Polski projekt elektronicznych piłkarzyków podbija Kickstarter. „To piłka nożna w wydaniu robotów”

Tradycyjne piłkarzyki znane od lat zastąpili robotami, składanym boiskiem, interaktywnymi bramkami oraz aplikacją. Od pomysłu do realizacji minęły 2 lata. Od początku założeniem było stworzenie przenośnej gry, która ułatwi jej transport i przenoszenie. Ze swoim pomysłem niedawno wystartowali na Kickstarterze i po kilku dniach osiągnęli 100 proc. zamierzonego celu, a do kampania ciągle trwa. Teraz ruszają z masową produkcją i sprzedażą m.in. na Amazonie.  

Na zdjęciu Vadym Melnyk i Witold Mielniczek

Grzegorz Marynowicz: Czym jest RoboSoccer, czyli tradycyjne piłkarzyki w nowoczesnym wydaniu?

Vadym Melnyk: Tradycyjne piłkarzyki (te z plastikowymi figurkami mocowanymi na metalowych prowadnicach) zastąpiliśmy robotami wielkości myszki komputerowej, składanym boiskiem, interaktywnymi bramkami oraz dedykowaną aplikacją. W odróżnieniu od tradycyjnych piłkarzyków RoboSoccer jest grą przenośną i kompaktową. Roboty wyposażone są w mechanizm wystrzału piłki na płasko i do góry, co sprawia, że z łatwością możemy lobbować naszego przeciwnika. Dodatkowym atutem robotów jest możliwość ich personalizacji poprzez wybór koloru swojego zawodnika w aplikacji. Dzięki temu nasz „piłkarz” odróżnia się od przeciwnika lub też całej przeciwnej drużyny, bo grać możemy w konfiguracjach 1:1, 2:2 lub 3:3.  Dedykowana aplikacja odlicza czas trwania meczu, umożliwia naprzemiennie z padem sterowanie robotem, a dzięki połączeniu z bramkami zlicza też strzelone bramki. Ciężko nie użyć tutaj personifikacji robotów, bo te małe stworzenia cieszą się nawet po zdobyciu gola.

RoboSoccer – piłka nożna w wydaniu robotów. Skąd pomysł na taki biznes? 

Witold Mielniczek:Pomysł zrodził się w barze, przy piwie. Vadym Melnyk, założyciel projektu, pewnego dnia spotkał się ze współtwórcą RoboSoccera, Witoldem Mielniczkeim, w barze. Ich uwagę przykuły głośne okrzyki radości ludzi oglądających mecz w telewizji. Z kolei po drugiej stronie baru siedzieli miłośnicy futbolu na konsoli, którzy w skupieniu walczyli o kolejną zdobytą bramkę i pokonanie przeciwnika. Padł pomysł, by w jakiś sposób połączyć te dwie grupy osób i w ten mało oczekiwany sposób zrodził się pomysł stworzenia RoboSoccera. Gry, która zadowoli miłośników piłki nożnej na ekranach telewizorów, ale również tych wcielających się w rolę sławnych piłkarzy podczas rozgrywek na konsoli czy komputerze. Zdaliśmy sobie sprawę, że nic tak nie łączy ludzi jak wspólne kibicowanie, wspólne zainteresowanie sportem i dobra zabawa. Wykorzystaliśmy naszą pasję do robotów i stworzyliśmy grę, która jest ukłonem w stronę ludzi kochających piłkę nożną. RoboSoccer to gra towarzyska, która skupia wokół siebie ludzi, pozwala im się wykazać i cieszyć się dobrze spędzonym czasem w gronie znajomych. W dzisiejszych czasach cierpimy na deficyt spędzania czasu razem, a w większości przypadków nasza praca to tryb 8 godzinnego siedzenia przed komputerem. Potrzebujemy rozrywki, która równocześnie będzie odskocznią od siedzenia przed ekranem, ale też skupi wokół siebie ludzi, bo w końcu jesteśmy istotami społecznymi. Jeśli spojrzymy wstecz to zauważymy, że gry planszowe od początku istnienia spełniały funkcje społeczne, służyły jako rozrywka i uatrakcyjniały wolny czas. Nasze założenie było identyczne. RoboSoccer to połączenie elementów tradycyjnej gry planszowej z nowoczesną technologią. To gra idealna dla dorosłych, jak i dzieci.

Jak wyglądały prace na prototypem i ostateczną wersją? Ile to Wam zajęło?

