Polska firma rocznie produkuje 35 mln kosmetyków i jest obecna na 80 rynkach

80 rynków, ponad 300 pracowników i 35 mln sztuk kosmetyków produkowanych rocznie — tak wygląda rzeczywistość polskiej firmy Delia Cosmetics, która istnieje już od 21 lat

Firma Delia Cosmetics powstała w 1998 r. Przygoda Józefa Szmicha z branżą kosmetyczną rozpoczęła się jednak wcześniej. Założyciel Delii w latach 90. Pracował jako wykładowca chemii na Politechnice Łódzkiej. Tam też zrodził się pomysł na biznes.

Od uczelni do fabryki

— Byłem nauczycielem akademickim w Łodzi. W ramach chemii spożywczej zajmowaliśmy się m.in. współpracą z Polleną Ewą, która była wiodącym producentem kosmetyków nie tylko na rynek polski, ale również na rynki innych krajów, tzw. krajów demokracji ludowej i Związku Radzieckiego. Kiedyś tak się szczęśliwie złożyło, że w ramach międzynarodowego podziału obowiązków, to właśnie na Polskę przypadła produkcja kosmetyków. Był to taki układ, że wręcz zachęcał do ich produkcji, tym bardziej że na początku lat 90. niczego w sklepach nie było. Wtedy wspólnie z trzema kolegami założyliśmy firmę. Później wszystko zaczęło się ładnie rozwijać — wspomina Józef Szmich, założyciel Delia Cosmetics.

– Zaczynałem od rozwożenia towaru maluchem po sklepach, ale okazało się, że za wschodnią granicą istnieje duży sąsiad — Rosja, gdzie można sprzedać olbrzymie ilości. Po pewnym czasie postanowiłem sprzedać swoje udziały i 21 lat temu, założyłem własną firmę Delia Cosmetics. Zaczynałem od jednego pracownika. Teraz zatrudniamy ponad 300 osób — kontynuuje Józef Szmich.

Przez te lata w firmie wiele się zmieniło. Teraz Delią zarządza syn Józefa Szmicha, Karol. Rocznie Delia produkuje 35 mln sztuk różnych kosmetyków. Oznacza to, że miesięcznie firmę opuszcza około 3 mln produktów do upiększania. W szczycie sezonu liczba wytwarzanych kosmetyków dochodzi jednak nawet do 5 mln sztuk miesięcznie.

– Naszym sztandarowym produktem jest henna do brwi i rzęs oraz szeroko pojęta linia do pielęgnacji i koloryzacji brwi. To dla nas bardzo charakterystyczne produkty. Jesteśmy liderem w Polsce, ale też w wielu innych krajach — mówi Karol Szmich, prezes i współwłaściciel Delia Cosmetics.

Polska, Unia i reszta świata

Przez te wszystkie lata, produkty Delii podbiły wiele zagranicznych rynków. Z roku na rok przybywa krajów, w których na sklepowych półkach znaleźć można kosmetyki z logo marki. Jednak, jak się okazuje, to rodzimy rynek jest dla producenta kosmetyków wyzwaniem.

— Oczywiście zauważamy, że w poszczególnych krajach sprzedają się zupełnie różne produkty i kluczem jest przystosowanie się do lokalnych preferencji. Dla Polski specyficzna jest duża zmienność. Rynek napędzany jest samymi nowościami i jest ich bardzo dużo. Tego nie widzieliśmy nigdzie na świecie, na pewno w żadnym z tych krajów, które obserwowaliśmy, aż takiej zmienności nie ma. Czasami nie można wejść dwa razy do drogerii, żeby półki wręcz całkowicie się nie zmieniły. Produkty żyją przez to bardzo krótko. Klientki poszukują cały czas nowości. Długość życia zależy w dużej mierze od kategorii produktu. Przeciętnie w Polsce produkty żyją koło 2-3 lat. W tym okresie albo wychodzą z mody i całkowicie wypadają z półki, albo wymagają odświeżenia, uzupełnienia o bardziej aktualne czy modne składniki, czasami wymagają też zmiany szaty graficznej — tłumaczy prezes firmy.

