracować z ludźmi i łączyć odpowiednio różne działy żeby współpracowały. Oczywiście w kwestii skuterów elektrycznych opieramy się na fabrykach w Azji, staranie wybranych i kontrolowanych, które wykonują dla nas blisko 80% pracy przy produkcie. To trochę jak budowa z klocków Lego, dobieramy komponenty, optymalizujemy materiały, wymiary żeby końcowy produkt spełniał nasze oczekiwania i mógł być homologowany w Europie. Aby zachować bardzo niską ceną dla klienta, musimy się opierać na rozwiązaniach uniwersalnych i bazować na ogromnej skali produkcji w Azji. Oczywiście końcowy montaż i kontrolę dokonujemy już u Nas na miejscu w Łodzi.

Jakiego kapitału wymagało uruchomienie biznesu?

Właściwie ruszaliśmy z bardzo niewielkim kapitałem, licząc na otwartość inwestorów, czy instytucji finansowych, jednak teraz z perspektywy czasu wiem, że to był błąd. Jako startup nikt nie chciał nas finansować w odpowiedniej skali, wciąż jeszcze borykamy się z tym problemem i nie jesteśmy w stanie rozwinąć biznesu i wykorzystać pełni potencjału rynku.

Jak wyglądały początki działalności w 2015 roku? Musieliście pokonywać jakieś bariery?

Jeżeli chodzi o rynek, to musieliśmy wybudować solidną, rozpoznawalną i godną zaufania markę, opartą na sprawdzonej, spójnej i wyróżniającej się ofercie pojazdów. Musieliśmy też zmienić całkowicie świadomość klientów. Zaczynając, spotykaliśmy się z zupełną nieufnością do skuterów elektrycznych, byliśmy właściwie jedyni na rynku, a rowery elektryczne były traktowane jako „pojazdy dla niepełnosprawnych”. Kosztowało nas to wiele pracy i pieniędzy, ale myślę że udało nam się to i dzisiaj nadchodzi czas aby ten wybudowany potencjał wykorzystać biznesowo. Testowaliśmy nasze produkty dostosowywaliśmy rozwiązania, wygląd i wyposażenie w oparciu o kontakt i sugestie potencjalnych klientów i specjalistów. Oczywiście problem pozyskiwania zasobów finansowych też stanowił istotny element wtedy.

Proszę opowiedzieć jak od kuchni wygląda produkcja skuterów? Z jakich etapów się składa? Skąd podzespoły itp?

Tak jak wspomniałem, nowe modele budujemy właściwie z pół gotowych klocków, korzystając z rozwiązań i elementów dostępnych na rynku, budując z nich gotowy, spełniający nasze wysokie oczekiwania skuter. Fabryki w Azji dostarczają nam tych komponentów i większość produkcji na nasze zlecenie jest tam dokonywana. Jednak to u nas powstaje pomysł, idea pojazdu i u nas też jest końcowy montaż i kontrola techniczna.

Fot. TrybEco

Pamięta Pan pierwszego klienta? Co kupił?

Jako że rynek rowerów elektrycznych już działał, a ze skuterami byliśmy sami i pierwsi, to właśnie od rowerów hybrydowych zaczęliśmy sprzedaż. Pamiętam pierwszego klienta, kiedy wspólnie z PTTK wystawialiśmy się na targach turystycznych w Nadarzynie, zanim jeszcze targi zostały otwarte i pojawili się klienci, szef firmy ochroniarskiej wsiadł na nasz mały rower składany i już z niego nie chciał zejść, bo jest dużo tańszy od np. Segwaya a lepiej się przydaje w pracy na targach.

Jak w tej chwili sprzedajecie swoje skutery i rowery? Jaki model dystrybucji przyjęliście?