VM: Prace nad prototypem zajęły nam dwa lata. Naszym głównym celem było zmniejszenie robotów wielkości człowieka do tych o rozmiarze myszki komputerowej, nie pomniejszając możliwości robota. Testowaliśmy różne kształty robota, jego strukturę oraz rozmieszczenie poszczególnych elementów. Drugim ważnym elementem naszego projektu było boisko. Na początku składało się z kilkunastu elementów, w finalnym produkcie zredukowaliśmy tę liczbę do dwóch części. Dzięki temu jest ono gotowe do gry niemalże od razu, nie wymaga mozolnego łączenia kilkunastu elementów, przez co gra nie pozwala na siebie czekać. Ciekawostką jest fakt, że inspiracją do stworzenia zewnętrznego wyglądu band był nasz Stadion Narodowy w Warszawie.

Fot. RoboSoccer

Kto ma być docelowym klientem? Jak go sobie defniujecie? Dlaczego uważacie, że projekt ma szanse rynkowe?

WM: RoboSoccer to prawdziwa gratka dla geeków technologicznych, graczy, entuzjastów robotyki, ale przede wszystkim fanów piłki nożnej. Z biegiem czasu grą zainteresowały się również korporacje (argumentując, że RoboSoccer byłby świetną rozrywką dla pracowników w tzw chill/social roomach), puby gamingowe, a nawet uczelnie wyższe, które uznały grę oraz roboty za świetną pomoc dydaktyczną dla studentów na kierunkach takich jak automatyka i robotyka. Do tej pory uważaliśmy, że RoboSoccer jest grą dedykowana do użytku domowego, ale tak naprawdę to rynek i klienci podpowiadają nam, gdzie tak naprawde RoboSoccer może się jeszcze pojawić. Jesteśmy otwarci na nowe propozycje.

Kto stoi za projektem? Czy wcześniej realizowaliście inne przedsięwzięcia?

VM: Za projektem stoi Vadym Melnyk, CEO spółki holdingowej Cervi Robotics oraz współtwórca projektu Witold Mielniczek. Główne specjalności Cervi Robotics to automatyka i robotyka, bezzałogowe statki latające, mechanika i budowa maszyn, uczenie maszynowe, przygotowanie oraz wsparcie masowej produkcji, a także algorytmy do autonomicznego poruszania się robotów. Założeniem firmy jest tworzenie i wspieranie innowacyjnych projektów z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, przykładem jest właśnie RoboSoccer. Innym projektem, który udało nam  się zrealizować jest Dronhub Innovations – autonomiczna stacja dokująca dla dronów przemysłowych. Projekt powstał we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną, a jego głównym celem jest osiągnięcie pełnej autonomii przy serwisowaniu dronów.

Na jakim etapie jest RoboSoccer? To projekt skończony? Czego potrzebujecie do jego finalizacji?

WM: Praca nad finalnym prototypem RoboSoccera dobiegła końca jeszcze przed startem kampanii. Osiągnęliśmy 100% zamierzonego celu na Kickstarterze i jesteśmy przygotowani rozpocząć masową produkcję. W przyszłości planujemy rozbudować aplikację dodając supermoce oraz wirtualną rzeczywistość. Planujemy wprowadzić też wymienne obudowy robota. Możemy zdradzić, że pracujemy nad tym, by obudowy były w kolorach najsłynniejszych klubów piłkarskich na całym świecie. Obecnie swoje siły skupiamy na dopięciu produkcji i wysyłki pierwszych zestawów do naszych klientów z Kickstartera.

Fot. materiały prasowe

Ile kosztuje taka zabawka dla klienta końcowego? Jak zamierzacie sprzedawać RoboSoccera?Po co Wam kampania na Kickstarterze?

VM: Obecnie cena za zestaw RoboSoccera na Kickstarterze wynosi $99. W skład zestawu wchodzą dwa roboty, cztery baterie, składane boisko, dwie interaktywne bramki, trzy piłki, dwa gamepady, ładowarka do baterii, dwa kable USB oraz pudełko. Po zakończeniu kampanii na Kickstarterze cena regularna wynosić będzie $249. Planujemy sprzedaż produktu w sklepach takich jak np. Amazon. Mamy też kilka ofert od sklepów stacjonarnych, być może RoboSoccer pojawi się na półkach marketów takich jak Media Markt czy RTV Euro AGD.

Potrzebujecie dokończyć projekt czy raczej chodziło o PR i marketing?