Dla Delii niezwykle ważny jest też eksport, to on stanowi większość sprzedaży.

– Najważniejsze są dla nas przede wszystkim kraje Unii Europejskiej. Oczywiście są i takie miejsca jak np. Mauritius, jednak większość obrotów realizujemy właśnie w Unii. Jesteśmy obecni już na około 80 rynkach, m.in. Ameryki Południowej i Azji Południowo-Wschodniej, ale wciąż jest jeszcze kilka krajów, do których chcielibyśmy zawitać z naszymi produktami — uśmiecha się Karol Szmich.

OKIEM EKSPERTA

Rynek konkurencyjny i obiecujący

RENATA DUTKIEWICZ
dyrektor ds. sektora spożywczego i FMCG w Santander Bank Polska

Polski przemysł kosmetyczny to obecnie szósty, a po sfinalizowaniu Brexitu piąty największy rynek wśród krajów UE — zarówno pod względem sprzedaży lokalnej, jak i eksportowej. Oczywiście do tej statystyki zaliczają się obroty międzynarodowych koncernów obecnych ze swoimi fabrykami w Polsce, ale nasze rodzime firmy nie zostają w tyle. Za nami kolejny rekordowy rok dla eksportu polskich kosmetyków. Dziewięcioprocentowy wzrost zamknięty został kwotą eksportu na poziomie 13,7 mld zł. Dla porównania rok, w którym wchodziliśmy do Unii Europejskiej zamknął się eksportem na poziomie 4 mld zł. Jeszcze kilka lat temu Rosja była największym rynkiem eksportowym, a obecnie to Niemcy przejęły palmę pierwszeństwa. W pierwszej trójce znajduje się też Wielka Brytania. Według danych GUS największy udział wśród eksportowanych towarów stanowiły preparaty do upiększania i malowania oraz do pielęgnacji skóry – 44 proc. sprzedaży eksportowej. Na kolejnych miejscach z 14-procentowym udziałem uplasowały się perfumy i wody toaletowe, preparaty do włosów oraz preparaty do golenia, dezodoranty i preparaty do kąpieli. Z kolei Euromonitor prognozuje wzrost wartości polskiego rynku kosmetycznego do poziomu 21 mld zł w 2021 r.

Najbardziej perspektywiczne rynki to kraje azjatyckie, gdzie nasze rodzime firmy odnoszą sukcesy. Wydaje się, że umacnianie swojej pozycji na już zdobytych rynkach to również sprawdzony kierunek rozwoju. Taką taktykę ugruntowania i rozwoju współpracy na znanych rynkach zagranicznych przyjął polski producent kosmetyków — Delia Cosmetics, który od lat sukcesywnie rozwija sprzedaż eksportową. Wyczucie rynku właściciela i dywersyfikacja sprzedaży pozwoliła wyjść obronną ręką z kryzysu na rynku rosyjskim i sytuacji, gdy kluczowy dla spółki rynek przestał być dostępny, a tym samym stał się mniej opłacalny. Konsekwencja działań i stały rozwój gamy produktów, a przy tym konsekwentne budowanie zagranicznych rynków pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość chociaż powtórzenie rekordowych wzrostów eksportu z 2018 r. dla całej branży może być trudne. Główne wyzwania stojące przed sektorem to dodatkowe formalności, głównie na rynkach arabskich i tureckich, a także wprowadzenie nowych wymogów od grudnia 2019 r. w Rosji. W związku z tym rynki azjatyckie stają się coraz ciekawszym kierunkiem ekspansji dla polskiej branży kosmetycznej. Warto zwrócić przy tym uwagę na rozwijający się rynek e-commerce i jego rosnące znaczenie w sprzedaży kosmetyków. Największym wyzwaniem jest on dla firm opierających swój biznes na profesjonalnym wsparciu i doradztwie dla klientów, bezpośrednio w salonach. Trudno bowiem przełożyć to na sprzedaż online, zachowując przy tym ten sam poziom rentowności, na konkurencyjnym rynku.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*