Od początku postawiliśmy na partnerów, aby wybudować sieć dostępną dla klienta, mam ponad 70 dealerów i punktów serwisowych w całej Polsce. Nasze produkty są dostępne w ramach w sieci marketów Auchan, wybranych marketach Media Markt, w ofercie sieci Play, mamy podpisane umowy z największymi dystrybutorami ABC Data SA i AB SA, obecnie pracujemy nad wejściem na platformę Amazon. W ramach współpracy z siecią Miejskich Skuterów Elektrycznych JedenŚlad, mamy doświadczenie, know how i produkty do działań na rynku sharingowym i B2B. Nasze skutery i rowery jeżdżą m.in. w Amrest (KFC, Pizza Hut, Pizza Portal), Pyszne, Uber Eats, Poczta Polska, Lunch24, Let’s Deliver, ECO PAKA, Fabryka Pizzy oraz Gruby Benek.

Sprzedajecie wyłącznie w Polsce? Myślicie o zagranicznych rynkach?

Fot. TrybEco

Powoli wychodzimy też na rynki zagraniczne, gdzie jest ogromne potencjał, ale też ogromne potrzeby zasobów do sfinansowania sprzedaży, obecnie współpracujemy z partnerami na rynkach Niemiec, Włoch, Wysp Kanaryjskich, Norwegii, Szwecji.

Ile rowerów i skuterów udało się do tej pory sprzedać? Jacy klienci dominują?

To już kilka tysięcy pojazdów, które jeżdżą przez ten czas. Nasz klient to najczęściej osoba która zamienia  w miarę możliwości samochód czy środki komunikacji miejskiej na rower czy skuter elektryczny. To także młodzi ludzie szukający nowych innowacyjnych rozwiązań, jednocześnie otwarci na nowe, poszerzone możliwości i przyjemność, jakie dają pojazdy elektryczne. To także ludzie starsi szukający możliwości wspomagania żeby móc dalej, więcej i przyjemniej się przemieszczać, jednocześnie dbając o kondycję, środowisko i budżet. Mamy np. dużą grupę odbiorców wśród miłośników Caravaningu. Skuter czy rower bez problemu mieści się w kamperze czy przyczepie, jest idealnym środkiem komunikacji między kempingiem a miejscami do których warto/trzeba dojechać, a dodatkowo nie hałasuje i nie „smrodzi”, więc nie zaburza spokoju innych biwakowiczów. Nie do przecenienia są też klienci B2B, głównie z branży delivery.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Czytają nas osoby szukające swojego pomysłu na biznes. Jakie czynniki należy wciąż pod uwagę rozpoczynając biznes w tej branży? Na co uważać? O czym pamiętać?

Tak jak wspomniałem, warto i trzeba skupić się na dobrym planie finansowania biznesu, jak najdokładniej i najlepiej ze sporym marginesem określić potrzeby na poszczególnych etapach, aby uniknąć frustracji związanej z niewykorzystanym potencjałem rynku. Oczywiście musimy brać pod uwagę otoczenie konkurencyjne, szczególnie w innowacyjnych branżach musimy starać się jak najszerzej widzieć jego obraz, nie tylko na dziś ale najlepiej na kilka kroków do przodu. Osobiście uważam tez, że należy unikać konfrontacji z dużymi korporacjami, z którymi w bezpośrednim starciu na rynku nie mamy szans. Na koniec, najważniejsze, szczególnie dzisiaj na trudnym rynku pracy dla pracodawców, firma to ludzie, od tego z kim będziemy pracować zależy nasz sukces, sami nic nie zbudujemy w większej skali.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Anitka

30 czerwca 2019 Odpowiedz

Wow, to spora sprzedaż, przynajmniej tak mi się wydaje. Ja mam elektryka swojego – bartona energy. Jazda na nim to sama przyjemność zwłaszcza że kosztuje jakieś 1,30 zł za 100 km 😀 także bezcen, a naprawdę da się całkiem fajne prędkości na nim wyciągnąć – a ma też tempomat więc tu kolejny plusik do wygody

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*