WM: Przede wszystkim zależało nam na tym, by dotrzeć do jak największego grona osób, które wierzą w nasz projekt i tak samo jak my uważają, że jest to świetna forma spędzania wolnego czasu. Kickstarter ma dla nas bardzo duże znaczenie pod kątem zweryfikowania naszego produktu (czy się podoba, ma potencjał, czy jest zainteresowanie, itd). Skłamalibyśmy mówiąc, że nie potrzebujemy funduszy, bo wsparcie finansowe też jest dla nas ważne, zwłaszcza gdy chcemy stawiać kolejne kroki w naszym rozwoju. Jak do tej pory możemy śmiało powiedzieć, że Kickstarter to dla nas ogromna motywacja do dalszego działania. W ciągu tych kilku dni od momentu rozpoczęcia kampanii odezwali się do nas ludzie, którzy nam kibicują, podziwiają i wspierają. Dostaliśmy też kilka propozycji bezinteresownego wsparcia, co nas bardzo zaskoczyło i jeszcze bardziej utwierdziło w przekonaniu, że Kickstarter to miejsce, gdzie ludzie skupiają się po to, by wspierać ciekawe projekty.

Czy to Wasza pierwsza zbiórka na Kickstarterze? Jak wyglądały przygotowania do niej? Opowiedzcie coś więcej bo wielu osobom wydaje się, że start kampanii to początek, a tak naprawdę to finał przygotowań.

VM: Tak, to nasza pierwsza zbiórka crowdfundingowa. Przygotowania rozpoczęliśmy rok przed startem kampanii, skupiliśmy się przede wszystkim na dotarciu do osób zainteresowanych wsparciem naszego pomysłu i jego realizacją. Wszelkie działania marketingowe oraz PR-owe zawdzięczamy agencji digital marketingowej Performance Labs, która wspierała nas od samego początku. Tych etapów do przygotowania kampanii było naprawdę sporo. Samo przygotowanie scenariusza do filmu trwało ponad miesiąc, jego realizacja i postprodukcja kolejne dwa. To, co ludzie widzą wchodząc na Kickstartera (wideo, grafiki, opisy, nagrody) to rzeczy, których przygotowanie trwa miesiące. W tym samym czasie wdrażaliśmy również finalne poprawki w projekcie RoboSoccera (przygotowanie całego zestawu, dopracowanie aplikacji, designu całego boiska). To była ciężka praca, ale efekty dają radość i satysfakcję. Tym bardziej że ludzie to doceniają.

Na jaką kwotę po cichu liczycie? Zapewne zakładacie sobie różne scenariusze w zależności od zebranych kwot?

WM: Każdy twórca, który dodaje swój projekt na Kickstarterze, liczy na jak największą zbiórkę. Osiągnęliśmy swój wyznaczony gol cenowy, choć po cichu nadal liczymy na dalsze wsparcie od ludzi. Kampania trwa, zainteresowanie jest, oby tak dalej!

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

A co z konkurencją? Nie ma podobnych start-upów łączących planszówki z nowymi technologiami?

VM: Do tej pory nie spotkaliśmy się z projektem o podobnym profilu, choć nasza obecność na Kickstarterze pokazała nam, że tak naprawdę cały Kickstarter to dla nas konkurencja. Każdy projekt walczy o uwagę osób wspierających i startując na Kickstarterze ze swoim pomysłem trzeba mieć to na uwadze. Niemniej cieszy nas fakt, że nasz pomysł jest oryginalny i pierwszy taki na świecie. Owszem, roboty grające w piłkę nożną już istnieją, ale przeznaczone są na profesjonalne zawody sportowe (RoboCup), koszt jednego robota to ok 4 tysiące dolarów a ich wielkość przypomina budowę człowieka.

Jak odzew po starcie kampanii? Odzywają się zainteresowani dystrybutorzy, kontrahenci?

WM: Tak, odzew jest spory. Piszą zagraniczni dziennikarze, telewizja oraz osoby zainteresowane współpracą. Jest za wcześnie by powiedzieć, że mamy już potwierdzone współpracę z konkretnymi dystrybutorami.

Plany na najbliższy czas to?

VM: Produkcja oraz dostarczenie RoboSoccera do pierwszych klientów. Wiemy, że ludzie którzy zdecydowali się nas wesprzeć na Kickstarterze czekają na naszą grę. Postaramy się o to, by wysyłka była zrealizowana w czasie, który zadeklarowaliśmy w kampanii. Po wysyłce zbierzemy pierwszy feedback i ruszamy z wprowadzeniem nowych funkcjonalności.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*